sobota, 31 października 2026

 08.09.2026r.   Suchedniów - Świnia Góra - G. Osieczyńska - Jaśle - Łączna         

       
       Realizując pierwszy z planów w tym sezonie na jesienne wędrówki, wybrałem się na jeden z wierzchołków zaszytych w bliżyńskich lasach - Świnią Górę. Góra o tej oryginalnej nazwie należy do jednej z trzech znanych mi w naszym regionie i zaliczonych w tym roku „świńskich” szczytów. Oznacza to, że zdobyłem taką moją „Koronę Gór Świńskich” :)
 
       Czytając opisy z nieudanych wypraw na ten szczyt, faktycznie trzeba się dobrze orientować na mapie aby go odnaleźć. Wszelkie dukty leśne i ścieżki są w większości poprzerywane i zarośnięte. Co gorsze, często zanika tam sygnał GPS i dobrze zrobić sobie zrzut mapy offline, aby poradzić sobie w leśnych ostępach. Po niewielkim kluczeniu i omijaniu powalonych przez wiatry drzew, udało się dotrzeć do zamierzonego celu. Po wyjściu z lasu okazało się, że duży fragment kompleksu leśnego jest wyłączony z ruchu turystycznego, aż do końca tego roku ze względu na wiatrołomy. Zapraszam więc na krótką foto-relację z tej wyprawy.

         Lasy Bliżyńskie swym zasięgiem obejmują fragment Puszczy Świętokrzyskiej rozciągający się na terenie trzech gmin w powiecie skarżyskim: Bliżyn, Suchedniów i Łączna. Obszar ten znajduje się pod zarządem Nadleśnictwa Suchedniów i leży w granicach obszaru Natura 2000 „Lasy Suchedniowskie”. Cały kompleks leśny rozpościera się na Płaskowyżu Suchedniowskim i chroni unikatowe, ponadstuletnie lasy bukowo-jodłowe o cechach pierwotnego lasu puszczańskiego.
        Po wyjściu z busa w Suchedniowie, kierujemy się od razu na zachód, aby po przejściu przez dzielnicę Kruk zagłębić się w las. Mijamy leśniczówkę o tej samej nazwie i dochodzimy do rozstaju dróg. Stąd jak to zazwyczaj u mnie na wędrówkach bywa, zbaczamy ze szlaku i udajemy się szutrową drogą na południowy-zachód.

        Po drodze przystajemy na chwilę pod wiatą, aby złapać oddech i nacieszyć oczy kompozycją kwiatową. W niewielkim płytkim zagłębieniu przy drodze, powstał dziki i naturalny kwietnik, gdzie pomarańczowo-czarne kwiaty rudbeki wspaniale kontrastowały z błękitem mydlnicy.

         Wędrując dalej utwardzoną drogą na zachód, docieramy do mostku na niewielkim strumieniu leśnym. Ów strumień to Łosieniec, który po połączeniu z bliźniaczą Łosienicą stanowiący lewobrzeżny dopływ rzeki Kamionki, która zasila w dalszym biegu zalew w centrum Suchedniowa. Oba strumienie wypływają z serca Puszczy Świętokrzyskiej, z jej podmokłych i dzikich terenów, aby swymi wodami połączyć się z rzeką Kamienną. Przed wiekami potok odgrywał istotną rolę w lokalnym przemyśle metalurgicznym. W dawnych zapisach Kroniki Suchedniowa znaleźć można wzmiankę, iż w XVII wieku w miejscu ujścia potoku Łosieniec do rzeki Kamiennej funkcjonowała Kuźnica o nazwie „Błoto”. Do dziś zobaczyć można zarysy dawnego stawu i ślady upustu wodnego.

Obchodząc od zachodu strumień i jego spiętrzenie, natrafiliśmy na foto-pułapkę zastawioną na rozległych mokradłach. Służy ona zapewne do obserwacji bobrów i dzikiego ptactwa wodnego, odwiedzającego te tereny.

Aby ominąć miejsca z wiatrołomami po wiosennych wichrach, rezygnujemy z wejścia na jeden z pobliskich wierzchołków, Suchą Górę (309m) i kierujemy się soczyście zielonym duktem na południe.

         Po drodze mijamy wiele powalonych przez siły przyrody dorodnych jodeł i buków. Na zdjęciu widać jedno z powalonych drzew, tzw. wykrocisko. Rozróżnia się dwa rodzaje powalonych drzew: wiatrołom - gdzie został złamany pień na pewnej wysokości a korzenie pozostają nienaruszone w ziemi, oraz wiatrował – gdzie drzewo zostało wywrócone (wyrwane) wraz z korzeniami. Często dotyczy to drzew o płytkim systemie korzeniowym, lub rosnących na podmokłym gruncie.

        Po kilkuset metrach przedzierania się przez las, natrafiamy w końcu na ślad dawnej kolejki leśnej, skąd już niedaleko do celu naszej wyprawy – szczytu Świnia Góra (390m). Sam szczyt to wypłaszczone wzniesienie porośnięte gęstym lasem, z przewróconym słupkiem pomiarowym i tabliczką z nazwą tego miejsca. Zapewne przez wiatr bądź dzikie zwierzę, tabliczka odpadła od zamocowania, ale prowizorycznie zamocowaliśmy ją i postawiliśmy przy niej betonowy słupek.
Zastanawiacie się zapewne skąd taka nazwa tego szczytu. Prawdopodobnie pochodzi bezpośrednio od historycznego sposobu użytkowania tego obszaru przez człowieka, czyli masowego wypasu świń domowych w tamtejszych lasach. W dawnych czasach, jeszcze przed rozwojem przemysłu metalurgicznego i leśnego, okoliczne lasy obfitowały w wiekowe dęby i buki. Lokalna ludność masowo pędziła tam świnie na tzw. żywienie leśne – zwierzęta żywiły się opadającymi jesienią żołędziami oraz owocami buka (bukwią). A taka góra w środku lasu stanowiła doskonały punkt orientacyjny dla ówczesnych świniarzy, stąd zapewne przyjęła się jej nazwa.

Po mozolnym kluczeniu pomiędzy powalonymi drzewami, czas wreszcie spocząć.
 
          Końcówka lata i jesień to czas, kiedy pomiędzy drzewami plotą swe pajęczyny wszelkiej maści pająki. Sieć taka składa się z promieniowych nici głównych oraz lepkich nici spiralnych, służących do chwytania owadów. Pająki z grupy sieciarzy używają takich konstrukcji do wyczuwania wibracji wywołanych przez złapaną weń zdobycz.
 
         Zmierzając na południe ponownie przecinamy dawny nasyp z urokliwym kamiennym mostem nad niewielkim potokiem, jednym z dopływów rzeki Krasna. Konstrukcje takie wznoszono na przełomie XIX i XX wieku jako elementy infrastruktury technicznej dla leśnych kolejek wąskotorowych. Okolice Bliżyna od stuleci słynęły z bogatych złóż rud żelaza oraz rozwiniętego hutnictwa i odlewnictwa. Mosty takie budowano, aby kolej wąskotorowa mogła pokonywać głębokie jary, bagniste łąki i lokalne strumienie. Kolejki te służyły do wywozu urobku z okolicznych kopalni odkrywkowych oraz transportu drewna i węgla drzewnego do pobliskich wielkich pieców i zakładów fryszerskich.

      Tuż przy wspomnianym nasypie rosła grupa kilku klonów jaworów, ze swoją charakterystyczną łuskowata korą. U młodych drzew kora jest gładka i jasnoszara. Z wiekiem zaczyna pękać i łuszczyć się dużymi, nieregularnymi płatami, podobnie jak u platanów. Po odpadnięciu starych łusek odsłaniają się młodsze warstwy pnia o zabarwieniu od pomarańczowobrązowej, przez różowawą, aż po oliwkową.

Po przejściu kilkuset metrów docieramy do czerwonego szlaku i ścieżki do ostatniego punktu dzisiejszej wędrówki – Góry Osieczyńskiej (407m).

        Góra Osieczyńska zbudowana jest z piaskowców triasowych i w całości porasta ją gęsty las mieszany. Sam szczyt, podobnie jak inne okoliczne wzniesienia jest bardzo spłaszczony, rozciągnięty i gęsto zalesiony. Na samym wierzchołku góry, znajduje się tabliczka informacyjna z nazwą i wysokością.

         Jak to na takich rajdach bywa, w końcu dopada nas głód i trzeba zrobić popas z ogniskiem. Doskonale się trafiło, bo tuż przy szlaku znajduje się murowana leśniczówka z miejscem do biwakowania.

         Po posileniu się, czas udać się na powrotnego busa do Kielc. Czerwony szlak prowadzi nas długą prostą drogą w dół w kierunku Zalezianki. Po drodze mijamy kolejny potok, zwany Jaślana płynący przez malowniczą doliną z podmokłymi, zielonymi łąkami. Strumień skręcając na wschód, mija po drodze wieś Osełków, po czym wpada do rzeki Kamionki. Podobnie jak sąsiedni Łosieniec, Jaślana napędzała w przeszłości zakłady Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. Dawniej wzdłuż jej biegu funkcjonowały stawy i spiętrzenia wodne służące lokalnym kuźnicom oraz młynom. Po dotarciu do Łącznej kończymy naszą dzisiejszą wędrówkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz