21.02.2026r. Sobków - Staniowice - Mokrsko Górne
Mamy oto końcówkę lutego, okres zwany w fenologii spodzimkiem. To końcowa faza zimy, przypadająca zazwyczaj na przełom lutego i marca, podczas którego zanika pokrywa śnieżna, a pąki niektórych roślin (np. wierzb) zaczynają nabrzmiewać, co zapowiada rychłe nadejście wiosny. Ale trzecia dekada lutego była nadal zimowa, nocami temperatura spadała sporo poniżej zera, a krajobraz wokół przykryty był białym puchem. Korzystając ze słonecznej aury, która wreszcie po wielu ponurach dniach się pojawiła, postanowiłem przejść planowaną od dawna pętlę wokół Sobkowa. Pofalowane wzgórza, wąwozy erozyjne i wijąca się w zimowej scenerii przez las Nida, kusiły pięknymi widokami.
Tego słonecznego ale mroźnego dnia wybraliśmy się połazić po Wzgórzach Sobkowsko-Korytnickich. Jest to pas malowniczych wzniesień rozciągających się na zachód od Sobkowa, aż po okolicę Chomentowa. Obszar ten obejmuje rezerwat przyrody Wzgórza Sobkowskie oraz Ostoję Sobkowsko-Korytnicką. Charakteryzuje się łagodnymi wzgórzami, ciepłolubnymi dąbrowami i meandrującą rzeką Nidą z licznymi starorzeczami.
Wędrówkę rozpoczniemy
od Sobkowa, niewielkiego miasteczka liczącego około tysiąca
mieszkańców. Przywilej lokacji miasta Sobkowa na gruntach wsi Nida nadał
w 1563 król Zygmunt August. Założycielem miasta był Stanisław Sobek -
starosta małogoski i podskarbi wielki koronny i to właśnie od jego
nazwiska pochodzi nazwa miejscowości. Stoimy właśnie na sobkowskim
rynku, przed figurą patrona strażaków – św. Floriana z Lauriacum,
rzymskiego oficera i chrześcijańskiego męczennika.
Wyruszając
z rynku na wschód ulicą Kielecką, docieramy do kościoła parafialnego
pw. św. Stanisława. Świątynia została wybudowana w początkach lat
60-tych XVI wieku, przez Stanisława Sobka z Sułowa jako zbór kalwiński.
Wzniesiona na planie krzyża, reprezentuje głównie styl wczesnobarokowy.
Charakteryzuje się murowaną konstrukcją z dwuprzęsłową nawą oraz węższym
prezbiterium, z ołtarzami utrzymanymi w stylu barokowym. Przy
kościelnym murze znajduje się murowana dzwonnica z 1843 roku.
Przed
kościołem, na kamiennym cokole stoi niewielka rzeźba sakralna,
przedstawiająca kobietę w długich szatach, co jest typowe dla
przedstawień świętych lub Matki Bożej w ludowej sztuce sakralnej.
Opuszczamy
Sobków i kierujemy się na północ w stronę porośniętego lasem wzgórza,
nazywanego Waligórkami, a oficjalnie Międzygórzem. Geologicznie, wzgórze
zbudowane jest z margli i wapieni górnojurajskich w większości
porośnięte jest lasem, zaroślami i łąkami. W wąwozie znajduje się
niewielki stawik powstały na strudze, której źródło znajduje się opodal.
Samo
źródełko obudowane jest starą cembrowiną świadczącą o tym, że
mieszkańcy od dawna czerpali tu wodę, która wypływa z wapiennych skał i
jest bardzo czysta.
Rezerwat
przyrody "Wzgórza Sobkowskie" powstał w 2005 roku i zajmuje ponad 37
ha. Jego zadaniem jest ochrona naturalnych krajobrazów, stanowisk
roślinności kserotermicznej oraz ciepłolubnych dąbrów. Niestety, mamy tu
przykład zaniedbań spowodowanych niekontrolowanym zarastaniem łąk
kserotermicznych, przez co walory przyrodnicze tego miejsca zostaną na
zawsze utracone. Kiedyś na tych murawach ludzie wypasali owce, które
zapobiegały zarastaniu, a dziś pozostała tylko tablica informacyjna,
ledwo czytelna i przesłonięta krzakami.
Historyczny widok z góry Galicowej na zbocze Międzygórza i dzisiejszą ulicę Źródłową (kolorowanie własne)
Po
wyjściu z lasu przed nami pojawia się fragment pól uprawnych z amboną,
za którą znajduje się jeden ze szczytów wzgórza – góra Galicowa (291m).
Z
tego miejsca kierujemy się na wschód, aby idąc miedzami pośród łąk
pokrytych śniegiem, dotrzeć do starego, nieczynnego kamieniołomu.
Mijając czynną kopalnię wapienia, niedostępną dla oczu, schodzimy w dół malowniczym wąwozem pośród sosnowego lasu.
Przyglądając
się poszyciu leśnemu na nasłonecznionych brzegach wąwozu, zobaczyć
można wiele zimozielonych roślin, które otulone śniegiem czekają na
wiosnę. Jedną z nich jest Lepnica wąskopłatkowa, z rodziny
goździkowatych. Jest byliną dwupienną, rośnie w miejscach silnie
nasłonecznionych, w murawach na stokach lub na przydrożach.
Po
przekroczeniu szosy udajemy się w stronę kolejnego, niezalesionego
wzgórza. Latem na północnym stoku wzniesienia, ujrzeć można stado
pasących się owiec.
Z
wierzchołka wzgórza roztacza się rozległy widok na okolicę. Po
północnej stronie widzimy wspomniane wcześniej, czynne wyrobisko kopalni
„Wierzbica”.
Po
północnej stronie góry roztacza się wspaniały widok na pofalowane
wzniesienia i otuloną pośród nich wioskę Staniowice. Nad zabudowaniami,
pomiędzy dwoma spłaszczonymi wzgórzami Święta Góra i Dodatki, wije się
niewielka rzeczka.
Schodząc ze wzgórza, na szczycie którego znajduje się nadajnik GSM, spłoszyliśmy niewielkie stado saren. Gdy
sarna jest zaniepokojona lub wystraszona, stroszy sierść na zadzie, co
powoduje, iż biała plama widoczna na jej pośladkach powiększa się niemal
dwukrotnie. Jest to bezdźwięczny kod dla swojego potomstwa, jak i
innych osobników: „Uwaga, niebezpieczeństwo!”.
Mijając
pola uprawne z pozostawionymi jako poplon suchymi roślinami,
przemierzamy zabudowania Staniowic i kierujemy się w stronę Nidy.
Po
przejściu około kilometra od wsi, docieramy nad Nidę. Rzeka w tym
miejscu podmywa stromy, piaszczysty brzeg, meandrując pośród sosnowego
lasu.
Wędrując
brzegiem rzeki napotkaliśmy na obgryzione przez boby pnie sosen. Gdy w
okolicy skończą się drzewa liściaste, bobry zmuszone są jeść korę
iglastą. Kora sosny jest dla nich mniej smaczna i zawiera żywicę, ale
pozwala przetrwać trudny, zimowy okres.
Ulubionymi drzewami bobrów, stanowiącymi podstawę ich diety (głównie korałyko i młode pędy), są drzewa
liściaste o miękkim drewnie. Najchętniej zjadane przez nich gatunki to:
topola osika (największy przysmak), wierzba, brzoza, leszczyna, olsza
czy też drzewa owocowe. Na zdjęciu widać jak bobry dobrały się do
całkiem sporej topoli, która jak widać nie postoi już długo.
Zimową
porą rzeka ma również swoją niepowtarzalną urodę, beżowo-brązowe uschłe
trawy nad brzegami, nadają jej otoczeniu dodatkowego powabu.
Opuszczamy
brzeg Nidy i podążamy wałem przeciwpowodziowym w kierunku ostatniego z
naszych celów – do ruin zamku w Mokrsku Górnym. I tu mała ciekawostka.
Wspomniane Mokrsko Górne jest położone znacznie niżej niż Mokrsko Dolne.
A wynika to z historycznej hierarchii oraz ukształtowania terenu wzdłuż
rzeki Nidy. Mokrsko Górne (położone nieco niżej przy rzece) było
siedzibą wyższą rangą (zamek), natomiast Mokrsko Dolne leży dalej, co w
dawnych podziałach często oznaczało "dolną" część majątku.
Do
wspomnianych ruin dawnej warowni, dotrzeć można polną drogą pośród
podmokłych łąk. Niestety cały teren zamku jest od lat własnością
prywatną i ogrodzony. Można jednak podziwiać malownicze pozostałości
gotyckiej budowli z zewnątrz, ewentualnie filmując z drona.
Późnogotycki
zamek został wzniesiony przez marszałka wielkiego koronnego - Piotra
Kmitę w latach 1519–1526. Obiekt posiadał 4-kondygnacyjny budynek
mieszkalny, dziedziniec z gankiem straży ze strzelnicami i otoczony był
murem oraz fosę. W południowej części zamku ulokowana była wieża
bramna.
W
roku 1537 warownia nabyta została przez królową Bonę Sforze i pełniła
funkcję strategicznej rezydencji i bazy operacyjnej w jej konfliktach
politycznych. Zamek Mokrsko był rozbudowywany pod koniec XVI i w XVII
wieku. Pod koniec XVIII wieku zamek przestał pełnić funkcje mieszkalne,
został opuszczony i popadł w ruinę.
Foto z drona
A
jak mógł ów zamek wyglądać w ubiegłych wiekach? Tu z pomocom przychodzi
sztuczna inteligencja, która na podstawie rysunku sporządzonego przez
Adama Miłobędzkiego, polskiego historyka architektury i sztuki,
stworzyła wizualizację dawnej warowni.



























