13.11.2025r. Tumlin Węgle - Grodowa Góra - Wykień - Miedziana Góra
Dziś zaległa, listopadowa wędrówka przez zachodnią, zalesioną część Pasma
Tumlińskiego, z wizytą w dwóch kamieniołomach czerwonego piaskowca.
Naszą
wędrówkę zaczynamy od przystanku przy kościele w Tumlinie-Węgle, skąd
ruszamy czerwonym szlakiem na zachód. Po lewej stronie z drogi widać w
oddali jeden z dzisiejszych punktów na trasie, górę Wykieńską. Pogodę
mamy wręcz idealną do wędrówki, jest w miarę ciepło i doskonała
widoczność.
Dochodzimy
do rozstaju dróg, gdzie kierujemy się w prawo, drogą pod górę.
Wkraczamy na teren sosnowego lasu z domieszką liściastych drzew, których
opadłe liście nadają pięknego, jesiennego klimatu.
Idąc
dość głębokim wąwozem zobaczyć możemy na jego ścianach warstwowo
ułożone czerwone piaskowce. Widać również, jak działały tu ogromne siły
natury i przesuwając całe pasma wzgórz, zmieniły kąt nachylenia tych
skał. Dochodząc
do zakrętu zbaczamy na chwilę w prawo, aby dojść do pozostałości starej
skoczni. Skocznia ta powstała w roku 1952 roku i była areną kilku
zawodów sportowych. Rekord skoczni, który został ustanowiony przez Jana
Starzewskiego wynosił 32 metry. Z czasem nieużywany obiekt popadł w
ruinę a jego metalowe elementy zostawały sukcesywnie rozkradane.
W otoczeniu skoczni zobaczyć można liczne nieduże łomiki, w których wydobywano czerwone piaskowce. Na
jednym z powalonych pni, natrafiłem na pomarańczowego grzyba – Łzawnika
rozciekliwego. Miąższ tego galaretowatego osobnika, jest bardzo
miękki, wodnisty, bez zapachu i smaku. Po wyschnięciu, łzawnik zamienia
się w cienką, ledwie widoczna żółtopomarańczową plamę. Natrafić na niego
można przez cały rok, głównie jednak w okresach wilgotnej, deszczowej
pogody. Tworzy często duże skupiska na zrzezach pni drzew liściastych i
iglastych lub na okorowanych kłodach.
Wracamy
na wspomniany zakręt drogi i udajemy się na zachód, aby dotrzeć do
kamieniołomu, znajdującego się na wschodnim skłonie Góry Grodowej (ok.
400m). Całkiem do niedawna wydobywany był tu tzw. tumliński piaskowiec,
służącego niegdyś do produkcji m.in. kamieni młyńskich oraz wykładania
pieców hutniczych. Jeszcze kilka lat temu pozyskiwane bloki skalne
służyły do wyrobu płyt chodnikowych, schodów, okładzin elewacji budynków
czy do nagrobków.
Przyglądając
się z bliska blokom piaskowca, dostrzec można ślady po wierceniach i
widoczne w różnych odcieniach warstwy geologiczne. Znajdujące się tu
skały, to jedyny w Polsce przykład osadów eolicznych (wydmowych)
powstałych 240 milionów lat temu, które możemy podziwiać na powierzchni.
Piaskowce charakteryzują się wielkoskalowym, przekątnym warstwowaniem z
czerwonobrunatną barwą, pokrytą patyną i mchem.
Ale
góra ta skrywa również inne ciekawe miejsce. Przed wieloma wiekami na
terenie Góry Grodowej istniało wczesnośredniowieczne grodzisko. Podczas
badań archeologicznych natrafiono na pozostałości dwóch chat z
paleniskami, datowane na przełom XI / XII wieku oraz XIII wiek. Miejsce
to ma również jeszcze wcześniejszy rodowód. To ledwo już widoczne
fragmenty wałów kamiennych, które zostały prawdopodobnie zniszczone już
przy budowie opisywanego grodziska a następnie w wyniku prac górniczych.
Są to pozostałości kulturowe po pogańskich kręgach kamiennych z VIII–IX
wieku, podobnych do tych na Górze Dobrzeszowskiej, Łyśćcu czy na
odległej Ślęży. Na widocznym zdjęciu z map Lidar, zaznaczyłem na
czerwono fragmenty wałów, które niegdyś stanowiły trzy eliptyczne kręgi.
Schodząc
w dół, na dno południowego wyrobiska podziwiać możemy surowe, pionowe
ściany czerwonego piaskowca z którego zbudowane jest całe wzniesienie.
Opodal szczytu Góry Grodowej (398m) w 1994 roku utworzony został
rezerwat przyrody Kręgi Kamienne o powierzchni 2,33 hektara. Przedmiotem
ochrony są odsłonięcia dolnotriasowych piaskowców tumlińskich,
słowiański obiekt kultowy, krajobraz oraz ciekawa szata roślinna
wzgórza. Na terenie rezerwatu rośnie kontynentalny bór mieszany z
dominującym dębem szypułkowym i bezszypułkowym, osiągającym wiek 50–70
lat, buki, graby, klony i sosna pospolita. Nad skalnym urwiskiem, widać
na zdjęciu niewielką kapliczkę, pod którą zaraz się udamy.
Stoimy
przed kamienną kaplicą pw. Przemienienia Pańskiego z 1850 roku,
wybudowaną w miejscu wcześniejszej drewnianej kaplicy, która według
lokalnych przekazów powstała dla upamiętnienia setnej rocznicy odparcia
wojsk szwedzkich. Legenda głosi, iż stacjonujący w pobliżu Szwedzi
oblegali grupę polskich rycerzy, którzy zza kamiennych wałów strzelali
do nich kaszą. Chcieli w ten sposób pokazać swoim wrogom, jak
niezliczone zapasy pożywienia posiadają i są gotowi na długotrwałą
obronę. Obecna, murowana kaplica, wzniesiona została w 1850 roku na
planie nieregularnego sześcioboku. Nad drzwiami wejściowymi znajduje się
wnęka z rzeźbą przedstawiającą Chrystusa. Wewnątrz kaplicy stoi skromny
ołtarzyk Matki Boskiej Częstochowskiej. Dach kaplicy wieńczy niewielka
wieżyczka z latarenką.
Czas ruszać dalej w kierunku kolejnego wzniesienia – Góry Wykieńskiej. Po
drodze znów zbaczamy ze szlaku aby odwiedzić kolejne wyrobisko, w
którym również wydobywany był czerwony piaskowiec. Jego ciekawostką jest
wielki, płaski głaz położony na szczycie betonowego słupa. Jest to
praca magisterska studenta architektury Jacka Plicha pod tytułem
„Ciało”, który wyliczył dokładnie punkt podparcia 13 tonowego bloku
granitu. Można by tu rzec – „mieli rozmach ….. studenci”
Pozostajemy
na chwilę w dawnym kamieniołomie i podziwiamy ciekawe formy skalne.
Piaskowce tumlińskie to średnio i drobno ziarniste skały kwarcowe o
spoiwie żelazisto-krzemionkowo-ilastym z charakterystycznym
zabarwieniem, powstałym dzięki związkom żelaza.
W dawnych otworach strzelniczych swoje gniazda uwiły sobie pająki. Po zachodniej stronie wyrobiska znajduje się niewielki, kamienny krzyż z krucyfiksem, wykonanym z miejscowego kamienia.
Na
drewnianej żerdzi zadomowił się prawdopodobnie Wrośniak różnobarwny,
pospolity grzyb który rośnie na martwym drewnie. Owocniki jego często
wyrastają dachówkowato, jeden nad drugim. A
tu kolejny ciekawy grzyb, rosnący na obumarłym pniu drzewa - Galaretek
kolczasty. Jest to gatunek jadalnego grzyba, podobnie jak uszak bzowy,
który smakuje nieco jak ryba i posiada niewyraźny zapach. Można go
stosować jako dodatek do sałatek lub do dekoracji wystawnych potraw.
Odradzam jednak spożywania go na surowo, gdyż można w ten sposób zarazić
się tasiemcem bąblowcem, przenoszonym przez lisy.
Na
opadłym liściu dębu, zobaczyć niekiedy można różnobarwne kulki
przytwierdzone do jego powierzchni. Są to galasy, znane również jako
dębianki lub dębowe jabłka. To patologiczne narośla powstałe w wyniku
podrażnienia przez owady, najczęściej galasówki dębianki. Samica owada
nakłuwa liść i składa w nim jaja, a galas pełni funkcję ochronną dla
rozwijającej się w środku larwy. Zawierają one dużo taniny i dawniej
wykorzystywane były jako barwnik lub zaprawa do barwienia.
Czas
na mozolną wspinaczkę po ścieżce pełnej rumoszu skalnego, aby wejść na
Górę Wykieńską. Zboczyliśmy lekko z czerwonego szlaku, by odwiedzić
miejsce w którym znajdowała się kolejna skocznia narciarska.
Druga
ze skoczni, znacznie większa powstała w 1956 roku na Górze Łajscowej
(obecnie zwanej Wykieńska). Do czasu otwarcia w 1970 roku skoczni
narciarskiej na Pierścienicy, był to największy tego typu obiekt w
Polsce o punkcie konstrukcyjnym K45, poza Karpatami i Sudetami. Podczas
zawodów w skokach narciarskich, najlepszy wynik ustanowił Antoni
Wieczorek, polski olimpijczyk z Oslo osiągając odległość 56 metrów. Po
zakończeniu użytkowania skoczni przez klub LKS Skała Tumlin, obiekt
został zdemontowany.
Po
wdrapaniu się (dosłownie) na grzbiet góry, zbudowanej z czerwonych
piaskowców triasowych, skręcamy w prawo aby poszukać najwyższego punktu.
I tu również jest niezgodność z mapą, ponieważ szczyt Wykieńskiej
znajduje się nieco na zachód i ma wysokość 406 metrów (401 na mapach).
Na zdjęciu najwyższy punkt tego wzniesienia.
Spod
szczytu Wykieńskiej udajemy się czerwonym szlakiem dalej na południe,
aby dotrzeć do kolejnego szczytu - Góry Kamień (399m). Ścieżka wiedzie
pomiędzy dorodnymi jodłami, rosnącymi w ciemnozielonym poszyciu z mchów.
Nieco
na zachód od samego szczytu, warto odwiedzić grupę skał, zwanych
„Piekło Miedzianogórskie”. Są to naturalne wychodnie skalne piaskowca
kwarcytowego z okresu dolnego dewonu, którym brunatne zabarwienie nadają
tlenki żelaza powlekające spękania skał.
Występujące
tu formy skalne tworzą stromą, nachyloną ku południowi skarpę o
długości 15 metrów i wysokości 6-7 metrów. W pobliżu spotkać możemy
stanowiska bluszcza pospolitego, objętego ścisłą ochroną gatunkową
podczas kwitnienia. Schodząc
z góry opuszczamy tumlińskie lasy i przechodzimy przez zabudowania
Miedzianej Góry. Stąd idąc w kierunku południowym docieramy do kolejnej
kaplicy górniczej, znajdującej się na niewielkim wzgórzu Buchcina.
Kaplica pw. św. Barbary to zabytkowa, XIX-wieczna murowana kaplica ważna
dla lokalnej historii górnictwa. Bryła świątyni z dobudowanym w 1922
roku przedsionkiem i portalem z piaskowca, posiada wewnątrz neobarokowe
drewniane ołtarze i organy a jej zewnętrzna elewacja została niedawno
odnowiona. Obiekt został ufundowany przez mieszkańców i związany z
historycznymi kopalniami miedzi na tym terenie. U podnóża wzniesienia na
której stoi, znajdowały się historyczne kopalnie i zakłady górnicze.
Poszukiwania i wydobycie kruszców w Miedzianej Górze prowadzono z
przerwami od przełomu XVI i XVII w do początków XX wieku. Blachą z
miedzi pochodzącej z miedzianogórskich kopalń, pokryto między innymi
dach Wawelu, po pożarze pod koniec XVI wieku.
Po
przekroczeniu drogi krajowej nr 74, przechodzimy na tyły domów, gdzie
znajdują się pozostałości po trzech szybach wydobywczych (św. Stanisław,
św. Katarzyna i Austriacki II). Ostatni z wymienionych szybów, to
historyczny szyb wydobywczy dawnej kopalni miedzi, drążony przez
Austriaków podczas I wojny światowej. Był to jeden z głębszych szybów
(ponad 90 m), mający na celu eksploatację rud miedzi, cynku i żelaza.
Połączony był z szybem "Austriacki I" chodnikiem na głębokości 54
metrów. Ostatnim epizodem górniczym w tym rejonie, były prace
poszukiwawcze złóż pierwiastków promieniotwórczych na potrzeby
radzieckiego przemysłu zbrojeniowego.