środa, 19 sierpnia 2026

11.04.2026r.   Dąbrowa - g. Wierzejska - g. Biała - g. Domaniówka - g. Świnia

               Dziś udajemy na dość krótką przechadzkę po północnych rubieżach Kielc, popularnym ostatnio „Szlakiem spacerowym wokół Kielc”. Po drodze zaliczymy kilka okalających miasto wzgórz: Wierzejską, Białą, Domaniówkę, oraz jeden ze szczytów wchodzący w skład „Górskiej Korony Kielc” – czyli popularną „Świnię”.

      Na miejsce startu wybrałem okolicę osiedla Dąbrowa, gdzie spod rzeźby wykonanej przez Stefana Maja przedstawiającej łosia, rozpoczniemy naszą wędrówkę. Obok wspomnianego łosia, zobaczyć możemy również wykonane z głazów narzutowych kamienne ślimaki, stworzone przez innego autora, słynnego kieleckiego artysty - Sławomira Micka. Po obejrzeniu prac czas ruszać w drogę, przed nami pierwszy ze wspomnianych szczytów - Wierzejska.
 
       Po krótkim marszu pod górę, docieramy do zalesionego szczytu z kilkoma śladami po dawnej eksploatacji kamienia - Góry Wierzejskiej (375m). Szczyt ten znajduje się na terenie powstałego niedawno rezerwatu „Góra Wierzejska” o powierzchni 204 ha. Dzięki inicjatywie i wsparciu Stowarzyszenia MOST, został utworzony chroniony obszar, obejmujący głównie wyżynny bór jodłowy, jak również torfowisko, urokliwe leśne strumienie i śródleśne polany. W nasłonecznionych miejscach, wolnych od drzew, napotkać możemy na storczyki Fuscha, kruszczyka szerokolistnego, goryczkę wąskolistną, czy w bardziej zacienionych miejscach - lepiężnika i paproć, podrzenia żebrowca.

      Rezerwat skrywa również ślady po dawnym wydobyciu na tym obszarze kamienia. Przedmiotem eksploatacji w latach 1953-1962 były kwarcyty dolnodewońskie, wykorzystywane przy budowie dróg, nasypów kolejowych oraz w hutnictwie do produkcji żelazostopów. W otoczeniu góry istniało wówczas 16 szybików badawczych, z czego w ośmiu natrafiło na złoże. Ponieważ złoża były „zanieczyszczone” kwarcytowymi iłami i łupkami, w roku 1962 kopalnie ze względów ekonomicznych zostały zamknięte.  

        Pomiędzy wyrobiskiem zachodnim i środkowym zobaczyć można zarysy dawnego szurfu, rowu poszukiwawczego o długości 126 metrów. Przed laty, nad środkowym wyrobiskiem istniała drewniana wieża triangulacyjna a do kamieniołomów prowadziła szynowa kolej wąskotorowa, o długości ok. 2,1 km z kilkoma odgałęzieniami, oraz trzy baraki socjalne. Ciekawostką są także liczne pozostałości po XIX-wiecznej lub jeszcze wcześniejszej eksploatacji szybikowej rud żelaza, po której zostały już tylko zarysy na mapach Lidar. Pozyskiwano tu rudę żelaza z pogranicza dolnego i środkowego dewonu, z charakterystycznymi iłami rudonośnymi (ochrowymi). Wokół zapadlisk szybowych, po dziś dzień natrafić można na okruchy limonitu (żelaziaka brunatnego).

Fotografia Jerzy Fijałkowski 1960r. (koloryzacja własna

 

    Po przejściu przez szczytowe partie góry Wierzejskiej, kierujemy się dalej w kierunku wschodnim, mijając po drodze przecinkę wykonaną w lesie na potrzeby przechodzącej tędy linii wysokiego napięcia. Z tego miejsca zobaczyć możemy północne osiedla Kielc z górującym w oddali stokiem góry Telegraf. 

 

       Wychodząc z lasu udajemy się szutrową drogą w kierunku ulicy Radomskiej, przechodząc przez most nad Silnicą. Przepływająca przez Dąbrowę niewielka rzeczka, która prawidłowo powinna zwać się Dąbrówką, płynie leniwie wzdłuż ulicy Witosa, by dalej skręcając na południe przepływać przez miasto jako Silnica.

 

        Po przekroczeniu ruchliwej drogi, dawnego fragmentu „siódemki”, zatrzymujemy się na chwilę przy dość popularnym w okolicy miejscu. To źródełko świętego Michała Archanioła w podkieleckiej Dąbrowie, uznawane za "cudowne" miejsce, z którego woda ma uzdrawiać. Znane również jako „Źródełko na Stoczku”, znajduje się na zachodnim stoku góry Białej i odwiedzane jest przez okolicznych mieszkańców i przyjeżdżających tu specjalnie turystów, którzy czerpią z niego wodę. Wybijająca z ziemi woda, pomaga na rozmaite schorzenia: kamienie nerkowe, niestrawność, reumatyzm czy częste bóle głowy. Miejscowi uważają również, że na tej niezwykłej wodzie świetnie wychodzi nie tylko tradycyjny rosół, ale również tradycyjne polskie trunki. Opodal źródła znajduje się również pomnik, gdzie w latach 1939-1942 niemiecki okupant rozstrzeliwał Polaków. Ustalono, iż w miejscu tym zamordowano prawdopodobnie 83 osoby. Okolice kieleckiej Dąbrowy, Białej Góry i Góry Wierzejskiej w dniach pomiędzy 5 a 7 września 1939 roku, były areną walki obronnej przeciwko nacierającej na Kielce niemieckiej 2. Dywizji Lekkiej, z którą toczyli tu żołnierze 154 Pułku Piechoty Wojska Polskiego, pod dowództwem ppłk. Aleksandra Idzika.

  

         Po krótkiej wspinaczce docieramy na szczyt Białej Góry (386 m) położonej na północ od Kielc i wchodzącej w skład Pasma Masłowskiego. Jest to również obszar bogaty w historyczne ślady górnictwa. Znajdują się tu liczne ślady dawnej działalności górniczej, w tym pozostałości po wydobyciu rud. Cały teren góry jest zalesiony i charakteryzuje się licznymi śladami dawnych szybów kopalnianych, a badania wykazały obecność szybów na głębokości poniżej 30 metrów.

        Przyglądając się zalegającym w poszyciu leśnym okruchom skał, dostrzec można wyraźne ślady rudy. Ruda żelaza występuje w skałach głównie jako hematyt, magnetyt, syderyt lub limonit, z zawartością metalu powyżej 30%.
 
      Dochodząc do czerwonego szlaku, udajemy się nim na kolejny ze szczytów – Domaniówkę (418m). Na południe od szczytu, znajduje się oddany do eksploatacji w 1984 roku zbiornik wodociągowy „Świerczyny” o pojemności 10 000 m³. Służy on do magazynowania wody i zasilania sieci wodociągowej III strefy ciśnień, obsługującej północno-wschodnie rejony Kielc oraz część gminy Masłów.

       Również i to wzniesienie zbudowane jest z piaskowców i kwarcytowych mułowców, a z jego niezalesionego fragmentami południowego stoku, przy sprzyjających warunkach widać odległe o prawie 200 kilometrów Tatry. 

Ze stoku Domaniówki ciekawie prezentuje się ostatnie z odwiedzanych dziś wzniesień – Świnia Góra, widoczna na tle wyłaniającej się zza niej góry Telegraf.
  
Po przekroczeniu szosy biegnącej z Dąbrowy w stronę Masłowa, udajemy się polną drogą w kierunku wspomnianej Świniej Góry.

Przed porośniętym dorodnymi już samosiejkami wzgórzem, przekraczamy niewielki strumień zwany „Zajączkowa Struga”. W szerokim, podmokłym obniżeniu rośnie uschnięty po zimie sit rozpierzchły, czyli popularne sitowie. 

       Na terenie Rodzinnych Ogródków Działkowych „IRYS”, znajduje się utworzony w II połowie XIX wieku cmentarz choleryczny. Grzebano na nim zmarłych podczas epidemii cholery w 1895 roku mieszkańców Kielc, Masłowa, Dąbrowy oraz Woli Kopcowej. W usypanej z ziemi mogile, spoczywa około 500 osób. Zmarłych chowano w wykopanym w ziemi płytkim zagłębieniu z dala od ludzkich osad, a na każdą kolejną warstwę ciał wylewano gaszone wapno, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. Cholera objawia się ostrymi wymiotami i biegunką, a następnie marszczeniem skóry i zmianą głosu. Zaraza wybuchała zazwyczaj tam, gdzie miały miejsce wojny czy złe warunki sanitarne.

Ponieważ mamy już kwiecień, dni są coraz dłuższe a słońce operuje coraz mocniej, z zimowego letargu wybudziły się żaby, jak ta oto ropucha szara (Bufo bufo). 

        Po dość stromej i krętej wspinaczce, docieramy do Świniej Góry (346 m) należącej do wzniesień Wzgórz Szydłówkowskich, w skład których wchodzi jeszcze Góra Szydłówkowska i Goła Dąbrowa. Z jej szczytu rozciąga się zanikający już niestety widok na odległe pasma gór świętokrzyskich. W centralnym punkcie zdjęcia, zobaczyć możemy pasmo Łysogór z jego najwyższym szczytem - Łysicą.

Zarastająca w niekontrolowany sposób góra, straci wkrótce swoje niedocenione walory widokowe - szkoda. Widok ze Świniej Góry na działki i pola Woli Kopcowej (ok. 1990r.)

Foto: Wojciech Ruszkowski (Facebook) 

      Spoglądając z wierzchołka wzniesienia, zobaczyć można zarysy dawnego kamieniołomu, znajdującego się na jego południowym skłonie. Na dość stromym zboczu, eksploatowano przed laty rudę żelaza i kwarcyty dolnodewońskie.

Na szczycie Świniej Góry znajduje się punkt pomiarowy i symboliczny kamień z namalowanym ręcznie opisem góry.
  
Idąc grzbietem Pasma Szydłówkowskiego wzdłuż działek, mijamy widok na przemierzone dziś wzgórza i udajemy się w stronę miasta.
 
I na koniec mapa trasy

sobota, 15 sierpnia 2026

 07.03.2026r.   Cisów - g. Włochy - g. Września - Daleszyce

               Pierwsza dekada marca przywitała nas dużą dawką słońca, noce były jeszcze zimne, ale za to dni stawały się coraz cieplejsze. Po pozytywnych prognozach na sobotę, postanowiłem przejść się po dawno nie odwiedzanych okolicach Cisowa. Lecz aby urozmaicić sobie wędrówkę, jak zwykle postanowiłem przejść większość poza niebieskim szlakiem, ale obowiązkowo z zaliczeniem góry Włochy.

Startujemy z drogi krajowej 764 w okolicach przysiółka Duży Bór skąd wyruszamy w stronę Pasma Cisowskiego.

       Pasmo Cisowskie zbudowane jest głównie z kambryjskich kwarcytów, szarogłazów i łupków sylurskich. Strome wzgórza pokryte lasami o charakterze naturalnym, stanowiły w przeszłości schronienie dla powstańców styczniowych (1863–1864) oraz partyzantów oddziału Armii Krajowej „Wybranieccy”w latach 1943–1944. W samym sercu pasma leży niewielka wioska Cisów, otoczona od północy łańcuchem górskim z trzema szczytami: Stołowa, Włochy i Małzna, tworzącymi oryginalny półkolisty grzbiet. Obręb pasma wyznacza na zachodzie dolina rzeki Belnianki, zaś na wschodzie rzeka Łukawka. Pośród tych wzgórz lezy niewielka wioska Cisów, a w centralnej części wioski stoi kościół pw. św. Wojciecha, widoczny w oddali na zdjęciu.

Schodzimy z drogi 764 i kierujemy się na północ gruntową drogą, przez niewielki las i łąki, pokryte w zacienionych miejscach szronem. 

       Jednym z symboli przedwiośnia, jest kwitnący o tej porze podbiał lekarski. Swą medyczną nazwę zawdzięczają właściwościom, które znane były od wieków. Ich liście i kwiaty bogate w śluzy, działają wykrztuśnie i przeciwzapalnie, łagodząc suchy kaszel oraz chrypkę. Lecz z powodu zawartych w roślinie alkaloidów pirolizydynowych, zaleca się ostrożność i krótkotrwałe stosowanie. Odwary z podbiałów stosuje się natomiast do okładów na trudno gojące się rany, oparzenia, oraz do przemywania skóry trądzikowej.
  

         Jak wspominałem wcześniej, w centralnej części Cisowa, na niewielkim wzniesieniu stoi kościół pod wezwaniem św. Wojciecha. Ufundowany został przez biskupa krakowskiego Andrzeja Załuskiego w 1758 roku, zaś formalnie powołany do istnienia w roku 1765. Budowę murowanej świątyni zakończono w 1816 roku, a rok później nastąpiła jego konsekracja. Kościół jest murowany z miejscowego kamienia i otynkowany. Posiada dwuprzęsłową nawę i prezbiterium zamknięte wielobocznie. Harmonijnie zaprojektowane wnętrze, pełne jest scen biblijnych z postaciami figur apostołów i świętych. W barokowym ołtarzu głównych umieszczone są obrazy Ukoronowania Matki Bożej i św. Wojciecha.

       Ale tym z czego słynie cisowski kościół, jest umieszczona na ołtarzu postać diabła pod stopami Michała Archanioła. Rzeźba ta, w ikonografii chrześcijańskiej symbolizuje ostateczne zwycięstwo dobra nad złem, oraz pokonanie buntu przeciwko Bogu. Mieszkańcy Cisowa zadowoleni są z posiadania w świątyni owej rzeźby, która przyciąga turystów, lecz tutejszy proboszcz martwi się zachowaniem zwiedzających, których bardziej interesuje postać diabła, do którego kierują pierwsze kroki, jakby to jemu chcieli oddać hołd.  

 

Opuszczamy teren kościoła i kierujemy się szosą na północ, ku ścianie lasu. Za plecami zostawiamy urokliwą dolinę z senną wioską pośrodku. W oddali widać rozległe wzgórza i lasy, jak widoczne na zdjęciu Pasmo Ociesęckie.

      Odbijając niecałe 300 metrów od szlaku, dochodzimy do najwyższego szczytu Pasma Cisowskiego – Góry Włochy (427m), zaliczanego do KGŚ. Z tą wysokością też jest pewien problem, gdyż będąc na miejscu i dokonując pomiarów GPS, wychodzi wysokość ok 429 metrów. Ale przynajmniej najwyższy punkt zgadza się z tym na mapie. Ciekawostką jest nazwa góry Włochy, która najprawdopodobniej związana jest z obecnością włoskich specjalistów (rzemieślników, budowniczych lub górników) działających w okolicach Gór Świętokrzyskich między XVI a XVIII wiekiem.

      Po minięciu nadajnika BTS zagłębiamy się w las, na teren Cisowsko–Orłowińskiego Parku Krajobrazowego. Powierzchnia parku wynosi 20 693 ha, zaś otulina liczy 25 336 ha. Na terenie parku znajduje się kilka rezerwatów przyrody, występują 52 gatunki roślin objętych ochroną i 15 gatunków niezwykle rzadkich okazów. W parku rosną wspaniałe, blisko 200-letnie drzewostany dębowe i jodłowo-bukowe, jak również stare cisy i jałowce, które uzyskały status pomników przyrody.


        Wracamy na niebieski szlak i podążamy dalej na północny- zachód, w stronę kolejnego szczytu – góry Stołowa (423m). Warto na chwilę zatrzymać się przy martwym pniu starego buka. Drzewo to jest bardzo podatne na rozkład po jego ścięciu, szczególnie w wilgotnym środowisku. Pień starego buka może rozkładać się od kilku, do nawet kilkunastu lat w zależności od wielkości, wilgotności i dostępu grzybów. Do najskuteczniejszych saprotrofów buka, czyli grzybów rozkładających jego drewno, należą boczniak ostrygowaty, szczeciniak żółtobrązowy, korzeniowiec bukowy czy pospolita opieńka. Po ścięciu drzewa lub naturalnej śmierci, następują trzy etapy: zasiedlenie przez grzyby i bakterie które trawią drewno od środka, murszenie - drewno wtedy traci strukturę, staje się miękkie i kruche a na końcu mineralizacja – czyli rozkład do próchnicy i powrót do gleby.

       Po krótkim marszu pod górę, docieramy do granic rezerwatu przyrody „Cisów” im. prof. Zygmunta Czubińskiego. Patron szlaku, prof. dr hab. Zygmunt Czubiński był wybitnym polskim botanikiem, geografem roślin i ekologiem. To również pionier w badaniach nad rozmieszczeniem mchów oraz geobotaniką. Pośmiertnie został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Rezerwat założony został w roku 1970 i obejmuje powierzchnię ok. 40,58 ha. Chroni naturalne drzewostany bukowo-jodłowe (buczynę karpacką) o charakterze pierwotnym, których drzewa liczą 130–180 lat.

      Przemierzając nasze świętokrzyskie lasy, warto nieraz rozglądać się wokół, aby odnajdywać ciekawe osobliwości przyrody. Tu na przykład oczami wyobraźni zobaczyć możemy zjawisko zwane pareidolia, polegające na dopatrywaniu się w otoczeniu, roślinach, przedmiotach bądź chmurach, znanych kształtów, twarzy lub postaci. Ten oto ścięty i złamany pień drzewa, skojarzył mi się z konikiem szachowym, lub psem z logo sieci sklepów Netto 🙂

       Jedną ze słynnych osobliwości przy szlaku wiodącym przez Pasmo Cisowskie, jest dąb z ciekawą naroślą, zwany niekiedy „ślimakowym drzewem”. Ta deformacja to czeczota, wada drewna powstała w wyniku narośli i zgrubień na pniach drzew, charakteryzująca się zawiłym, plamistym wzorem słojów. Taka deformacja to cenny materiał wykorzystywany w meblarstwie, produkcji instrumentów drewnianych, czy rękodzielnictwie.

        Wędrując niebieskim szlakiem zejdziemy na jakiś czas z niego, aby przejść niedawno powstałą ścieżką dydaktyczną, upamiętniającą stacjonujących w okolicznych lasach żołnierzy oddziału „Wybranieccy”. W latach 1943–1945 na tych terenach działał oddział partyzancki Armii Krajowej pod dowództwem Mariana Sołtysiaka „Barabasza”. Nazwa tej jednostki dywersyjnej - „Wybranieccy”pochodzi od ludzi wyróżniających się, czyli „wybranych” z lokalnych struktur konspiracyjnych za swoją odwagę i działalność. Stoimy właśnie przed pomnikiem upamiętniającym stacjonowanie tych oddziałów. Penetrując okolicę, odnaleźć możemy liczne zarysy okopów, stanowisk ogniowych czy ziemianek.

Dla zainteresowanych zgłębieniem tematu, polecam stronę: akokregkielce.pl/wybranieccy.html


         Wielu z tych dzielnych, młodych ludzi po zakończeniu wojny podlegało represji ze strony komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Działania te miały na celu eliminację struktur niepodległościowych. Żołnierze „Barabasza” byli jedną z najsilniejszych jednostek dywersyjnych Kedywu AK w regionie kieleckim, przez co byli priorytetowym celem dla władz komunistycznych po 1945 roku. W ostatnich latach pojawiły się różne opinie na temat „żołnierzy wyklętych”, lecz nie chcę wdawać się w spory na te tematy.

Zdjęcie z tablicy pamiątkowej w lesie, rekonstrukcja cyfrowa i kolor – własna 😉

Ścieżka dydaktyczna śladami Wybranieckich „Czas w Las”, wije się po północnym skłonie góry Stołowej, kluczą pośród buków i jodeł.

Po drodze na kolejny ze szczytów – Wrześnię (370m), mijamy jeden z kilku strumieni spływający ze szczytowych fragmentów Pasma Cisowskiego.

    W niższych, północnych częściach lasu natrafić można na miejsca z wycinką lasu i pozostawionymi drzewami biocenotycznymi, które pełnią kluczową rolę w ochronie bioróżnorodności. Zapewniają siedliska dla ptaków i owadów, umożliwiają naturalne odnowienie lasu, a w przyszłości stają się cennym martwym drewnem.

        Po drodze do kolejnego punktu naszej wiosennej wyprawy, docieramy do pozostałości dawnego tartaku. Podczas II wojny światowej niemiecki okupant prowadził na tym terenie rabunkową gospodarkę leśną, wycinając ogromne połacie lasu. Na potrzeby obróbki drewna na miejscu, w roku 1940 wybudowany został tartak, który działał do 1944 roku. Ze względu na zbliżający się front wschodni, musiano zakład zlikwidować i przenieść maszyny w okolicę Łodzi.

      Do dziś zachowały się betonowe elementy dawnego tartaku, które są niemym świadectwem ogromu budowli. Do wywożenia ściętych drzew i tarcicy, służyły linie kolejki wąskotorowej, po których pozostały jeszcze przyczółki mostków i nasypy ziemne.

        Kolejną pamiątką jeszcze z czasów wojny, jest jeden z leśnych stawów powstały na potrzeby tartaku. Okupanci spiętrzali tu wodę w zbiorniku wykopanym w ciągu strumienia o nazwie Dopływ, która następnie służyła jako źródło energii wodnej do napędzania maszyn tartacznych. W latach siedemdziesiątych XX wieku staw został powiększony i odmulony, następnie wybudowano trzy kolejne zbiorniki, tworząc system stawów. Akweny początkowo służyły do hodowli ryb, lecz niedozorowane odpowiednio stały się doskonałym miejscem na kłusownictwo.

      Powódź która nawiedziła południową Polskę w połowie lat 90-tych, przerwała groble i przyczyniła się do zniszczenia stawów. Obecnie, po rewitalizacji i utworzeniu paciorkowego systemu połączenia stawów, miejsce to pełni funkcję małej retencji w lasach.

    Na koniec jeszcze mała ciekawostka. Przy czwartym zbiorniku znajduje się obelisk upamiętniający wydarzenie z roku 1926. Wówczas odbył się tu przegląd II Dywizji stacjonującej w obozie letnim w Niwkach Daleszyckich, oraz ćwiczenia wojskowe w których brał udział Marszałek Józef Piłsudski. W cisowskich lasach, nadal można napotkać zapomniane pozostałości dawnych strzelnic artyleryjskich i obozowisk wojskowych z tamtego okresu.


Na koniec mapka z przebytą trasą

wtorek, 11 sierpnia 2026

 28.02.2026r.   Skorzeszyce - "Świnia Góra" - Górno

               Dni robią się coraz dłuższe, temperatura już tylko nocami oscyluje wokół zera i zaczynają pojawiać się pierwsze wiosenne kwiaty. Biorąc wolny dzień postanowiliśmy wybrać się ponownie w okolicę Daleszyc, a konkretnie na górę o zabawnej nazwie - Świnia Góra. Takich „świńskich gór” mamy w świętokrzyskim nawet kilka. Jedna z nich znajduje się nawet w samych Kielcach i zaliczając się do powstałej niedawno Górskiej Korony Kielc, zyskuje na popularności. Mamy również na terenie Cisowsko-Orłowińskiego Parku Krajobrazowego wzniesienie o oryginalnej nazwie Świński Ryj, na które planuje niedługo się wybrać, odwiedzając je po latach. 

Do miejsca skąd rozpoczniemy naszą foto-wędrówkę, docieramy autobusem miejskim linii 43. Tuż przed samymi Skorzeszycami wysiadamy na niewielkim przysiółku Pipała, skąd udamy się w stronę lasu. Opuściwszy zabudowania, kierujemy się lekko na zachód w stronę górującej nad okolicą Świniej Góry. Po drodze natrafiliśmy na przeszkodę wodną w postaci przepływającej przez drogę rzeki Kakonianka. Jak sama nazwa wskazuje, rzeczka bierze swój początek w okolicach wsi Kakonin, a dokładnie z samym sercu Łysogór, w przełęczy kakonińskiej.

Aby pokonać rzekę suchą stopą, zboczyliśmy lekko z trasy do najbliższej kładki, która znajdowała się dosłownie 100 metrów obok.

Wracamy na poprzednią drogę i wędrujemy dalej na południowy-zachód, leśną szutrową drogą. W prześwitach lasu zobaczyć możemy jedno ze wzgórz Pasma Cisowskiego – górę Krzemionka. O tym, że zima jeszcze całkiem nas nie opuściła, świadczy zalegający śnieg w bruzdach na zaoranym polu.

Ponownie, tym razem celowo schodzimy lekko z trasy, aby dotrzeć nad brzeg wijącej się przez łąki Belnianki. Belnianka to ponad 30-to kilometrowa rzeka, będąca wraz z Lubrzanką źródłowym ciekiem Czarnej Nidy. Jej dopływami są od lewej: Nidzianka, Trupień i Pierzchnianka, zaś od prawej: Hutka, Dajlonka, Bielinianka, Kakonianka oraz Stokowa.

Stojąc na dość wysokim brzegu Belnianki, podziwiamy ciekawe formy lodowe, powstałe z zamarzniętej wody na gałązkach i kłączach sitowia.

Wracamy znów na naszą drogę i po kilkuset metrach dochodzimy pod wschodni stok góry. Teraz ścieżka prowadzi nas dość stromym podejściem w kierunku zachodnim, aby dotrzeć na sam szczyt Świniej Góry (350m). Na jej wierzchołku znajdują się niewielkie wychodnie piaskowców kwarcytowych, z jedną dominującą skałką, na której znajduje się kamień z opisem szczytu. Nazwa góry z pewnością nawiązuje do często spotykanych dawniej miejsc, gdzie wypasano dzikie świnie z wykorzystywaniem lasów bukowych i dębowych, w których żywiły się one spadającymi żołędziami i bukwią.

Czas opuścić górę i udać się w dół, w kierunku kolejnego wzniesienia. Po drodze mijamy przewrócony pień drzewa, prawdopodobnie po zeszłorocznych huraganach.

Po przejściu przez podmokła dolinę i hałdy po dawnej kopalni, docieramy do wieży widokowej. 15-metrowa, drewniana wieża widokowa u stóp góry Podłazianej (343m), została oficjalnie otwarta w czerwcu 2019 roku. Nazwa owej góry wywodzi się od słowa „łaz” – czyli miejsca po wypalonym lub wykarczowanym lesie, przeznaczone na uprawę lub pastwisko.

W miejscu gdzie dziś stoi wieża widokowa i maszt telekomunikacyjny istniały w XIX wieku kopalnie rudy żelaza, stanowiące zaplecze dla zakładu wielkopiecowego w Szczecnie. Złoża rud żelaza rozciągały się wąskim pasem, biegnącym z północnego zachodu na południowy wschód, pomiędzy Brzechowem a Świnią Górą i dalej na wschód za rzeką Belnianką, przez górę Krzemionkę aż po wzgórze Hucisko. Eksploatacja tych złóż była aktywna m.in. w latach 1856–1862, a obecnie są tu pozostałości po dawnych zrobach górniczych. Co ciekawe, najwcześniejsza wzmianka o wydobyciu rudy żelaza na pobliskim wzgórzu Koski (Kózki) pochodzi z 1617 roku.

      Bardziej współcześnie na tym terenie, w latach 1953-1957 działała filia Spółdzielni Pracy „Kwarcyt” z Kielc, zajmująca się wydobyciem piaskowców dolno-dewońskich w na Górze Podłazianej. Ponieważ były to czasy „głębokiej komuny”, a właścicielami kopalni byli niewygodni dla władzy prywatni właściciele, spółdzielnia borykała się z wieloma problemami. Jako akt złośliwości ze strony ówczesnej władzy, zlecono przedsiębiorstwu produkcję kostki brukowej dla powstającego wówczas Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Decydenci w Warszawie nie zważali na braki odpowiednich fachowców jak i koniecznego wyposażenia technicznego. Zignorowano również fakt, iż do wyrobu zamówionej kostki nadawało się zaledwie 2% wydobywanego kwarcytu. Większość urobku zatem musiała być przeznaczana na tłuczeń, na który nie zapewniono odbiorców.

Na kolorowej reprodukcji widać dawną kopalnie kwarcytu z jej kilkoma pokładami i widoczną po lewej Świnią Górę.

wieży widokowej, podziwiać możemy rozległą panoramę w kierunku południowym, z widocznymi zabudowaniami Daleszyce wraz z kościołem. Nad miastem widać bezkresne lasy Cisowsko-Orłowińskiego parku Krajobrazowego, w których znajduje się ciekawy rezerwat bagienny „Białe Ługi”. Szkoda tylko, że wieży nie postawiono w najwyższym punkcie wzniesienia, dwadzieścia metrów wyżej, wtedy widoczne byłyby całe góry świętokrzyskie.

Czas opuścić pokopalniane tereny na których współcześnie porasta gęsty, chaotycznie rosnący las i udać się na najwyższy punkt wzniesienia. Po drodze mój wzrok przykuł widok malowniczego obłoczka na błękicie nieba.

Tuż obok prywatnej posesji, na samej kulminacji góry Podłazianej rozciąga się wspaniały widok na okolicę. Przy dobrej widoczności podziwiać możemy północne zabudowania Kielc, zaś po północnej stronie całe pasmo Łysogór.

Nasyciwszy oczy odległymi widokami, udajemy się dalej na północ w stronę Górna i rozciągającego się przed nim lasu. Zagłębiając się w niego, wędrujemy leśnymi duktami w otoczeniu wspaniałych jodeł rosnących pośród gęstych, zielonych mchów.

A oto i stały element większości rajdów ;)

W połowie drogi, skręcamy na zachód i idziemy drogą szutrową przez las ze zróżnicowanym drzewostanem. 

 

     Droga ta prowadzi nas na skraj lasu, przy którym znajduje się Kopalnia Kamienia „Józefka”. Eksploatowane są tu w sposób odkrywkowy, na pięciu poziomach, złoża wapieni dewońskich i dolomitu. Wysoka jakość oferowanych kruszyw wykorzystywana jest do budowy wielu ważnych dróg, jak choćby naszej „siódemki”. W ostatnich latach roczne wydobycie i sprzedaż kruszywa z kopalni wynosi kilkaset tysięcy ton.

Na zdjęciu z drona widać dwie odkrywki znajdujące się w miejscu dawnej góry Józefka.

Spod wyrobiska udajemy się śródpolną drogą w stronę Górna, mając po prawej stronie widok na królową świętokrzyskich gór – Łysicę.