niedziela, 14 października 2018

12.10.2018r.   Wyprawa na "Kozią Brodę" czyli z Morawicy przez Zbrze do Łukowa
           

            Pogoda w tym roku rozpieszcza. Jak lato zaczęło się w pierwszych dniach kwietnia tak z malutkimi wyjątkami trwa do 20 października. Dziś spodziewana temperatura 23 st C, prawie bezchmurne niebo i przepiękne, jesienne kolory, więc jak tu nie iść w plener. Wyż Wiktor, który zagościł nad wschodnią Europą nie przepuszcza żadnych frontów. Cel dzisiejszej wędrówki, góra o wdzięcznej nazwie "Kozia Broda", leżąca pod Łukową. Dodatkowym bodźcem jest to co przygotował mistrz Jogi (nie myląc z mistrzem Jodą:)) - "Mule po świętokrzysku z czerwonego żaru.


Łąki już szykują się do zimy, uschnięte roślinki czekają na pierwsze śniegi.


Drogą pomiędzy polami idziemy lekko pod górę ku Orlej Górze.



Za naszymi plecami pozostawiamy zabudowania Morawicy.


Dęby czerwone nasycone karminową barwą wyglądają przepięknie.


Sielskiego uroku dodają pierzaste cirrusy, pierzaste chmury zbudowane z kryształków lodu, typowy widok przy letniej, wyżowej pogodzie.



Przekraczając ruchliwą szosę na Pińczów docieramy do krawędzi wyrobiska, kamieniołomu Morawica. Ogromna kopalnia wapienia zniwelowała całkowicie istniejąca tu Morawicką Górę a nawet wgryzła się kilkaset metrów w jej wnętrze.


Zatrzymujemy się na chwilę aby obserwować moment odstrzału jednej ze ścian wyrobiska.


Wędrujemy dalej, mijając prześlicznie wybarwione drzewa.



Po minięciu torów kolejowych przechodzimy opodal przydrożnego krzyża.


Na skraju lasu, tuż przy drodze rozpalamy niewielkie ognisko ze względu na brak większych opadów od kilku miesięcy. Na zabicie pierwszego głody jakaś kiełbaska i boczuś z kija.



Las wokół mieni się kolorami jesieni.


Czas na przygotowanie głównego dania, wspomnianych muli. "A świstaki zawijają te sreberka" :)


Mule wraz z sosem prowansalskim zawinięte w kieszonki foliowe dochodzą w żarze.


Gotowe ! Po otwarciu rozszedł się wspaniały zapach tego śródziemnomorskiego specjału.


Po degustacji czas ruszać dalej w kierunku Łukowej.


Ach te jesienne kolory..... i co to komu przeszkadza, że wkrótce opadną? :(


Idąc polną drogą mijamy urokliwe brzozowe zagajniczki.


Na horyzoncie pojawiają się w oddali ruiny zamku w Chęcinach.


A na polach trwa kampania kukurydziana.


Docieramy w końcu do celu wyprawy, do góry "Kozia Broda". Nie jest może imponująca, ale za to ma fajną nazwę. Nie odpoczywamy tu zbyt długo, gdyż niesamowity smród gnojowej roztrząsarki przy pobliskim polu kukurydzy, skutecznie nas przed tym broni.

Schodzimy w dół i docieramy do powstałego w 1899 roku neogotyckiego kościoła, pw. Matki Bożej Królowej.


wtorek, 2 października 2018

27.09.2018r.   Przez górę Wesołowską i Miedziankę do Bławatkowa

           

            Początek jesieni, skończyło się najpiękniejsze lato jakie pamiętamy. Ciepła, a często nawet gorąca aura, trwała od pierwszych dni kwietnia a zakończyła się ostatniego dnia kalendarzowego lata. Upalne dni nie zachęcają do wędrówek, więc niewiele ich mogliśmy odbyć. Przy takich temperaturach oddajemy się wtedy pasji rowerowej. Ale jak tylko lato się skończyło, zrobiło się trochę chłodniej od razu wyruszyliśmy na szlak. Cel - przepiękna o każdej porze roku Miedzianka. Dzień pochmurny, około 20 stopni, więc czas na wędrówkę.


Stojąc pod górą Wesołowską i spoglądając w dal, widzimy górę Milechowy i okalające go zalesione pasmo.

Pod górą czas na krótki popas i w związku z bolącym gardłem, degustację leczniczego ;) browara

Pobliskie pola i łąki pokryte już przekwitłymi i zeschniętymi kwiatami, wróżą koniec ciepłej aury


Po zejściu z niewielkiego wzgórza wędrujemy piaszczystym, sosnowym lasem

Łąki pokryte jesiennymi barwami wspaniale kontrastują z ciemną zielenią góry Milechowskiej
 
Na późno-letnich kwiatach, tarzają się jeszcze zmarznięte pszczoły, zbierające resztki pyłków

Po dwóch godzinach spokojnej wędrówki docieramy pod Miedziankę i kopalnie - "Sztolnia Zofia"

Wnętrze sztolni "Zofia" i labirynt kopalnianych korytarzy

Niekiedy trzeba się przeciskać przez wąskie fragmenty chodników, zabezpieczone wiekowymi stemplami

Spoglądając na ściany i sufity można napotkać liczne stwory jaskiniowe, jak nietoperze, pająki czy ćmy

Po penetracji czeluści góry wychodzimy na zewnątrz i z radością wtulamy się w żywe drzewa

Wchodzimy na szczyt Miedzianki i naszym oczom pojawia się znany nam urokliwy widok na okolicę


Po zejściu ze szczytów robimy upragnione ognisko. Czas na małą wyżerkę :)

niedziela, 1 lipca 2018

30.06.2018r.   Rajd przez Pasmo Klonowskie -  czyli z Gozdu przez Bukową Górę do Brzezinek.

           

            Po  wielu, wielu dniach gorących, wręcz upalnych nastał pic. I to całkiem spory z wiatrem i deszczem. Ale na wędrówkę jeśli nie pada to pogoda wymarzona. Szybkie info po sieci oraz sms-owo i zbieramy się na sobotni wypad pieszy. Cel - obczajenie miejscówki na ognisko, podczas tegorocznego Nocnika 2018. Po kolejnych perypetiach z busem (niech ich szlak trafi - nie odjechały dwa!), lądujemy przy starej siódemce w miejscowości Gózd.


Po zejściu z szosy udajemy się na wschód dochodząc do jednego ze źródeł Kamionki.



Docieramy do nasypu kolejowego, gdzie przechodzimy przez tunel pod torami, pamiętający czasy kolei Iwanogrodzko - Dąbrowskiej. Powstała jeszcze za czasów zaboru rosyjskiego linia, miała za zadanie połączyć Zagłębie Dąbrowskie z Zagłębiem Staropolskim aby zapewnić mu dostawę surowców energetycznych i hutniczych. Oddany do użytku odcinek z Kielc do Dąbrowy uruchomiono 26 stycznia 1885. Do dziś pozostały liczny tunele pod nasypem i przeprawy wodne, pokazujące jak dawniej solidnie się budowało. Obecnie jest to linia kolejowa nr 8 łącząca Warszawę Zachodnią z Krakowem Głównym.


Po minięciu torów udajemy się w stronę wsi Zagórze, leżącej u podnóża Pasma Klonowskiego.



Wchodzimy w las, wędrujemy pod górę omijając czynny kamieniołom kwarcytu pod Bukową Górą i natrafiamy na niewielką kapliczkę w głębi lasu.


Po wejściu na koronę wyrobiska, podziwiamy widoki na okoliczne lasy północnych zakątków Gór Świętokrzyskich, skąd planujemy powitać wschód słońca podczas najbliższego rajdu nocnego.


Tradycyjne ognisko cieszy jak zawsze, można w końcu odsapnąć i nasycić spragnione brzuchy :)

Po popasie maszerujemy dalej wzdłuż południowej ściany kamieniołomu i podchodząc pod jego skraj, podziwiamy ogrom przestrzeni wyrwanej naszej matce ziemi.


Dalej droga prowadzi przez niewielką przełęcz, poprzecinaną licznymi strumieniami. Miejsce to nazywane jest Kanion. Stąd podchodzimy pod górę w kierunku Bukowej. 
Kulminacji Bukowej Góry składa się z dwóch wierzchołków, o wysokości 484m i 465m (Cerle). Masyw zbudowany jest z szarych piaskowców dewońskich, gruboławicowych, porośnięty gęsto lasem jodłowo-bukowym. Na szczycie znajduje się pomnik przyrody nieożywionej, składający się z naturalnie spękanych skałek piaskowca. Są one warstwowane poziomo i przekątnie w dużej skali pocięte pionowymi i poprzecznymi spękaniami ciosowymi . Bloki skalne nachylone są ku północy pod kątem 25°.

Pod pomnikiem przyrody, obowiązkowe zdjęcie całej załogi.


Po opuszczeniu tego urokliwego miejsca kierujemy się na południe, przecinamy asfaltową szosę i udajemy się bitymi, leśnymi drogami w stronę Doliny Wilkowskiej.



Po drodze zastał nas niewielki deszcz, ale zabezpieczeni wcześniej nie zmokliśmy. Do naszego commanda dołączyli dwaj dzielni piechurzy z Grupy CAMO, których pozdrawiamy i liczymy na kolejne, wspólne wędrówki.