niedziela, 17 lutego 2019

16.02.2019r.   Grząby Bolmińskie - Żebrowica - Sosnówka - Chęciny


               Mamy połowę lutego, w perspektywie słoneczny dzień i 12°C - takiego dnia nie można zmarnować!!! W obawie przed podmokłymi terenami po leżącym do niedawna śniegu, wybrałem okolice obfitujące w wapienne wzgórza, gdzie powinno być sucho. Wędrówka o tej porze przez okolice Chęcin, zawsze jest najbezpieczniejszym wariantem.


Miejscem zbiórki było pod przepięknym, drugim dworcem busowym a mglista, ponura aura nie zraziła nas do wymarszu.


Wysiadamy przy drodze na Bolmin i ruszamy na trasę, mijając oszronione jeszcze o poranku łąki.

Po przejściu wioski skręcamy na północ, podziwiając lutowo-wiosenne pola pod Grząbami.


Nad naszymi głowami przeleciały trzy żurawie, zwiastun nadciągającej wiosny termicznej.


A co to nad nami takiego? Łomatko, to bzyczy i buczy ..... sprawdze w Googlach :)


..... a nie, to dron Elektryka filmuje nas nad runami dworu w Bolminie :)

Pozostałości Bolmińskiego dworu leżą u stóp pasma wzgórz, zwanych Grząbami Bolmińskimi, które ciągną się prawie do Chęcin po Milechowy. Dwór powstał w końcu XVI lub na początku XVII wieku. Budowla została gruntownie przekształcona po pożarze, który wybuchł w drugiej połowie XVII wieku. Prawdopodobnie wtedy do prostokątnej budowli dobudowano ryzalitową wieżę we frontowej fasadzie. Później, w XIX wieku nastąpiła kolejna przebudowa. Dwór był zamieszkały do końca tegoż stulecia a kres jego świetności nastąpił podczas I wojny światowej, kiedy rezydencję zniszczono podczas działań wojennych. Po tych zdarzeniach, budowla pozostaje w formie trwałej ruiny bez dachu i podziału wnętrza. Do dziś zachowała się cała zewnętrzna architektura razem z półokrągłą basztą w fasadzie oraz obramieniami okien z XVI i XVII wieku. Wokół ruin zobaczyć można bujne pozostałości parku w postaci lip oraz winorośli.

 Rycina przedstawiająca dwór obronny w okresie jego świetności.

Po wejściu na wzgórze podziwiamy widoki na pozostające w oddali zabudowania Bolmina, wraz z późno-renesansowym kościołem pw. Narodzenia NMP, wybudowanym w latach 1602–1617.



Dalsza nasza wędrówka prowadzi przez wapienną grań Grząbów Bolmińskich.


Schodzimy z Grząbów i idziemy ulicą przez zabudowania Jedlnicy.


Przekraczamy niewielką rzekę Hutkę i kierujemy się łąkami na północ.



Leśną drogą dogania nas pozostała grupa "smakoszy" :)



Przed nami kolejne wzniesienia na trasie: Żebrowica, Zegzela i Sosnówka.



Po zejściu z zalesionej Żebrowicy, docieramy do dwóch wiekowych topoli, przy których organizujemy popas z ogniskiem.


Tradycyjnie, po 2/3 trasy organizujemy ognisko.


Po drodze mijamy plantacje anten krótkofalowych, dorodnie dojrzewających na południowym skłonie wzgórza Zegzela.


Przed nami ostatnie wzgórze na szlaku, bezleśna Sosnówka z pięknym widokiem na Chęciny.


Ze szczytowych partii Sosnówki podziwiać można panoramę okolic Chęcin z widoczną w oddali Miedzianką ...


... i ruinami chęcińskiego zamku.


Delektując się wspaniałymi widokami w ciepłym, lutowym słońcu, nad naszymi głowami przeleciało ogromne "kluczysko" dzikich gęsi - gęgaw, lecących na swe legowiska i miejsca żerowania.

niedziela, 20 stycznia 2019

19.01.2019r.   Przez pasmo Masłowskie - z Podklonówki przez Wielki Kamień, Radostową do Ciekot


               Zapowiedź słonecznej i lekko mroźnej aury skłoniła nas ponownie do wyjścia w teren, trasa bliźniacza do tej ostatniej, listopadowej ale w jakże innych klimatach. Dość ciepły i mokry piątek i nagły spadek temperatury w nocy wróżył pojawienie się szadzi. I tak też było, wieczorne mgły osadziły szadź na wszystkim co wystawało ze śniegu. I w tej też bajkowej scenerii, powitało nas Pasmo Masłowskie.


Po dotarciu autobusem nr 12 ruszamy z Podklonówki czerwonym szlakiem ku szczytom pasma.


Widok z Klonówki (473m) i zalegająca wokoło szadź jak zawsze robiła wrażenie.


Sezon polowania na dziki trwa nadal, więc napotykamy na myśliwych przeklinających wymysł ministerstwa, które nakazało odstrzał w okresie ochronnym, mimo iż w naszym regionie nie ma przypadku zachorowań na ASF. Ale pojawiła się też hipoteza, czy nie chodzi przypadkiem o 600 zł za każdego ustrzelonego dzika? Jak to jest do końca, to nie wiadomo.

Igiełki szadzi na gałązkach.


Widok z masłowskiego na kolejny łańcuch wzgórz, Pasmo Klonowskie.


"Wielki Kamień" na jednym ze szczytów, oblepiony białym puchem.


Opuszczamy las i wędrujemy dalej zaśnieżonymi polami i łąkami.



Po opuszczeniu Pasma Masłowskiego przekraczamy szosę na Ameliówkę.


Pamiątkowe zdjęcie na mostku przy przekraczaniu Lubrzanki.



Kolejna grupowa fotka, tym razem pod gromadą urokliwych lip.



Krótki odpoczynek, zebranie się do kupy i wędrujemy dalej (foto Piotrek W.)

Po drodze mijamy gospodarstwo rodem z połowy ubiegłego wieku :)


Ostatnie podejście na trasie, droga na Radostową.


Przechodząc przez Podmąchocice przypętała się do nas suczka, która przewędrowała z nami całą drogę. Nie pomagało przepędzanie jej i potem martwiliśmy się, jak wróci do domu.


Wreszcie dłuższy popas i ognisko, które przy długotrwałej wilgoci, ledwo zdołaliśmy rozpalić (foto Monia K)


Wiata na Radostowej. Kiedyś ze szczytu góry rozciągał się wspaniały widok na okoliczne wzgórza i Łysicę. Teraz niestety to wszystko zarosła i aby cokolwiek zobaczyć trzeba zejść ku dolinie. Niedługo aby turysta chciał podziwiać nasze piękne góry, będzie musiał wypuścić drona z kamerą :(


Widok ze zbocza Radostowej na pobliską Wymyśloną z Łysicą w oddali.


Zalew w Ciekotach skuty lodem i oprószony świeżym śniegiem.


Zrekonstruowany dwór rodziny Żeromskich w zimowej szacie.



Hydrant przeciwpożarowy, który otrzymał imię „Wincenty” na cześć ojca pisarza. A że Wincenty Żeromski nosił bujny wąs, również hydrant ma namalowane duże czarne wąsiska.