13.09.2025r. Samsonów - Krzemionka - Dąbrowa
Tegoroczne
lato już się skończyło i wraz z nim gorące dni, których i tak nie było
za wiele. Nadszedł czas aby rozpocząć nowy sezon na wędrowanie po
naszych pięknych, świętokrzyskich górach. Czytając ostatnio post
znajomego, w którym pisał o wyschnięciu strumienia Bobrzy tuż za jego
źródłem, postanowiłem sprawdzić jak się mają inne źródełka w
tumlińskich lasach. Wzgórza Tumlińskie są wodonośnią wielu znanych
podkieleckich rzek i strumieni, a na terenie całego kompleksu leśnego swój początek mają: Sufraganiec, Bobrza czy Silnica.
Znaleźć tu można wiele źródeł i podmokłe wywierzyska z których wybija
woda, a następnie spływa potokami po łagodnych stokach, tworząc
malownicze wąwozy.

Wędrówkę
rozpoczynamy pod ruinami huty „Józef” w Samsonowie. Zakład ten powstał
latach 1818-23 z inicjatywy Stanisława Staszica, a nazwa obiektu
pochodzi od imienia gen. Józefa Zajączka, namiestnika Królestwa
Polskiego, który położył kamień węgielny pod jego budowę. Aktualnie
teren jest ogrodzony i niedostępny do zwiedzania, gdyż trwają prace
związane z jego rewitalizacją. Polegają one przede wszystkim na
zabezpieczeniu i wzmocnieniu murów pieca hutniczego, a w dalszej
kolejności wokół obiektu powstaną alejki informacyjno-edukacyjne, a
całość zostanie oświetlona. Dzięki zakupowi sąsiedniej działki, dla
turystów zostaną udostępnione pozostałe budynki na tyłach huty, oraz
zostanie wybudowany parking. Będąc tego dnia przy ruinach, poranne niebo
dzięki ołowianym chmurom, nadawało bardzo klimatycznego widoku.
Idąc
wzdłuż strumienia Bobrzaneczka, napotkać możemy kilka niewielkich oczek
wodnych, zapewne pozostałości po stawach hodowlanych.
Idąc
przez Rurarnię w stronę lasu, po drodze warto odwiedzić dąb szypułkowy
„Dudek” o obwodzie pnia 506 cm i wysokości ok. 20 metrów. Na mocy
uchwały Rady Gminy Zagnańsk, w dniu 9 sierpnia 2017 został on uznany za
pomnik przyrody.
Płynąca skrajem lasu Bobrzaneczka, wije się przez podmokłą dolinkę pomiędzy wyschniętymi olchami.
Połowa
września to czas, kiedy na konwaliach pojawiają się kuliste,
pomarańczowo-czerwone jagody. Wszystkie części rośliny, w tym owoce są
silnie trujące. Zawierają one bowiem glikozydy nasercowe, które mogą
doprowadzić do poważnych zaburzeń pracy serca, wymiotów i innych objawów
zatrucia, dlatego należy zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza w
przypadku dzieci. Lecz znane jest też inne oblicze tej rośliny. W XVI
wieku napary z kwiatów konwalii majowej w wodzie stosowano w celu
złagodzenia skazy moczanowej. Napary w winie stosowano dla poprawienia
pamięci oraz łagodzenia stanów zapalnych oczu. Lekarstwa te ceniono tak,
że nazywano je „złotą wodą” i trzymano w złotych lub srebrnych
naczyniach.
Czas zagłębić się w las. Skręcając na południe leśna droga prowadzi nas łagodnie pod górę.

Po
drodze mijamy karpę po powalonym przez wichurę drzewie. Ślad po cięciu
piłą zdążył już obrosnąć mchem a na wierzchołku, wyrosła młoda sosenka.

Mijamy przepust pod linią kolejową nr 8 i wchodzimy coraz głębiej w las.
Po
przejściu ok 600 metrów docieramy do pierwszego ze źródeł, jednego z
dopływów Bobrzaneczki. Samo źródełko wyschło a poniżej jego sączy się
niewielka, zamulona struga.
Przemierzając
las napotkać możemy często na Hubiaka pospolitego. Wyróżnia się on tym,
że rozkłada wszystkie składniki drzewa: celulozę, hemicelulozę i
ligninę. Pasożytuje on jedynie na starych, chorych drzewach infekując je
przez powstałe mechanicznie rany. Jest grzybem niejadalnym, lecz
dawniej z jego miąższu wyrabiano tampony do tamowania krwawienia, oraz
łatwo rozpalająca się hubkę, służącą w epoce brązu do rozpalania ognisk.
Innym
grzybem porastającym martwe pnie drzew jest Świecznik rozgałęziony. W
Polsce jest gatunkiem dość rzadkim, przez co znajduje się na Czerwonej
liście roślin i grzybów Polski i ma status V – narażony na wyginięcie.
Swoje charakterystyczne owocniki wytwarza od czerwca do października.
Stąpając
po leśnym poszyciu trzeba uważać co czasami „w trawie piszczy”.
Spoglądając pod nogi o mały włos nie nadepnął bym żaby trawnej. Trudno
ją odróżnić od kuzynki – żaby moczarowej, gdyż żaba trawna ma zdolność
zmiany ubarwienie do otaczającego ją środowiska. Jej grzbiet przybiera
najczęściej odcienie brązu i posiada na nim ciemne plamy. Ponadto
wyróżnia ją jedna z plam za głową, przypominająca odwróconą literę „V”.
Gatunek ten ma krótki, szeroki pysk zakończony ostrzej niż u żab
wodnych.
Im
wyżej podchodzimy, tym las staje się coraz ciekawszy. Właśnie na tym
obszarze planowane jest utworzenie obszaru chronionego pod nazwą
„Puszcza Staropolska”.
Kolejna
ciekawostka mykologiczna – wykwit piankowaty, zwany też „masłem
czarownicy”. Jest on gatunkiem śluzowca zaliczanego do protistów, czyli
nie jest on ani rośliną, ani zwierzęciem ani też grzybem. W Polsce można
go spotkać porastającego stare pnie drzew w lasach i parkach. Występuje
od lata do późnej jesieni, szczególnie po większych opadach deszczu.
Przechodząc
przez łagodne wzgórz, schodzimy w dół aby dotrzeć do kolejnego ze
źródeł. Tym razem jest to jedno z zasileń strumienia Sufraganiec, który w
tym miejscu ma swój początek. Tu pojawiło się trochę wody w niecce, ale
nadal nie przypomina to bijącego spod ziemi źródełka.
Poniżej, idąc na południe widać już wyraźnie wijący się wąwozami strumień z niewielką kamecznicą.
Zbliżając
się do czerwonego szlaku, przekraczamy wijący się urokliwie
Sufraganiec. Miejscówka ta jest często fotografowana przez ludzi
wędrujących po szlaku, więc i ja nie mogłem się oprzeć temu widokowi.
Docieramy
do miejsca piknikowego, gdzie podczas można na chwilę przysiąść i
odpocząć. Lecz niestety widok psują ścięte drzewa i zryty przez ciężki
sprzęt las. Nie wiem dlaczego nadal trwa tu wycinka, skoro obszar ten ma
być chroniony?
Mijamy
kolejny pień porośnięty zielonym mchem i „oblepiony” Maślanką wiązkową.
Ten gatunek grzybów z rodziny pierścieniakowatych jest trujący, gdyż
powoduje zaburzenia trawienne spowodowane podrażnieniem i zapaleniem
śluzówki układu pokarmowego. Z powodu bardzo gorzkiego smaku, zatrucia
tym grzybem są jednak rzadkie. Dawniej, w medycynie ludowej maślankę
wiązkową stosowano w chorobach układu pokarmowego, jako środek wymiotny i
przeczyszczający.
Po przejściu przez płytką dolinę, gdzie swoje królestwo mają bobry (opisywałem to miejsce, będąc tu zimą 2023 roku: https://tiny.pl/ck1zg-qf
), przechodzimy przez kolejne wzniesienie, aby na jego południowym
skłonie zobaczyć źródło Sufragańczyka. I tu miła niespodzianka, źródełko
to nadal bije i ma się całkiem dobrze.
Opuszczając
ostatnie dziś odwiedzane źródło, skręcamy na wschód aby dotrzeć do
szosy na Kielce i czerwonego szlaku. Po drodze przechodzimy przez jeden
ze szczytów Wzgórz Tumlińskich – Krzemionki (389m).
Przekraczając ulicę zobaczyć możemy podziwiać widok na „motyw drogi” z fragmentem miasta w oddali.
Po
wejściu na szlak znów czekała nas niemiła niespodzianka. Dlaczego droga
do zwożenia drewna z lasu musi przebiegać po szlaku turystycznym? Czy
lasy państwowe mają nad tym kontrolę? Tak ma wyglądać turystyka piesza w
naszym regionie?
Kolejny odcinek czerwone szlaku, ale tu aby go normalnie pokonać, potrzeba mieć ze sobą wodery 😖
Powoli
zbliżamy się do zabudowań przysiółka Dąbrowa-Osiedla, droga zmienia się
w szutrową z licznymi przepustami i odnogami prowadzącymi w las.
Na
koniec wędrówki napotkamy na owocująca Kalinę koralową, zwaną potocznie
czerwoną. Jest ona rośliną posiadającą walory lecznicze, głównie
stosowaną w leczeniu chorób kobiecych, związanych z problemami
zdrowotnymi i bolesnościami w czasie ciąży i menstruacji. Ze względów
smakowych nie jest cenioną rośliną jadalną, gdyż zawiera goryczkę. Bywa
za to często sadzona w przydomowych ogródkach, ponieważ jej efektowne
kwiatostany, jaskrawo czerwone owoce i kolorowe liście, doskonale
upiększają otoczenie domu.