sobota, 31 października 2026

 08.09.2026r.   Suchedniów - Świnia Góra - G. Osieczyńska - Jaśle - Łączna         

       
       Realizując pierwszy z planów w tym sezonie na jesienne wędrówki, wybrałem się na jeden z wierzchołków zaszytych w bliżyńskich lasach - Świnią Górę. Góra o tej oryginalnej nazwie należy do jednej z trzech znanych mi w naszym regionie i zaliczonych w tym roku „świńskich” szczytów. Oznacza to, że zdobyłem taką moją „Koronę Gór Świńskich” :)
 
       Czytając opisy z nieudanych wypraw na ten szczyt, faktycznie trzeba się dobrze orientować na mapie aby go odnaleźć. Wszelkie dukty leśne i ścieżki są w większości poprzerywane i zarośnięte. Co gorsze, często zanika tam sygnał GPS i dobrze zrobić sobie zrzut mapy offline, aby poradzić sobie w leśnych ostępach. Po niewielkim kluczeniu i omijaniu powalonych przez wiatry drzew, udało się dotrzeć do zamierzonego celu. Po wyjściu z lasu okazało się, że duży fragment kompleksu leśnego jest wyłączony z ruchu turystycznego, aż do końca tego roku ze względu na wiatrołomy. Zapraszam więc na krótką foto-relację z tej wyprawy.

         Lasy Bliżyńskie swym zasięgiem obejmują fragment Puszczy Świętokrzyskiej rozciągający się na terenie trzech gmin w powiecie skarżyskim: Bliżyn, Suchedniów i Łączna. Obszar ten znajduje się pod zarządem Nadleśnictwa Suchedniów i leży w granicach obszaru Natura 2000 „Lasy Suchedniowskie”. Cały kompleks leśny rozpościera się na Płaskowyżu Suchedniowskim i chroni unikatowe, ponadstuletnie lasy bukowo-jodłowe o cechach pierwotnego lasu puszczańskiego.
        Po wyjściu z busa w Suchedniowie, kierujemy się od razu na zachód, aby po przejściu przez dzielnicę Kruk zagłębić się w las. Mijamy leśniczówkę o tej samej nazwie i dochodzimy do rozstaju dróg. Stąd jak to zazwyczaj u mnie na wędrówkach bywa, zbaczamy ze szlaku i udajemy się szutrową drogą na południowy-zachód.

        Po drodze przystajemy na chwilę pod wiatą, aby złapać oddech i nacieszyć oczy kompozycją kwiatową. W niewielkim płytkim zagłębieniu przy drodze, powstał dziki i naturalny kwietnik, gdzie pomarańczowo-czarne kwiaty rudbeki wspaniale kontrastowały z błękitem mydlnicy.

         Wędrując dalej utwardzoną drogą na zachód, docieramy do mostku na niewielkim strumieniu leśnym. Ów strumień to Łosieniec, który po połączeniu z bliźniaczą Łosienicą stanowiący lewobrzeżny dopływ rzeki Kamionki, która zasila w dalszym biegu zalew w centrum Suchedniowa. Oba strumienie wypływają z serca Puszczy Świętokrzyskiej, z jej podmokłych i dzikich terenów, aby swymi wodami połączyć się z rzeką Kamienną. Przed wiekami potok odgrywał istotną rolę w lokalnym przemyśle metalurgicznym. W dawnych zapisach Kroniki Suchedniowa znaleźć można wzmiankę, iż w XVII wieku w miejscu ujścia potoku Łosieniec do rzeki Kamiennej funkcjonowała Kuźnica o nazwie „Błoto”. Do dziś zobaczyć można zarysy dawnego stawu i ślady upustu wodnego.

Obchodząc od zachodu strumień i jego spiętrzenie, natrafiliśmy na foto-pułapkę zastawioną na rozległych mokradłach. Służy ona zapewne do obserwacji bobrów i dzikiego ptactwa wodnego, odwiedzającego te tereny.

Aby ominąć miejsca z wiatrołomami po wiosennych wichrach, rezygnujemy z wejścia na jeden z pobliskich wierzchołków, Suchą Górę (309m) i kierujemy się soczyście zielonym duktem na południe.

         Po drodze mijamy wiele powalonych przez siły przyrody dorodnych jodeł i buków. Na zdjęciu widać jedno z powalonych drzew, tzw. wykrocisko. Rozróżnia się dwa rodzaje powalonych drzew: wiatrołom - gdzie został złamany pień na pewnej wysokości a korzenie pozostają nienaruszone w ziemi, oraz wiatrował – gdzie drzewo zostało wywrócone (wyrwane) wraz z korzeniami. Często dotyczy to drzew o płytkim systemie korzeniowym, lub rosnących na podmokłym gruncie.

        Po kilkuset metrach przedzierania się przez las, natrafiamy w końcu na ślad dawnej kolejki leśnej, skąd już niedaleko do celu naszej wyprawy – szczytu Świnia Góra (390m). Sam szczyt to wypłaszczone wzniesienie porośnięte gęstym lasem, z przewróconym słupkiem pomiarowym i tabliczką z nazwą tego miejsca. Zapewne przez wiatr bądź dzikie zwierzę, tabliczka odpadła od zamocowania, ale prowizorycznie zamocowaliśmy ją i postawiliśmy przy niej betonowy słupek.
Zastanawiacie się zapewne skąd taka nazwa tego szczytu. Prawdopodobnie pochodzi bezpośrednio od historycznego sposobu użytkowania tego obszaru przez człowieka, czyli masowego wypasu świń domowych w tamtejszych lasach. W dawnych czasach, jeszcze przed rozwojem przemysłu metalurgicznego i leśnego, okoliczne lasy obfitowały w wiekowe dęby i buki. Lokalna ludność masowo pędziła tam świnie na tzw. żywienie leśne – zwierzęta żywiły się opadającymi jesienią żołędziami oraz owocami buka (bukwią). A taka góra w środku lasu stanowiła doskonały punkt orientacyjny dla ówczesnych świniarzy, stąd zapewne przyjęła się jej nazwa.

Po mozolnym kluczeniu pomiędzy powalonymi drzewami, czas wreszcie spocząć.
 
          Końcówka lata i jesień to czas, kiedy pomiędzy drzewami plotą swe pajęczyny wszelkiej maści pająki. Sieć taka składa się z promieniowych nici głównych oraz lepkich nici spiralnych, służących do chwytania owadów. Pająki z grupy sieciarzy używają takich konstrukcji do wyczuwania wibracji wywołanych przez złapaną weń zdobycz.
 
         Zmierzając na południe ponownie przecinamy dawny nasyp z urokliwym kamiennym mostem nad niewielkim potokiem, jednym z dopływów rzeki Krasna. Konstrukcje takie wznoszono na przełomie XIX i XX wieku jako elementy infrastruktury technicznej dla leśnych kolejek wąskotorowych. Okolice Bliżyna od stuleci słynęły z bogatych złóż rud żelaza oraz rozwiniętego hutnictwa i odlewnictwa. Mosty takie budowano, aby kolej wąskotorowa mogła pokonywać głębokie jary, bagniste łąki i lokalne strumienie. Kolejki te służyły do wywozu urobku z okolicznych kopalni odkrywkowych oraz transportu drewna i węgla drzewnego do pobliskich wielkich pieców i zakładów fryszerskich.

      Tuż przy wspomnianym nasypie rosła grupa kilku klonów jaworów, ze swoją charakterystyczną łuskowata korą. U młodych drzew kora jest gładka i jasnoszara. Z wiekiem zaczyna pękać i łuszczyć się dużymi, nieregularnymi płatami, podobnie jak u platanów. Po odpadnięciu starych łusek odsłaniają się młodsze warstwy pnia o zabarwieniu od pomarańczowobrązowej, przez różowawą, aż po oliwkową.

Po przejściu kilkuset metrów docieramy do czerwonego szlaku i ścieżki do ostatniego punktu dzisiejszej wędrówki – Góry Osieczyńskiej (407m).

        Góra Osieczyńska zbudowana jest z piaskowców triasowych i w całości porasta ją gęsty las mieszany. Sam szczyt, podobnie jak inne okoliczne wzniesienia jest bardzo spłaszczony, rozciągnięty i gęsto zalesiony. Na samym wierzchołku góry, znajduje się tabliczka informacyjna z nazwą i wysokością.

         Jak to na takich rajdach bywa, w końcu dopada nas głód i trzeba zrobić popas z ogniskiem. Doskonale się trafiło, bo tuż przy szlaku znajduje się murowana leśniczówka z miejscem do biwakowania.

         Po posileniu się, czas udać się na powrotnego busa do Kielc. Czerwony szlak prowadzi nas długą prostą drogą w dół w kierunku Zalezianki. Po drodze mijamy kolejny potok, zwany Jaślana płynący przez malowniczą doliną z podmokłymi, zielonymi łąkami. Strumień skręcając na wschód, mija po drodze wieś Osełków, po czym wpada do rzeki Kamionki. Podobnie jak sąsiedni Łosieniec, Jaślana napędzała w przeszłości zakłady Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. Dawniej wzdłuż jej biegu funkcjonowały stawy i spiętrzenia wodne służące lokalnym kuźnicom oraz młynom. Po dotarciu do Łącznej kończymy naszą dzisiejszą wędrówkę.

 27.08.2026r.   Krzyżka - "Kamień Michniowski" - "Burzący Stok" - Suchedniów         

       Lato powoli się kończy, więc czas planować nowe wędrówki na sezon 2026-27. W planach mam m.in. dawno nie odwiedzane Pasmo Jeleniowskie, rezerwat „Białe Ługi” czy zaliczenie Świniej Góry w bliżyńskich lasach, która podobno trudna jest do odnalezienia w terenie. Poza tym obowiązkowe punkty jesienią – czyli pasma: Zgórskie, Oblęgorskie i Klonowskie, które w czasie „złotej, polskiej jesieni” prezentują się niesamowicie. 
 
       Nowy sezon czas zacząć, więc zapraszam na sierpniową wędrówkę przez zachodnie krańce sieradowickich lasów, z wizytą w rezerwacie „Kamień Michniowski”. Położony pomiędzy doliną rzeki Kamiennej od północy i Doliną Bodzentyńską od południa Sieradowicki Park Krajobrazowy, został utworzony w 1988 roku, a jego powierzchnia wynosi obecnie 12 252 ha. Park obejmuje swym obszarem prawie całe Pasmo Sieradowickie i Lasy Siekierzyńskie. Na jego terenie znajdują się trzy rezerwaty przyrody: „Wykus”, „Góra Sieradowska” i odwiedzany „Kamień Michniowski”.
 
      Wędrówkę rozpoczynamy od przystanku autobusowego przy dawnej „siódemce”, opodal niewielkiego przysiółka Leśniczówka. Stąd udajemy się w kierunku wsi Krzyżka, przekraczając mostem niewielką rzeczkę Kamionkę. Rzeka o długości 17 km stanowi prawy dopływ Kamiennej, która łącząc się z innym potokiem Łosieniec, zasila zalewy w Suchedniowie i Rejowie, a następnie uchodzi na obrzeżach Skarżyska-Kamiennej do wspomnianej rzeki Kamiennej. Źródła Kamionki znajdują się w gminie Łączna, niedaleko Występy zaburzone przy okazji budowy drogi ekspresowej S7.
  
Po przekroczeniu rzeki przechodzimy pod przepustem kolejowym linii numer 8 (Warszawa Zachodnia – Kraków Główny), która aktualnie jest gruntownie przebudowywana. Układane są nowe torowiska, przebudowywane mosty, czy jak w tym przypadku wzmacniane skarpy.
 
Przed zabudowaniami wsi Krzyżka skręcamy na wschód. Idziemy lekko pod górę gruntową drogą, pomiędzy niewielkim lasem a prawdopodobnie zarośniętym, dawnymi polami uprawnymi.
 
        Kwitnąca w niewielkich kępach nawłoć, zwiastuje nieuchronnie zbliżającą się jesień. Wkrótce całe nieużytki będą pokryte żółtymi wiechami tej niezwykle ekspansywnej rośliny. W odróżnieniu od naszej rodzimej odmiany, nawłoć kanadyjska została najpierw sprowadzona w XVIII wieku do ogrodów botanicznych w Londynie jako roślina ozdobna i miododajna. Skąd szybko rozprzestrzeniła się na cały kontynent europejski, stając się uciążliwym gatunkiem inwazyjnym.
 
Przed wejściem do kompleksu leśnego, mijamy pola uprawne z poplonem rzepaku i widokiem na rozległą dolinę z widocznym w oddali masztem telefonii komórkowej pod Występą.
 
        Po przejściu skrajem lasu docieramy do szosy 751 z Bodzentyna do Suchedniowa, aby po jej przekroczeniu zagłębić się w las. Owy las, to obszar Sieradowickiego Parku Krajobrazowego, którego prawie 85% powierzchni stanowią obszary leśne o zróżnicowanym drzewostanie. Dominują tu lasy mieszane ze stanowiskami jodły i modrzewia europejskiego, a w leśnym runie wyodrębniono aż 57 gatunków roślin chronionych, z których ponad czterdzieści podlega ochronie ścisłej.
  
      Pośród dzikich zwierzą występują tu dziki, sarny i jelenie, łasice i gronostaje, oraz kilka rzadkich gatunków ptaków, m. in. bocian czarny, myszołów zwyczajny, zimorodek, dudek czy cietrzew. W podmokłych częściach lasu żyją dość licznie płazy i gady – żaba rzekotka drzewna, ropuchy, jaszczurki zwinka i żyworodna, padalce, zaskrońce czy żmija zygzakowata. Las przemierzamy płytkim wąwozem, podziwiając jego gęste, ciemnozielone poszycie.
 
       Po przejściu niebieskim szlakiem trochę ponad kilometr, docieramy do pierwszej atrakcji na trasie dzisiejszej wędrówki. Stoimy właśnie pod malowniczą ścianą kilkunastu skałek, zbudowanych z piaskowców dolnojurajskich stojących na niewielkim wzniesieniu. U ich podnóża występują potężne bloki skalne i rumowiska zwietrzelinowe, pokryte zielonym mchem.
 
       W erze mezozoicznej na obszarze tym gromadziły się grube warstwy osadów piaskowych. Z czasem zostały one poddane procesowi diagenezy, czyli sprasowaniu i przekształceniu się w zwięzłą, twardą skałę osadową. Ruchy górotwórcze w późniejszych okresach geologicznych spowodowały wypiętrzenie terenu i pękanie warstw skalnych wzdłuż tak zwanych spękań ciosowych. Skały te ulegały z czasem erozji i wietrzeniu, odsłaniając twardsze partie piaskowców, tworzące malownicze formy kamiennych ambon, progów i urwisk. Osobliwością tego miejsca, jest widoczna na zdjęciu „Jaskinia Ponurego”, powstała nie na skutek zjawisk krasowych, lecz przez grawitacyjne rozsunięcie się bloków piaskowca wzdłuż szczelin. Długość jaskini, niestety częściowo już zasypanej wynosi 25 metrów, a jej deniwelacja 7,5 metrów. Jaskinia znana była od dawna, ukrywali się w niej powstańcy styczniowi, a w czasach II wojny światowej okolice jaskini były bazą partyzantów ze zgrupowania „Ponurego" i stąd właśnie pochodzi jej nazwa.
 
W otulinie skałek pośród dębów, sosen czy starych modrzewi, rosną okazałe buki zwyczajne i jodły, które swymi korzeniami, niczym ogromnymi mackami oplatają skaliste podłoże. 
 
     Zbaczając ze szlaku na około 100 metrów, docieramy do najwyższego szczytu Pasma Sieradowickiego - Kamień Michniowski (435m). Na kulminacji wzniesienia stoi tablica informacyjna z opisem rezerwatu i kodem QR dla turystów, kolekcjonujących szczyty. Znajdujący się opodal szczytu rezerwat o powierzchni 10 ha, chroni cenne, wielogatunkowe zbiorowiska leśne z dominacją jodły pospolitej oraz rzadką roślinnością naskalną.
 
Tu chyba ktoś porzucił ....... swoje futerko :)
  
      Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć, czas udać się dalej niebieskim szlakiem na północ, schodząc łagodnym stokiem wzgórza coraz niżej. Teren powoli staje się coraz bardziej podmokły, pomimo ogromnej suszy w koleinach nadal stoi woda.
 
       W głębokich, zalanych wodą koleinach pozostawionych po ciężkim sprzęcie leśniczym, na powierzchni wody unosi się Rzęśl wielkoowockowa, gatunek rośliny z rodziny babkowatych. Jak to zazwyczaj u dzikich roślin bywa, rzęśl stanowi naturalny surowiec zielarski. Napar i maceraty z ziela zawierają bowiem irydoidy, flawonoidy oraz kwasy fenolowe. Stosowane mogą być przy niewydolnościach wątroby, w stanach skurczowych układu pokarmowego, układu moczowego i płciowego. Ma również działania lecznicze przy zapaleniu jamy ustnej i gardła, przewodu pokarmowego, zaburzeniach w wydzielaniu żółci, owrzodzeniu jelit i żołądka.
 
        Patrząc pod nogi za grzybami, napotkałem na rosnące w zielonym mchu niewielkie skupisko Tęgoskóra pospolitego. Owocniki tego grzyba przypomina małą bulwę lub piłeczkę do golfa, rosną tuż przy ziemi i nie mają wyraźnego trzonka. Skóra ich jest chropowata i gruba, w kolorze żółtawym lub szarym, pokryta drobnymi, pękniętymi poletkami lub łuseczkami. Wszystkie gatunki z rodzaju tęgoskór są uważane za grzyby nie jadalne, gdyż powodują dolegliwości żołądkowe.
 
       Maszerując coraz dalej na północ docieramy do miejsca, gdzie woda z niewielkiego potoku Żarnówka, rozlewa się po płaskim terenie, tworząc gęsty, bagienny las olszowy. Kryształowo czysta, chłodna woda z pobliskich źródeł tworzy sieć miniaturowych strumieni, które meandrują bez stałego koryta, zalewają okoliczne obniżenia terenu. Śródleśne łąki i polany stale podtapiane przez wody strumienia, porośnięte są gęstymi kępami turzyc, sitowia oraz mchów torfowców. Wilgotny mikroklimat sprzyja płazom, owadom oraz rzadkim roślinom wilgociolubnym, które od wiosny do jesieni intensywnie zielenią się na tle ciemnego lasu.
 
        Największą atrakcją tego miejsca, jest oczywiście źródło „Burzący Stok”. Jest to naturalne, tętniące życiem wywierzysko krasowe, które bije u stóp zalesionego wzniesienia, tworząc unikalny ekosystem wodno-leśny. Samo źródło jest ocembrowane drewnianymi palami, a nad powierzchnią wody stoi drewniane zadaszenie zapobiegające wpadaniu liści.
 
      „Burzący Stok” swoją nazwę zawdzięcza wizualnemu efektowi, w którym woda wypływająca pod ciśnieniem hydrostatycznym z głębokich pokładów geologicznych, porusza drobiny piasku, sprawiając wrażenie jakby woda nieustannie „burzyła się” lub wrzała. Warstwami wodonośnymi są tu triasowe piaskowce charakterystyczne dla Gór Świętokrzyskich. Średni przepływ wody w źródle wynosi około 6 m³ na godzinę. Woda jest stale zimna i zachowuje stałe parametry termiczne przez cały rok. Charakteryzuje się ona wyjątkową klarownością i brakiem zanieczyszczeń organicznych dzięki swej głębokiej filtracji. Okoliczni mieszkańcy przypisują jej właściwości lecznicze i powszechnie czerpią ją do celów spożywczych.
 
 
 
 Czas na "małe cocnieco"
 
Czas opuścić to urokliwe miejsce i ruszać dalej. Niebieski szlak w stronę Suchedniowa prowadzi nas szutrową, leśna drogą, pośród gęstego, zielonego lasu. 
 
        U schyłku lata tuż przy drodze zakwitł oset, przy którym pracowicie uwijał się trzmiel. Taki oset to dla trzmiela wyjątkowo bogata stołówka. Owad pozyskuje z niego dwa kluczowe zasoby: nektar – słodki płyn o wysokiej zawartości cukrów, który trzmiel wypija za pomocą swojego długiego języczka, oraz pyłek kwiatowy – bogaty w białka, tłuszcze oraz witaminy. Trzmiele zbierają go, wyczesując ze swojego owłosionego ciała i formując w tzw. obnóża na tylnych nogach. Pyłek jest transportowany do gniazda i służy jako podstawowy budulec do karmienia rozwijających się larw.

       Skręcając na północny-zachód docieramy do opuszczonej, drewnianej leśniczówki. Leśniczówka „Opal” to historyczne, śródleśne miejsce w sercu sieradowickiego lasu. W czasie wojny miejsce to stanowiło naturalne schronienie i bazę operacyjną dla żołnierzy Armii Krajowej ze zgrupowań partyzanckich Jana Piwnika „Ponurego”. Dziś dawna osada leśna funkcjonuje jako zorganizowane miejsce odpoczynku dla turystów pieszych jak i rowerowych. Nazwa pochodzi bezpośrednio od dawnego rzeczownika opał, opalenie. Lasy wokół Suchedniowa, Michniowa i Mostek przez stulecia stanowiły zaplecze surowcowe dla Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego. Tutejsze kompleksy leśne były masowo wycinane z przeznaczeniem na opał. Ze ściętych drzew robiono węgiel drzewny niezbędny do zasilania okolicznych kuźnic, fryszerki i wielkich pieców hutniczych. Przy polanie, tuż obok drogi pożarowej, stoi kapliczka myśliwska wykonana z piaskowca komponująca się z leśnym otoczeniem.

        Po przejściu przez zabudowania wsi Wierzbka, ponownie zagłębiamy się w niewielki las. Po wejściu na zielony szlak napotykamy przy ścieżce dość pokaźną tamę bobrową. Te pracowite zwierzęta dzięki takim budowlom, zatrzymują w lesie potrzebną dla ekosystemu wodę.

Ponownie na naszej trasie przechodzimy przez rzekę Kamionkę, która zasilona wodami strumienia Łosieniec, wpływa opodal do suchedniowskiego zalewu.

        Zalew w Suchedniowie (znany również jako Zalew Kamionka), to sztuczny zbiornik wodny o powierzchni około 21–22 hektarów, malowniczo położony na rzece Kamionce w samym centrum miasta. Zbiornik powstał w latach 70-tych XX wieku jako element infrastruktury hydrotechnicznej w okresie intensywnego rozwoju przemysłowego miasta. Z miejscem tym wiążą się również bogate tradycje hutnicze Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. Spiętrzenie wód na tych terenach, od wieków wykorzystywane było do napędzania maszyn w okolicznych kuźnicach i zakładach metalowych.

      Ostatnia rewitalizacja zalewu zakończona w 2018 roku i polegała na odmuleniu dna, odnowieniu tamy wraz z urządzeniami hydrologicznymi. Zmodernizowano również infrastrukturę wokół zalewu i sąsiadującego z nim Parku Miejskiego. Pośrodku zbiornika znajduje się niewielka wyspa, która stanowi naturalny, chroniony rezerwat i ostoję dla ptactwa wodnego i wielu gatunków zwierząt. Wizyta nad suchedniowskim zalewem kończy moją dzisiejszą opowieść. Czas opuścić urocze tereny wokół zbiornika i udać się na przystanek busowy, by wrócić do domu.

sobota, 5 września 2026

 26.05.2026r.   Grochowiska - rezerwat "Pieczyska" - Pasturka - Pińczów

          Trwa upalne lato z krótkimi przerwami na nieco chłodniejsze dni. Jak to ostatnio u nas bywa, deszcz pada sporadycznie dzięki frontom burzowym, a jak już pada to jest zazwyczaj gwałtowny i ulewny. Niejednokrotnie wspominałem, że latem rzadko wybieram się w dłuższe trasy, czasem jakieś bliższe wypady aby ruszyć się poza miasto. Poza tym jeśli jest w miarę chłodniej, to wybieram rower a w gorętsze dni, organizujemy ze znajomymi spływy pontonowe po Nidzie. Opisywana dziś trasa to taka trochę „zawieruszona”, jeszcze z maja. Ale warto o niej wspomnieć, może ktoś jesienią skusi się wybrać w te okolice. Zapraszam więc na spóźnioną „majówką” z widokami z Garbu Pińczowskiego. 

      Powstały w 1986 roku Nadnidziański Park Krajobrazowy znajduje się w obrębie Niecki Nidziańskiej. Obejmuje swym zasięgiem środkowy i dolny fragment Doliny Nidy, Nieckę Solecką i część Garbu Pińczowskiego. Został utworzony dla zachowania unikatowych zespołów zjawisk i form krasu gipsowego. Związany jest między innymi z występowaniem warstw skał wapiennych i gipsowych, tworzących pofalowany krajobraz z licznymi, malowniczymi wzgórzami. Dominującym elementem krajobrazu jest oczywiście nasza piękna rzeka Nida z jej licznymi meandrami i starorzeczami. Aby dotrzeć do tej uroczej krainy, najlepiej udać się pociągiem do stacji Grochowiska, skąd można wyruszyć w trasę. 

       Ze stacji kolejowej ruszamy niebieskim szlakiem na zachód, przechodząc przez niewielką wioskę Grochowiska, którą opisałem podczas poprzedniej wizyty. Wspomnieć należy tylko, iż okoliczne pola i lasy były świadkami wielkiego zrywu powstańczego, czego pamiątką są liczne pomniki i mogiły upamiętniające poległych żołnierzy. 18 marca 1863 roku na pobliskich polach odbyła się jedna z najkrwawszych bitew Powstania Styczniowego, zakończona pyrrusowym zwycięstwem Polaków, lecz okupiona ogromnymi stratami.

         Wędrując szlakiem przez las, mijamy po drodze jedną z takich powstańczych mogił. Szacuje się, że podczas bitwy pod Grochowiskami w 1863 roku zginęło około 300 powstańców. Również po stronie rosyjskiej odnotowano podobne straty. W czasie tych krwawych starć, ciężkie straty ponieśli m.in. elitarne oddziały Żuawów Śmierci. Nazwa „żuaw” pochodzi od arabskiego słowa zuāwa – określającego etniczny szczep Kabylów z Algierii. Z niego to wywodził się oddział lekkiej piechoty w armii francuskiej, na wzór którego nazwano słynny oddział z czasów powstania styczniowego. Nazwa „Żuawi Śmierci” wynikała ze składanej przysięgi, która głosiła, iż żołnierze ci podczas walki nigdy się nie cofną ani nie poddadzą, a jedyną drogą jest zwyciężyć albo zginąć.

        Podczas pobytu w leśnych ostępach, natrafić możemy na wbite w ziemię drewniane pale z bryłą soli na ich wierzchołku. Sól, jako źródło mikroelementów koniecznych dla prawidłowego rozwoju zwierząt i utrzymania ich w dobrej kondycji zdrowotnej, pod wpływem wilgoci rozpuszcza się i spływa po słupku. Zamieszkujące w lasach dzikie zwierzęta, chętnie wtedy taką spływającą sól zlizują, uzupełniając potrzebne dla organizmu składniki. 

Kierujemy się dalej na zachód, by dotrzeć do niewielkiego rezerwatu „Pieczyska”. Teren ten jest w większości porośnięty lasem, lecz trafiają się też i zielone łąki, pełne soczystej o tej porze roślinności.

      Rezerwat przyrody „Pieczyska” o powierzchni 40,41 ha został utworzony w roku 1999. Przedmiotem tutejszej ochrony są śródleśne torfowiska z torfotwórczym lepiężnikiem różowym i innymi chronionymi roślinami, jak turzyca czy kruszczyk błotny. 

          Teren rezerwatu porasta las mieszany ze świerkiem pospolitym i jodłą oraz zarastające brzozą i sosną torfowiska, powstałe przy wylewie pobliskiego strumienia Czarna Rzeka. Na ich terenie występują rośliny chronione, takie jak: storczyk kukawka, wawrzynek wilczełyko czy pełnik europejski. Poszycie leśne w rezerwacie „Pieczyska” porastają liczne paprocie, min. Orlica pospolita. Jako ciekawostka warto wspomnieć, iż kłącze orlicy i młode liście po przetworzeniu są jadalne. Same kłącza zawierają w sobie do 60% skrobi, z których wytwarzało się dawniej mąkę. Zwyczajowa nazwa polska wywodzi się od wyglądu wiązek przewodzących na przekroju ogonka liściowego, które przypominają postać orła. 
 
          Opuszczamy leśne ostępy aby udać się w stronę wsi Pasturka, by dotrzeć na południowy skłon Garbu Pińczowskiego. Stąd rozciągają się wspaniałe widoki na dolinę Nidy i widoczne w oddali lasy Kozubowskiego Parku Krajobrazowego. 
 
         Na pofalowanych, południowych skłonach wzgórza, prócz pół uprawnych występują rozległe łąki porośnięte bogatą roślinnością ciepłolubną. Występuje tu m.in. Wilczomlecz sosnka, bylina z rodziny wilczomleczowatych. Rośnie na stanowiskach słonecznych, murawach kserotermicznych, suchych łąkach, przydrożach i na skrajach lasów, preferując gleby piaszczyste i ubogie. Cała roślina jest niebezpieczna, gdyż zawiera drażniący, biały sok mleczny, który w kontakcie ze skórą lub oczami może wywołać silne podrażnienia i oparzenia. 
 
      Kontynuujemy dalej naszą wędrówkę polnymi drogami w kierunku Pińczowa. Urokowi tutejszego krajobrazu dodaje kwitnący o tej porze roku dziki bez. Jego baldachy kwiatowe chętnie zbierane są na aromatyczny syrop, zdrowotne napary, domowe nalewki lub chrupiące placuszki w cieście naleśnikowym. Kwiaty te mają miodowy zapach i wspomagają przy przeziębieniu. 

Idąc pośród pól uprawnych, podziwiać możemy z lewej strony rozległą dolinę Nidy, a po prawej łagodne zbocza, soczyście zielonego Garbu Pińczowskiego.  

Na chwilę zagłębiamy się w las, aby złapać trochę ochłody od palącego słońca i zrobić krótki popas z ogniskiem. 

Po krótkim odpoczynku i posileniu się ruszamy dalej w drogę. Za nami widać fragment wzgórz przez które przewędrowaliśmy. 

        Jednym z rezydentów tutejszych nasłonecznionych łąk, jest Macierzanka piaskowa - bylina z rodziny jasnotowatych, bliska krewna tymianku. Roślina ta płożąc się tworzy gęste, pachnące poduszki o purpurowofioletowych kwiatach. Macierzanka rośnie na suchych, słonecznych i piaszczystych terenach oraz murawach naskalnych tworząc piękne barwne kobierce. Ceniona jako ozdoba skalniaków i roślina miododajna, wykorzystywana jest również w ziołolecznictwie, stosowana przy dolegliwościach trawiennych i kaszlu.

Z grani Grzbietu Pińczowskiego podziwiać możemy panoramę Pińczowa i meandrująca za miastem Nidę.
 
        Powoli zbliżamy się do ostatniego punktu naszej dzisiejszej wędrówki. Na niewielkim cyplu, zwanym Góra św. Anny (258m) znajduje się niewielka kaplica. Wzgórze, na którym się znajduje, położone jest na północ od centrum miasta, naprzeciw kolejnego wzgórza z pozostałościami fundamentów dawnego zamku Oleśnickich w Pińczowie. W przeszłości budowla otoczona była umocnieniami i stanowiła część systemu fortyfikacyjnego pińczowskiego zamku. 
 
      Kaplica św. Anny wzniesiona została w stylu manierystycznym około 1600 roku według projektu włoskiego architekta Santi Gucciego. Fundatorem budowli był margrabia Zygmunt Myszkowski przy współudziale członków pińczowskiego Bractwa św. Anny. Kaplica o wysokości 13 metrów wzniesiona została na planie kwadratu i przykryta jest kopułą z latarnią. Z dawnego wyposażenia wnętrza zachowała się kamienna kropielnica z XVII w. Gzyms pod kopułą zdobiony jest ciekawymi wiązkami owocowo-kwiatowymi. Obok kaplicy, na wzgórzu znajdują się powstałe w pierwszej połowie XIX wieku kamienne figury świętych: św. Pawła, św. Tekli oraz Michała Archanioła. 
 
        To co widzimy współcześnie to tylko fragment dawnej budowli. W XVIII w. zaniedbana kaplica uległa zniszczeniu, tracąc wówczas część bryły budynku, oraz cztery wieżyczki narożne, które odpadły. Na podstawie rysunku szwedzkiego dyplomaty i kartografa - Erika Jönssona Dahlbergha z 1657 roku, za pomocą sztucznej inteligencji stworzyłem cyfrową rekonstrukcję dawnej świątyni.

         Opuszczamy malownicze wzgórze i schodzimy stromo w dół udając się do miasteczka. Pińczów to prywatne miasto szlacheckie lokowane w 1428 roku. Początki osady związane są z pobliskim kamieniołomem, przy którym istniał niewielki gród obronny, zniszczony prawdopodobnie przez Tatarów w 1241 roku. Po jego zniszczeniu, w połowie XIV wieku na jego miejscu wzniesiono gotycki zamek, u stóp którego rozwinęła się osada Piędziców, przemianowana następnie na Pińczów. W XVIII w. Pińczów był jednym z ważniejszych ośrodków żydowskich w Małopolsce. Pozostałością po tych czasach jest widoczna na zdjęciu Synagoga Stara, wybudowana w latach 1594–1609, jedna z najstarszych synagog zachowanych w Polsce. 
 
        W czasie II Wojny Światowej i w okresie powojennym, historyczne nekropolie w Pińczowie uległy zniszczeniu, a kamienne płyty nagrobne rozkradziono lub wykorzystano jako materiał budowlany. W 1983 roku z inicjatywy opiekującego się obiektem muzeum, ocalone kamienne fragmenty płyt nagrobnych z inskrypcjami w języku hebrajskim umieszczono w murze okalającym dziedziniec bóżnicy. Tworzą one dziś lapidarium upamiętniające żydowskich mieszkańców Pińczowa. 
 
        W drodze na dworzec busów przystajemy na chwilę, aby poczuć chłodny powiew od wody. Pińczowski zalew to sztuczny zbiornik wodny powstały w 1973 roku i zaadaptowana po dawnym starorzeczu Nidy. Ma powierzchnię 11,35 hektara a średnią głębokość ok. 2 metrów. Jego głównym zadaniem jest retencja, ochrona przed powodzią oraz stworzenie miejsca do rekreacji dla mieszkańców miasta. Zalewem opiekuje się koło PZW z Kielc, a amatorzy wędkowania mogą złowić tu karpia, lina, sandacza, amura czy szczupaka. W wodach akwenu żyją także cztery gatunki małży, z których dwa zaliczane są do Globalnej Czerwonej Listy Gatunków Ginących i Zagrożonych.