sobota, 11 kwietnia 2026

20.12.2025r.   Bliżyn - "Piekło Dalejowskie" - "Brama Piekielna" - Bliżyn

          

        Kolorowe liście już dawno opadły, słońca jak na lekarstwo a większość dni spowite są mgłami i niskimi chmurami. To znak, że nieuchronnie zaczął się najgorszy okres w roku – przedzimie. W takich klimatach jesiennej szarugi postanowiłem wybrać się w podkieleckie, puszczańskie lasy – w okolicę Bliżyna.
 
„Wstępniak” był, teraz czas na „rozbiegówkę” 😉 
 
       Nazwa miejscowości - Bliżyn, od której rozpoczyna się moja foto-opowieść pochodzi od legendy o św. Jacku Odrowążu, który to miał podczas pielgrzymki na św. Krzyż wypowiedzieć słowa: „... bliżej stąd niż dalej...". Słynny nasz kronikarz, Jan Długosz wspominał, jakoby to sam król Władysław Jagiełło nocował w Bliżynie z 21 na 22 czerwca 1410 roku w ramach wyprawy pod Grunwald. XVIII wiek to szalejąca w okolicy dżuma, która zdziesiątkowała mieszkańców osady. W kronikach zapisane jest, że od 1682 roku Bliżyn przeszedł na własność rodziny Świderskich, a od 1775 roku w posiadanie Małachowskich. W roku 1790 roku osada liczyła 20 domów zamieszkałych przez 125 osób i należała do podkomorzyny Sandomierskiej Ludwiki Potkańskiej. W Bliżynie znajdował się murowany pałac z oficynami, wielki piec, cegielnia, olejarnia, budynek dworski, gorzelnia oraz oczywiście browar. Z rejonem tym związane były również kopalnie rud żelaza, których w pobliskich lasach było wiele. 
 
      Dzisiejszą wędrówkę rozpoczniemy od Zalewu Bliżyńskiego. Po powodzi z 2002 roku cały akwen został na nowo odbudowany, pogłębiony i powiększony. W 2011 roku zakończono roboty budowlane i mający 10,3 hektara zbiornik, został oddany do użytku. Przy zbiorniku wybudowano plac zabaw, boisko do piłki plażowej, amfiteatr i grillową altanę.
 
      Podczas powodzi która nawiedziła całą okolicę, zniszczeniu uległa tama którą również w ramach prac odbudowano. Zapora przed wielu laty służyła do spiętrzenia wód rzeki Kamiennej na potrzeby pobliskiego zakładu metalurgicznego z Wielkim Piecem. Historia przemysłu w Bliżynie ma swój początek w XIX wieku, kiedy na terenie osady istniały zakłady górnicze, które zajmowały się wydobyciem rudy żelaza i produkcją węgla drzewnego. Wybudowane zostały również odlewnie („Salonowa”, „Ludwików”) i „Stalownia” rozkwitające pod rządami hrabiego Ludwika Platera. W okresie międzywojennym, powstały Kieleckie Zakłady Farb i Lakierów, których teren podczas II wojny światowej był miejscem obozu jenieckiego i pracy przymusowej, jako podobóz Majdanka.


Po tych przemysłowych czasach pozostały jedynie ruiny dawnych budynków fabrycznych, domy pracownicze i XIX wieczna wieża ciśnień.

(Fotografia z Katalogu Zabytków Budownictwa Przemysłowego w Polsce 1959 rok, rekonstrukcja cyfrowa AI) 
 
Opuszczamy okolicę dawnej huty i kierujemy się na wschód, wzdłuż koryta rzeki Kamiennej.

      Po północnej stronie Kamiennej, znajduje się wysoka, piaszczysta skarpa przy której wije się uroczo rzeka. W tym spokojnym, oddalonym od domostw miejscu zadomowiły się bobry, podgryzający drzewa.

      Kierujemy się teraz na południe i przekraczając mostem rzekę Kamienną, która łączy się opodal ze strumieniem Kobylanka, wkraczamy na teren Suchedniowsko-Oblęgorskiego Parku Krajobrazowego. Przed nami ogromne połacie pozostałości po dawnej Puszczy Świętokrzyskiej. Powierzchnia parku bez jego otuliny wynosi niespełna 20 000 ha. Został on utworzony w celu ochrony unikatowych zasobów przyrodniczych oraz kulturowych regionu, stanowiących pozostałości Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego. Na terenie parku znajdują się źródliska rzek Krasnej, Bobrzy i Kamionki. Największym atutem są porastające na jego terenie lasy, zajmujące ponad 90% powierzchni. Zobaczyć tu możemy potężne jodły i okazałe sosny, buki i graby, zaś osobliwością są tu stanowiska modrzewia polskiego, odnawiającego się z samosiewu. Występuje tu również świerk kolumnowy, jego świętokrzyska odmiana.

      Dziś przejdziemy jedynie niewielki fragment parku, ale zawierający kilka niezwykłych miejsc ze wspaniałymi formami skalnymi, kilkusetletnimi drzewami i pozostałościami po dawnych pracach górniczych. Znajdziemy się również na terenie utworzonego w maju tego roku rezerwatu „Bliżyńskie Lasy Naturalne”, o dość imponującej powierzchni 2965 hektarów. Ochroną objęte zostały lasy o pierwotnych cechach bukowo-jodłowych, z naturalną strukturą wiekową i gatunkową. Występuje tu endemiczny, wyżynny bór jodłowy oraz liczne gatunki roślin chronionych (jak: czosnek niedźwiedzi, parzydło leśne, buławik czerwony czy wroniec widlasty) a także reliktowe owady.

     Po przejściu zielonym szlakiem około dwóch kilometrów, docieramy do pierwszej z atrakcji na trasie, formacji skalnej „Piekło Dalejowskie”. Te oto skałki, to pomnik przyrody nieożywionej, zbudowane z białego piaskowca triasowego, skupione w kilku grupach na długości 130 metrów. Osiągają miejscami wysokość 4 metrów i tworzą kilka nałożonych na siebie pięter - półek skalnych, pokrytych ciekawą roślinnością.

Pomiędzy formacjami skalnymi, zapewne w wyniku zjawisk krasowych powstały pomiędzy skałami wąskie szczeliny i korytarze.

Warto zwrócić uwagę na bogatą szatę roślinną, porastającą tutejsze piaskowce. Wśród zieleni zauważyć można różne gatunki mszaków, preferujące wilgotne środowiska, takie jak bagna, wilgotne łąki i lasy.

      Na opadłych z igieł gałęziach modrzewia, zobaczyć możemy chrobotki, organizmy symbiotyczne, powstające z połączenia grzyba i glonu. Są one doskonałymi wskaźnikami czystości powietrza. Mają krzaczkowatą, rozgałęzioną formę, przypominającą małe krzewinki, często w kolorze szarozielonym.

     Opuszczamy teren „Piekła Dalejowskiego” i kierujemy się teraz bardziej na zachód. Szlak przecina niewielki strumień Zebrza, z krętym i kamienistym dnem. Na wilgotnych fragmentach lasu rozgościło się zielone sitowie. Są to byliny, często spotykane na terenach podmokłych, bagnach lub nad wodami.

      Wędrując szlakiem natrafiliśmy prawdopodobnie na wypluwkę jemiołuszki. Jest to zbity pakiet niestrawionych resztek pokarmu – głównie owoców, nasion, a czasem owadów, wyrzucany przez ptaka w formie wymiotów.

     Docieramy w końcu do największej w tym rejonie osobliwości geologicznej. Słynna „Brama piekielna”, to formacja skalna złożona z piaskowców triasowych, będąca pomnikiem przyrody nieożywionej. Powstała ona najprawdopodobniej w wyniku działania lodowca, który przeszedł przez Góry Świętokrzyskie. Woda spływająca z czoła topniejącego lodowca wypłukiwała szerokie szczeliny w skałach, a z jego powierzchni odpadały przesuwane, ogromne głazy narzutowe. Jeden z takich głazów, mógł nasunąć się na ten skalny korytarz i został tak do dziś.

W wilgotnych borach, pośród ciemnej zieleni odznaczają się kępy jasnych, suchych traw ożywiając ten dzisiejszy mroczny klimat lasu.


    Tuż za piekielną bramą znajduje się rezerwat „Dalejów”, z miejscem zwanym „Stolnia”. Rezerwat Przyrodniczy „Dalejów” powstał w styczniu 1978 roku i zajmuje powierzchnię 87,06 ha. Na jego terenie znajdują się pozostałości XIX wiecznych kopalń i sztuczny wąwóz o głębokości 4 metrów i szerokości 6 metrów. Dawniej przez te tereny, usłane licznymi kopalniami, przebiegała kolejka wąskotorowa służąca miejscowej ludności do transportu drewna i rudy żelaza na potrzeby pobliskiej huty.

A oto wspomniana „Stolnia”, gdzie gwarkowie spod ziemi wydobywali rudę żelaza. Za pomocą AI wygenerowałem zdjęcie, aby pokazać jak to miejsce mogło wyglądać przed laty.

      Po setkach kopalń i mniejszych szybików, rozsianych po bliżyńskich lasach, pozostały do dziś ziemne „kratery” z zasypanymi na ich dnie wejściami do sztolni. Nie wszystkie z nich służyły do opuszczania w głąb kopiących gwarków, lecz były to często oszalowane drewnem otwory wentylacyjne, doprowadzające powietrze do podziemnych chodników.

Czas wracać z najdalszego punktu dzisiejszej wyprawy. Leśnym duktem biegnącym opodal Łysej Góry (323m) kierujemy się na północ.

Po obu stronach drogi rosną okazałe sosny i jodły z zeschniętymi, brązowymi paprociami w podszycie.

    Klucząc szutrowymi drogami docieramy do niewielkiego przysiółka Buk. Za kilkoma domostwami mijamy przy drodze cmentarz z czasów II Wojny Światowej, z pomnikiem poległych jeńców radzieckich. Obóz ten urządzili Niemcy jesienią 1941 roku, na terenie przedwojennej Wytwórni Węgla Aktywowanego w Bliżynie. Przybyłych więźniów czekała na stacji kolejowej wstępna selekcja. Słabych i chorych jeńców od razu zabijano, natomiast pozostałych trzymano w nieogrzewanych halach fabrycznych. Zmuszani byli do niewolniczej pracy w kamieniołomie i tartaku. Pozbawieni odpowiedniej odzieży i wyżywienia, masowo umierali. Nieznana jest dokładna liczba ofiar, lecz szacuje się iż w latach 1941-44 łącznie w obozie zginęło około 7-8 tysięcy jeńców radzieckich, ok. 3000 Żydów i około 200 Polaków.

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

 29.10.2025r.   Czerwona Góra - Zelejowa - Żakowa - Stokówka - Rykoszyn

          

        Za nami pierwsza fala zimowej pogody. Śnieg w większości na razie stopniał i za oknami zapanowała ponura aura, więc fajnie jest móc wrócić wspomnieniami do niedawnych jeszcze widoków. Aby trochę umilić te długie ciemne wieczory i czas, pomiędzy jesienną szarugą a prawdziwą, śnieżną zimą zapraszam na zaległą, październikową relację.       
  
       Pasmo Zelejowskie to nie tylko sam grzbiet góry Zelejowej, ale kilka innych grzbietów górskich i wzniesień rozciągających się praktycznie od „siódemki”, aż po rzekę Hutkę. Moją foto-opowieść rozpocznę od Bolechowickiego Grzbietu. Tuż za przystankiem przy dawnej trasie E7, na wysokości Czerwonej Góry wbijamy się w leśną, zarośniętą ścieżkę aby udać się do kamieniołomu. Po chwili znajdujemy się już w innym, kolorowym świecie.
  
      Po kilkunastu minutach drogi docieramy do krawędzi nieczynnego wyrobiska „Zygmuntówka”. Kamieniołom ten położony jest na południowo-zachodnim stoku wzgórza o nazwie Czerwona Góra, ale zwanego jeszcze na początku XX wieku Jerzmaniec. Tak dla przypomnienia - miejsce to słynęło z wydobycia permskiego zlepieńca węglanowego o wspaniałych walorach dekoracyjnych, który to przez ostanie kilkuset lat wykorzystywany był w architekturze i kamieniarstwie. Jak zapewne wiadomo, nazwa kopalni pochodzi od imienia króla Zygmunta III Wazy, którego posąg znajdujący się w Warszawie, stał na kolumnie wykonanej z wydobytego się tu marmuru.
 
Udając się krętą ścieżką w górę nad krawędź dawnej kopalni, dotrzemy do punktu widokowego z którego rozciąga się wspaniała panorama na całą Dolinę Chęcińską. Widać, że ktoś dba o ten widok i ostatnio przyciął kilka drzew. 
 
W centralnym punkcie panoramy, wyróżniają się stojące na skalistej grani ruiny chęcińskiego zamku.
 
       Wracamy ponownie na ścieżkę i wchodząc na grzbiet góry, podchodzimy do dawnego wyrobiska górniczego – „studni gwarków”. Jest to jeden z dwóch otworów, powstały zapewne w wyniku zjawisk krasowych, który następnie był wykorzystywany przez górników wydobywających w XIV-XVIII wieku w tym rejonie rudę ołowiu. Główną częścią jaskini jest studnia zaczynająca się większym otworem, który następnie zmienia się w korytarz, po czym rozchodzi na mniejsze. Łączna długość jaskini to 35 metrów przy głębokości 5,5 m.
  
Po północnej stronie skalistego grzbietu, pod skalistą ścianą możemy zobaczyć drugi otwór wspomnianej jaskini, lecz w większości już zasypany.
  
Jesień to oczywiście pora grzybów, które nieraz potrafią się nieźle zamaskować wśród liści.
 
Będąc tu, warto przejść się u podstawy szczytu Czerwonej Góry, aby podziwiać wielkie buki i dęby rosnące wśród skalnych bloków.
  
Powoli opuszczamy piękny, jesienny las otulający kamieniołom „Zygmuntówka” i kierujemy się czerwonym szlakiem na kolejną z atrakcji, górę Zelejową.
  
Po przejściu przez wiadukt nad trasą S7 wspinamy się mozolnie na grań Zelejowej. Tu również powitał nas mieniący się jesiennymi barwami las.
  
      Czerwony szlak prowadzi teraz po skalnej grani z okresu dewonu. Niestety w wyniku błędnych decyzji o zalesieniu, cały urok i osobliwość tego miejsca została zasłonięta przez krzaki i drzewa. Góra Zelejowa objęta jest ochroną jako rezerwat przyrody nieożywionej, powstały w 1964 roku. Ścisłej ochronie podlega również zróżnicowana roślinność, a przede wszystkim gatunki kserotermiczne (ciepłolubne) porastające południowe zbocza. Przez wieloletnie zarastanie wszystkie te chronione rośliny powoli zamierają, pozbawione mocnego, słonecznego światła. 
 
Po drugiej stronie skalistego grzbietu zobaczyć możemy wspaniałe dywany mchów i paproci, rosnące na prawie pionowych ścianach skał. Można tu spotkać rzadkie gatunki owadów, jak na przykład chrząszcza podolskiego.
  
 
W zagłębieniach i spękaniach skalnych, powstałych w wyniku zjawisk krasowych rośnie zanokcica skalna w sąsiedztwie rojnika pospolitego i innych roślin ciepłolubnych.
  
     Z grzbietem Zelejowej i znajdującym się po drugiej stronie doliny chęcińskiej Wzgórzem Zamkowym związana jest ciekawostka geologiczna. Otóż oba pasma górskie były przed milionami lat stromymi ścianami wysokich łańcuchów górskich. W wyniku silnej erozji, wierzchołki tych gór ulegały spękaniom, rozpadowi i wypłukiwaniu. Ten mocno pofałdowany teren powoli się spłaszczał, a głębokie żleby dolin wypełniał materiał skalny, spływający z rozpadających się szczytów. Sądząc po nachyleniu warstw skalnych i wysokości istniejących wzniesień, wywnioskować można iż te prehistoryczne łańcuchy gór, mogły mieć wysokość ok. 2000 metrów. Nie jestem geografem ani geologiem, ale może ktoś obali moją teorię i przedstawi inną hipotezę?
 
 
Na jednej z tablic informacyjnych, zobaczyć możemy na modelu jak przebiegał taki proces erozji pobliskich gór.
  
Będąc na zamku w Chęcinach, warto przyjrzeć się strukturze skał na których został wybudowany zamek. Wyraźnie tu widać nachylenie warstw wapieni pod przeciwległym kątem do tych na Zelejowej. 
 
      W połowie masywu góry Zelejowa, znajduje się prawidłowy jej szczyt mierzący 371 metrów. Jest wyższy od widocznego na mapach o 10 metrów, a z jego wierzchołka przy braku listowia roztacza się wspaniały widok na północną stronę. Szczególnie pod koniec października możemy podziać uroki mieniącego się kolorami jesieni Pasma Zgórskiego. Szkoda, że nikt nie pomyśli o wycince zasłaniających widoki drzew, bo było by to jeszcze bardziej atrakcyjne miejsce.

Będąc na miejscu dokonałem pomiarów i wychodzi na to, iż właściwy szczyt jest o prawie 500 metrów na wschód. Chyba znów namieszam w wysokościach i lokalizacjach KGŚ 😉
  
      Schodząc ze szczytowych partii góry, docieramy do słynnego z wielu relacji, nieczynnego od lat kamieniołomu „Szczerba”. Wydobywano tu najbardziej atrakcyjną i najpiękniejszą odmianę marmuru, tzw. różankę zelejowską, zawierający różnobarwny kalcyt żyłowy oraz brekcję kalcytowo-wapienną. Przyglądając się uważnie szczelinie prowadzącej w dół wyrobiska, zobaczyć można szeroką żyłę kalcytu, czyli węglanu wapnia. Jako ciekawostka, warto wspomnieć iż pierwsze wzmianki o wydobywaniu tu marmurów, pochodzą z 1602 roku. Dwa z trzech wyrobisk czynne były jeszcze po II Wojnie Światowej. 
 
        Ten cenny kamień dekoracyjny wykorzystywany był od XV wieku do celów architektonicznych, zobaczyć go możemy m.in. w katedrze wawelskiej w Krakowie, jako filary przy wejściu do Pałacu Biskupiego w Kielcach, czy w kościele na Karczówce. 
 
     Opuszczamy skalny wąwóz i ponownie wspinamy się na skalistą grań. Po przejściu kilkuset metrów docieramy do tablic informacyjnych. Miały one opisywać widziane z grzbietu góry okoliczne pasma, ale teren tak zarósł, że ledwo można dostrzec tablicę, nie mówiąc już o widokach. Szkoda, że nikt nie zadbał o to aby kolejne pokolenia mogły cieszyć oczy tymi wspaniałymi niegdyś panoramami.
  
A przed nami wyłoniła się kolejna z celów naszej wędrówki, porośnięta liściastym lasem góra Wiśniowa (Wsiowa).
  
     Południowy skłon góry, znajdujący się nad kamieniołomem zachodnim, porastało dotychczas wiele ciekawych i chronionych gatunków roślin ciepłolubnych. Jeszcze niedawno odbyła się tu nawet akcja wycinania samosiejek, ale jak widać zostało to już zaniechane i walory przyrodnicze tego rezerwatu powoli tracą sens. Pojawiły się młode osobniki drzew i krzewów, które wkrótce opanują cały teren i znajdujące się tu unikatowe łąki kserotermiczne. 
 
      Widok z dna dawnego kamieniołomu zachodniego, jeśli nikt nie zadba o ujarzmienie ekspansywnej przyrody, miejsce to zarośnie i bezpowrotnie już straci swój urok.
  
Opuszczamy piękną Zelejową i udajemy się na północny-zachód, w stronę rezerwatu "Góra Żakowa"
 
       Rezerwat "Góra Żakowa" został utworzony w 1999 roku w celu ochrony pozostałości dawnego górnictwa skalnego i kruszcowego oraz znajdujących się wokół naturalnych wapiennych form skałkowych. Zajmuje on powierzchnię 50,48 ha i roztacza się wokół trzech wyraźnych wierzchołków. Wydobycie kruszców na Górze Żakowej sięga początkami XIV wieku. Na przełomie XV i XVI wieku pisano o występowaniu tu srebronośnej galeny. Przed nami jeden z trzech szczytów, na którym dość młode buki porośnięte są zimozielonym bluszczem, nadającym temu miejscu niesamowitego wrażenia.

      Na kolejnym zdjęciu widać pamiątkę po dawnej działalności górniczej. Na terenie rezerwatu zachowały się bowiem liczne ślady dawnej eksploatacji kruszców. Wydobywano tu przede wszystkim galenę, czyli rudę ołowiu i baryt. Góra Żakowa była ponadto miejscem pozyskiwania na mniejszą skalę cenionych wapieni, zawierających żyłki kalcytowe zabarwione minerałami miedzi.
 
       Okoliczne wzniesienia zbudowane są z płytowych wapieni środkowego i górnego dewonu, na których leżą głównie od północnej strony, zlepieńce permskie. W ich skład wchodzą głównie otoczaki wapieni dewonu i karbonu z domieszką okruchów kalcytu. W rezerwacie widać liczne ślady dawnej działalności górniczej w postaci zapadlisk po szybikach, liczne hałdy, szpary, chodniki podziemne oraz leje szybowe. Znaleźć tu też można kilkanaście otwartych szybów, do których zbliżanie się jest bardzo niebezpieczne.
  
       Przeszukując różne mapy tych wzgórz, nie mogę dopasować nazwy dla jednego z wierzchołków. Analizując archiwalne mapy na Geoportalu, napotkać można na niezgodności w nazewnictwie. Przydałby się znawca tego terenu, aby uporządkować nazwy i wysokości tych szczytów.
Dodatkowo, miejsce wskazane strzałką może być ogromnym zapadliskiem krasowym, ponieważ nigdzie nie ma wzmianki o istniejącym tu niegdyś tak dużym kamieniołomie. Owszem, są tu niewielkie ślady po łamaniu kamienia, ale w takim rozmiarze nie znajduje żadnych publikacji. Ponadto, widoczne sztolnie musiały by powstać po istniejącym tu kamieniołomie. Może ktoś coś wie na ten temat?
  
Widok na jeden ze szczytów, znajdujący się tuż nad ogromną niecką.
  
Idąc szlakiem dalej na północny-zachód, dochodzimy do malowniczego cypla skalnego, zwanego „Czyściec”.
  
 
     Na zachodnim krańcu Góry Żakowej znajduje się jedna z ciekawszych w regionie jaskiń pochodzenia krasowego - Jaskinia „Piekło”. Jest ona pomnikiem przyrody nieożywionej i została objęta ochroną od 1954 roku. Całkowita jej długość jaskini wynosi 57 metrów, niestety w dalszej części jest zasypana. Około 10 metrów od głównego wejścia do jaskini, na jej dnie znajduje się zagłębienie przykryte kratą, które jest prawdopodobnie pamiątką po istniejącym tu szybie poszukiwawczym. Jaskinia posiada bardzo ubogą szatę naciekową składającą się z kilku wystąpień polewy kalcytowej. Jaskinię zamieszkują nietoperze, takie jak nocek duży, mroczek późny, gacek szary i mopek zachodni. W zakamarkach i na suficie jaskini, zobaczyć można kilka gatunków pająków, jak tkańca czy czaika jaskiniowego.
  
    Czas na następną z atrakcji na naszej drodze, słynną „Stokówkę”. Ogromna szczelina przecinająca poprzecznie Górę Stokówkę, to również pamiątka po dawnym górnictwie. Eksploatowano tu ogromną żyłę kalcytu oraz marmur chęciński zwany także „różanką zelejowską”. Kamieniołom Stokówka jest również rajem dla wspinaczy ściankowych. Jego blisko dwudziestometrowe ściany i kilkadziesiąt tras wspinaczkowych przyciągają alpinistów z wielu zakątków kraju.
 
Opuszczamy dawne wyrobisko i udajemy się dalej na północ, w stronę jednej z największych w regionie kopalni.
  
     Stoimy właśnie przed ogromnym wyrobiskiem – kamieniołomem „Ostrówka”. Należąca do firmy Nordkalk kopalnia, obejmuje złoża: „Ostrówka”, „Ostrówka - Todowa Grząba”, „Stokówka”, „Besówka” oraz „Skałka-Sachty”. Wyrobisko powstało w układzie tarasowo-poziomowym, gdzie każde piętro wydobycia odpowiada różnej miąższości ściany z której odstrzeliwany jest kamień. Amplituda głębokości pomiędzy poziomami I i VII sięga 80 metrów. Eksploatacja złoża prowadzona jest od kilkudziesięciu lat, a najstarsza kopalnia górnych poziomów została utworzona w 1957r. Wydobywane są tu głównie wapienie dewońskie, które ograniczone są od północy utworami karbonu.
 
    Kierując się w stronę wsi Gałęzice docieramy do niewielkiego przysiółka Zagórze. W skalnej skarpie przylegającej do drogi, znajduje się niewielka, pozioma sztolnia o długości około 25 metrów.
  
     Połowa sztolni wykuta jest w czerwonawej skale, druga zaś połowa w miękkiej, jasnej. Szyb z początku był eksploatowany wiertłami napędzanymi pompami hydraulicznymi, o czym świadczyć mogą ślady po wiertłach, podobnych do tych co w „Zygmuntówce”. Wewnątrz wzgórza, prace pogłębiające były zapewne wykonywane już ręcznie. 
  
Z wapiennego wzniesienia, znajdującego się nad Gałęzicami, dostrzec można w oddali znany już widok chęcińskiej warowni.
 
      Ponieważ nieznane są zakusy miejscowej kopalni, tereny te mogą być w każdej chwili zabrane na potrzeby wydobycia kamienia, przez co nikt nie chce tu inwestować w nowe domy.
  
     Na zakończenie mały akcent późnojesienny – kwitnące o tej porze roku kwiaty astra nowoangielskiego, znane również jako marcinki lub michałki. Astry te pochodzą z Ameryki Północnej, ale są szeroko rozpowszechnione w Europie, w tym także w Polsce. Charakteryzują się sztywnymi, owłosionymi łodygami i wąskimi, lancetowatymi liśćmi. Kwitną intensywnie od września aż do listopada i pierwszych przymrozków. Są roślinami wieloletnimi, miododajnymi i stosunkowo łatwymi w uprawie, preferują słoneczne stanowiska.
I tym oto kwiatowym akcentem, zakończę moją październikową wędrówkę.