czwartek, 20 sierpnia 2026

18.04.2026r.   Trzcianka - g. Chełmiec - Nowa Słupia - Chełmowa Góra - Rudki

       Doczekaliśmy się w końcu prawdziwej wiosny. Trzeba przyznać, że zima w tym roku „dała nam popalić”, były dni mroźne i śnieżne, a dzieciaki wreszcie poznały czym jest prawdziwa zima. Kiedy zrobiło się już ciepło i zieleń wprost wybuchła, nogi same wyrywają się z domu aby gdzieś powędrować. Myśląc zawsze o Górach Świętokrzyskich, mamy na myśli przede wszystkim pasmo Łysogór, które i ja uwielbiam cyklicznie odwiedzać. Ale ile można chodzić tymi samymi szlakami? Postanowiłem tym razem tylko „liznąć” łysogórskie pasmo, aby dotrzeć do enklawy Parku Narodowego, słynnej Chełmowej Góry. Zapraszam więc na wędrówkę nietypową drogą, przez wschodnie krańce Łysogór.

        Po wyjściu z busa w miejscowości Trzcianka powitał mnie piękny widok, na pobliskie Pasmo Jeleniowskie. Kwitnące na biało owocowe drzewa na tle ciemnozielonych gór, nadawały dodatkowego uroku temu górskiemu widokowi.

      Przechodząc przez szosę do Nowej Słupi wbijamy się w las, aby przekroczyć bramę Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Tu jeszcze nie widać dobrze wiosny, drzewa i krzewy nie zdążyły pokryć się listowiem, ale ciepła aura zapewne szybko pozwoli to nadrobić.

         Po przekroczeniu bramy wędrujemy na północ czerwonym szlakiem prowadzącym na Święty Krzyż, mijając po drodze puszczański las pełen buków i jodeł.

       Łysogóry, to najwyższe pasmo Gór Świętokrzyskich, którego porośnięta wspaniałym lasem grań liczy około 25 km. Zbudowane jest głównie z górnokambryjskich kwarcytów, tworzących szczytową partię grzbietu jak i jego strome stoki, z charakterystycznymi Gołoborzami. Te ogromne rumowiska skalne, powstałymi w wyniku wietrzenia i rozpadu piaskowców kwarcytowych. Największe z tych rumowisk, występują na północnych stokach: pod Łysicą, Agatą i na zboczu Łysej Góry. Ale nie są to jedyne miejsce, gdzie zobaczyć można te niezwykłe zjawiska geologiczne. Podobne gołoborza, choć mniejsze i bardziej zarośnięte istnieją pod Hucką Górą, po południowej stronie góry Chełmiec oraz na zboczu dwukilometrowej grani, pomiędzy Łysą Górą a południowym skrajem lasu.
  
        Najdalej wysuniętym na wschód szczytem Łysogór, jest góra Chełmiec (455m) z długą na ponad 100 metrów granią skalną, stromo podciętą od południa. Poniżej niej, znajduje się całkowicie zarośnięte lasem niewielkie gołoborze.

       Idąc od przysiółka Łazy, dotrzeć możemy do niewielkiego potoku spływającego z obszernego wąwozu znajdującego się po południowym skłonie Łysej Góry. Strumień nazywa się „Słona Woda” i jest dopływem Słupianki, z którą łączy się w okolicach Starej Słupi. W górnym odcinku potoku, znaleźć można typowo kwasolubne okrzemki, jednokomórkowe glony preferujące środowiska o niskim pH.

        Przechodzimy przez zabudowania Łazów a za naszymi plecami roztacza się wspaniały widok na rozległą dolinę Słupianki, z górującym nad nią Pasmem Jeleniowskim.

Po wejściu w las, skręcamy na wschód, aby przejść ścieżką przyrodniczą – „Śladem czarownic, pogańskich kultów i powstańczych kryjówek”.

       Po drodze odwiedzamy miejsce pamięci, zwane „Mogiła nad Skałką”. Pośród wielu kamiennych płyt z nazwiskami pochowanych, znajduje się kamienny obelisk. Na umieszczonej na nim płycie widnieje napis:
„Tu spoczywa około 200 osób z okolicznych wsi, zamordowanych przez okupanta niemieckiego w latach 1939-1945, tylko za to, że byli Polakami. Przechodniu schyl czoło przed prochami bohaterów”.

       Puszcza Świętokrzyska przez wieki była świadkiem wielu potyczek i bitew. Las od zawsze dawał schronienie i wspierał partyzantów w organizowaniu zasadzek na wroga. Na skraju Łysogór powyżej Nowej Słupi, w czasie Powstania Styczniowego w 1863 roku stacjonował tu również ze swoimi oddziałami, generał Marian Langiewicz i toczył swoje bitwy z zaborcą. W budynku schroniska turystycznego w Nowej Słupi, wiosną 1943 roku zakwaterowano 62 Pluton Zmotoryzowany Żandarmerii pod dowództwem Alberta Schustera. Prowadzili oni w okolicy szereg akcji pacyfikacyjnych oraz dokonywali aresztowań ludzi podejrzanych o współdziałanie z ruchem oporu. Schwytanych rozstrzeliwano na Skałce, na granicy Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Część ofiar ekshumowano po wojnie i przeniesiono na okoliczne cmentarze.

        Sprawcą tych mordów na narodzie polskim był ten oto bydlak, z wyglądu sympatyczny 31-letni oficer, Albert Hugo Schuster. Urodzony w Lipsku niemiecki nazista w randze Oberleutnanta, z powodu swej brutalności wykazanej na Kielecczyźnie zwany był w okolicach „katem Łysogór”. Dowodzony przez niego oddział, dopuścił się na Kielecczyźnie mordu na ponad 400 Polakach. Zbrodnie te miały miejsce m.in.: w Hucie Szklanej, Jeziorku, Woli Szczygiełkowej, Psarach i Bodzentynie. Dopiero po wytropieniu go i postawieniu przed sądem w 1973, został skazany na śmierć za popełnione zbrodnie wojenne.
 
„Mogiła nad Skałką” zawdzięcza swą nazwę znajdującym się od wschodniej strony urokliwym wychodniom skalnym, widocznym na zdjęciu w blasku kwietniowego słońca.
 
        Kierując się w stronę wejścia do Parku narodowego od strony Nowej Słupi, mijamy kolejną geologiczną atrakcję - „Skałki Massalskiego”. Owe wychodnie skalne, zbudowane ze starych piaskowców dolnotriasowych, zostały nazwane od nazwiska pioniera turystyki w regionie i współtwórcy pierwszego szlaku turystycznego.
 
       Opuszczamy na chwilę teren Parku Narodowego, aby odwiedzić słynną figurę pielgrzyma. Ta romańska rzeźba klęczącego mężczyzny z XIII wieku, wykuta z kamienia kwarcowego, znana też jako posąg Emeryka, ubranego w strój pielgrzyma. Znajduje się na początku drogi Królewskiej na Święty Krzyż i według legendy, co rok przesuwa się w stronę klasztoru o ziarnko piasku, by odpokutować za swą pychę. Gdy pątnik dojdzie na sam szczyt, nastanie wówczas koniec świata. Inna z legend mówi, iż św. Emeryk podczas polowania w tutejszym lesie ujrzał jelenia z krzyżem między rogami, który został symbolem Świętokrzyskiego Parku Narodowego.
  
         Zdjęcie przedstawia moją rekonstrukcję cyfrową fotografii z lat 1927-1930 z widokiem figury pielgrzyma na tle zabudowań ówczesnej Nowej Słupi. Doskonale widać jak miejsce to zmieniło się na przestrzeni lat.

       Wracamy ponownie na teren Parku Narodowego, mijając po drodze Karczmę Mnicha”, miejsce z prawdziwie regionalnym klimatem, gdzie wystrój na zewnątrz jak i w środku tworzą rustykalną i ciepłą atmosferę.
 
        Na lewo od karczmy, na skraju lasu w pobliżu figury Matki Bożej, znajduje się jedna z trzech kamiennych tablic, będąca w całości „Drogą Pamięci wydarzeń narodowowyzwoleńczych 1861-1863”. Pomnik ten upamiętnia walkę powstańczych oddziałów z atakującymi je carskimi wojskami. 
 
      Z nachylonego na wschód stoku, rozpościera się widok na rozległą dolinę z zabudowaniami Nowej Słupi i przepływającą przez nią rzekę Słupiankę. Na tle doliny, widać kolejny punkt naszej wycieczki – Chełmową Górę.
 
Wędrujemy teraz fragmentem dawnej kolejki leśnej, biegnącym wschodnią krawędzią parku, podziwiając po drodze ciekawą wychodnię skalną.
 
      Na naszej drodze pojawił się niemrawo pełzający Padalec zwyczajny, będący gatunkiem jaszczurki beznogiej. Jest on bardzo pożytecznym i niegroźnym gadem, polującym głównie na ślimaki nagie i dżdżownice. Porusza się wykonując wężowate ruchy ciała i brany jest niestety często za jadowitą żmiję.
 
       Po przebyciu kilkuset metrów skrajem lasu, skręcamy na północ w kierunku wspomnianej Chełmowej Góry. Za naszymi plecami zostawiamy Łysogóry i wędrując ścieżką pośród pół uprawnych i plantacji porzeczek.
 
Kwiecień to okres kwitnienia sadów, które pięknie prezentują się swą bielą na tle świeżej, soczystej zieleni.
  
 
       Tegoroczna susza, mocno daje się we znaki świętokrzyskim rolnikom. Co prawda w tym roku było sporo śniegu, lecz z powodu niskich temperatur i słońca, większość zawartej w nim wody odparowała w atmosferę. Brak wiosennych opadów dodatkowo spotęgował suszę hydrologiczną, co widać po tumanach pyłu z wysuszonych pół uprawnych.
 
Przekraczamy kolejny potok i szosę prowadzącą do Rudek, zostawiając daleko za sobą łysogórskie lasy i widok klasztoru na Świętym Krzyżu.
 
Przed wejściem na teren enklawy Świętokrzyskiego Parku Narodowego – Góry Chełmowej, przechodzimy przez uroczy drewniany mostek na rzece Słupiance.
  
Kolejny popularny widok na „motyw drogi” z widokiem na Święty Krzyż – zaliczony 😉
 
Przed nami brama do Parku Narodowego i czarny szlak na Chełmową Górę. 
 
      Położona na północ od Nowej Słupi - Chełmowa Góra, to najwyższe wzniesienie Pasma Pokrzywiańskiego. Góra pokryta mieszanym lasem z przewagą dębów, buków i modrzewi stanowi schronienie dla 88 gatunków ptaków. Na terenie tego stosunkowo niewielkiego kompleksu leśnego, znajduje się około pięciuset wielkich mrowisk. Najczęściej występującym gatunkiem mrówek, to mrówka ćmawa i rudnica.
  
 
 
        Kopulaste wzniesienie, zbudowane głównie z piaskowca dolnodewońskiego pokryte warstwami lessu, jest naturalnym stanowiskiem Modrzewia polskiego. Wiele z rosnących tu drzew, wiekiem swym przekracza 300 lat, a dwa z najstarszych rosnących tu okazów, datowanych jest na około 350 lat. W wyniku działań wojennych końca II Wojny Światowej, duża część drzewostanu uległa uszkodzeniu, a na ich miejsce zasadzono młodniki. Osobliwością tego lasu, są kształty porastających tu modrzewi, które przybrały „szablisty” i powykrzywiany kształt. Rosnące bez ingerencji człowieka drzewa, w poszukiwaniu lepszego dostępu do słońca wyginają się, co skutkuje nieregularnymi kształtami. Ale jest też i inna hipoteza, mówiąca iż powodem tego zjawiska mogą być zalegające wewnątrz góry rudy żelaza, oraz śladowe występowanie uranu, ale o tym już w dalszej części relacji.
 
        W październiku 2025 roku na terenie Obwodu Ochronnego Chełmowa Góra posadzono wiele młodych, rocznych sadzonek modrzewia polskiego. Działanie to ma na celu czynną ochronę i odnowienie populacji tego gatunku, który posiada tu swoje najstarsze i największe naturalne stanowisko. W akcji sadzenia drzew, pod okiem pracowników Parku, wzięli udział uczniowie i uczennice wraz z wychowawcami Zespołu Szkół Leśnych im. Romana Gesinga w Zagnańsku.
 
        Docieramy do najwyższego punktu wzniesienia, przed nami szczyt Góra Chełmowa (351m). W centralnym punkcie niewielkiej polany stoi pomnik z czerwonego piaskowca, a wokół znajdują się ławki do odpoczynku.
 
      Ów obelisk poświęcony jest pamięci profesora Mariana Raciborskiego, botanika i badacza modrzewi, postawiony w setną rocznicę jego urodzin. To na tej górze Raciborski wyodrębnił gatunek modrzewia polskiego. Zmarły 17 marca 1917 roku w Zakopanem ceniony badacz, pochowany został na zakopiańskim Cmentarzu Zasłużonych - na Pęksowym Brzyzku.
 
        Idąc między opłotkami natrafiłem na taką ciekawostkę konstrukcyjną. To taki domowej roboty złożony ciągnik rolniczy typu "Sam", często nazywany w Polsce "esiokiem". Pojazdy te są konstruowane samodzielnie przez rolników z części pochodzących z innych maszyn i samochodów.
 
Po drodze ze Starego Cząstkowa do przysiółka Zagaje, przekraczamy most na Pokrzywiance z którego zobaczyć można pozostałości młyna wodnego.
 
       Skręcają lekko na wschód, dochodzimy do stromej ściany wzgórza, zwanego „Skarpą Zapusty”, podciętego przez płynące wody rzeki. Wzniesienie okalające niewielką rzekę Pokrzywiankę, stanowi enklawę Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Na porośniętych przez murawy kserotermiczne zboczach, widoczne są pochylone pod kątem wychodnie wapieni dewońskich. Miejsce to różni się od pozostałych stanowisk morfologicznych, znajdujących się na terenie Parku. To przez swą odmienną budową geologiczną, powstałą ze skał węglanowych, a nie krzemionkowych jak w pozostałych częściach parku. Warunkuje to rozwojem innych zbiorowisk roślinnych i zwierzęcych.
 
       I docieramy do ostatniego punktu naszej wędrówki, do pozostałości po kopalni w Rudkach. Początki tego miejsca, o nazwie Osiedle Rudki to lata dwudzieste XX wieku. Polski geolog i paleontolog, profesor Jam Samsonowicz potwierdził w rejonie Nowej Słupi występowanie rud żelaza: hematytu, syderytu i pirytu. Stąd też pochodzi nazwa tego miejsca - „Rudki". Lecz rudy żelaza wydobywano tu już w starożytności, o czym świadczą przeprowadzone badania archeologiczne. Pierwsze ślady działalności górniczej pochodziły z I-III wieku naszej ery, co wykazały badania prowadzone m.in. przez Kazimierza Bielenina, jednego z odkrywców starożytnego hutnictwa w Górach Świętokrzyskich. Wyrobiska, narzędzia i fragmenty obudowy starożytnych szybów znajdowano nawet na głębokości ponad 30 m. Jest to więc najstarsza znana podziemna kopalnia rud na ziemiach polskich. Eksploatację wykorzystywanego do produkcji kwasu siarkowego pirytu, prowadzili podczas okupacji Niemcy. Przed wycofaniem się zalali kopalnię, ale po oczyszczeniu udało się ją szybko uruchomić i wznowiono wydobycie. Pewnym skrywanym w minionej epoce faktem, jest to iż w Rudkach prócz pirytu wydobywano również rudę uranu. Kopalnia była jedną z pięciu kopalń w Polsce, poza Sudetami, z których ten strategiczny surowiec wywożono do ZSRR. Po odkryciu złóż siarki w okolicach Tarnobrzega, piryt przestał być potrzebny i kopalnia w 1971 roku została zamknięta. Aktualnie po dawnych sztolniach i budynkach kopalnianych, pozostały zarośnięte chaszczami fragmenty betonowych obiektów.
 
Na zdjęciu widać wejście do chodników dawnej kopalni pirytu w Rudkach, zamieszczone w internecie przez Pana Piotra Sepioło, niegdyś dyrektora GOK w Nowej Słupi.

środa, 19 sierpnia 2026

11.04.2026r.   Dąbrowa - g. Wierzejska - g. Biała - g. Domaniówka - g. Świnia

               Dziś udajemy na dość krótką przechadzkę po północnych rubieżach Kielc, popularnym ostatnio „Szlakiem spacerowym wokół Kielc”. Po drodze zaliczymy kilka okalających miasto wzgórz: Wierzejską, Białą, Domaniówkę, oraz jeden ze szczytów wchodzący w skład „Górskiej Korony Kielc” – czyli popularną „Świnię”.

      Na miejsce startu wybrałem okolicę osiedla Dąbrowa, gdzie spod rzeźby wykonanej przez Stefana Maja przedstawiającej łosia, rozpoczniemy naszą wędrówkę. Obok wspomnianego łosia, zobaczyć możemy również wykonane z głazów narzutowych kamienne ślimaki, stworzone przez innego autora, słynnego kieleckiego artysty - Sławomira Micka. Po obejrzeniu prac czas ruszać w drogę, przed nami pierwszy ze wspomnianych szczytów - Wierzejska.
 
       Po krótkim marszu pod górę, docieramy do zalesionego szczytu z kilkoma śladami po dawnej eksploatacji kamienia - Góry Wierzejskiej (375m). Szczyt ten znajduje się na terenie powstałego niedawno rezerwatu „Góra Wierzejska” o powierzchni 204 ha. Dzięki inicjatywie i wsparciu Stowarzyszenia MOST, został utworzony chroniony obszar, obejmujący głównie wyżynny bór jodłowy, jak również torfowisko, urokliwe leśne strumienie i śródleśne polany. W nasłonecznionych miejscach, wolnych od drzew, napotkać możemy na storczyki Fuscha, kruszczyka szerokolistnego, goryczkę wąskolistną, czy w bardziej zacienionych miejscach - lepiężnika i paproć, podrzenia żebrowca.

      Rezerwat skrywa również ślady po dawnym wydobyciu na tym obszarze kamienia. Przedmiotem eksploatacji w latach 1953-1962 były kwarcyty dolnodewońskie, wykorzystywane przy budowie dróg, nasypów kolejowych oraz w hutnictwie do produkcji żelazostopów. W otoczeniu góry istniało wówczas 16 szybików badawczych, z czego w ośmiu natrafiło na złoże. Ponieważ złoża były „zanieczyszczone” kwarcytowymi iłami i łupkami, w roku 1962 kopalnie ze względów ekonomicznych zostały zamknięte.  

        Pomiędzy wyrobiskiem zachodnim i środkowym zobaczyć można zarysy dawnego szurfu, rowu poszukiwawczego o długości 126 metrów. Przed laty, nad środkowym wyrobiskiem istniała drewniana wieża triangulacyjna a do kamieniołomów prowadziła szynowa kolej wąskotorowa, o długości ok. 2,1 km z kilkoma odgałęzieniami, oraz trzy baraki socjalne. Ciekawostką są także liczne pozostałości po XIX-wiecznej lub jeszcze wcześniejszej eksploatacji szybikowej rud żelaza, po której zostały już tylko zarysy na mapach Lidar. Pozyskiwano tu rudę żelaza z pogranicza dolnego i środkowego dewonu, z charakterystycznymi iłami rudonośnymi (ochrowymi). Wokół zapadlisk szybowych, po dziś dzień natrafić można na okruchy limonitu (żelaziaka brunatnego).

Fotografia Jerzy Fijałkowski 1960r. (koloryzacja własna

 

    Po przejściu przez szczytowe partie góry Wierzejskiej, kierujemy się dalej w kierunku wschodnim, mijając po drodze przecinkę wykonaną w lesie na potrzeby przechodzącej tędy linii wysokiego napięcia. Z tego miejsca zobaczyć możemy północne osiedla Kielc z górującym w oddali stokiem góry Telegraf. 

 

       Wychodząc z lasu udajemy się szutrową drogą w kierunku ulicy Radomskiej, przechodząc przez most nad Silnicą. Przepływająca przez Dąbrowę niewielka rzeczka, która prawidłowo powinna zwać się Dąbrówką, płynie leniwie wzdłuż ulicy Witosa, by dalej skręcając na południe przepływać przez miasto jako Silnica.

 

        Po przekroczeniu ruchliwej drogi, dawnego fragmentu „siódemki”, zatrzymujemy się na chwilę przy dość popularnym w okolicy miejscu. To źródełko świętego Michała Archanioła w podkieleckiej Dąbrowie, uznawane za "cudowne" miejsce, z którego woda ma uzdrawiać. Znane również jako „Źródełko na Stoczku”, znajduje się na zachodnim stoku góry Białej i odwiedzane jest przez okolicznych mieszkańców i przyjeżdżających tu specjalnie turystów, którzy czerpią z niego wodę. Wybijająca z ziemi woda, pomaga na rozmaite schorzenia: kamienie nerkowe, niestrawność, reumatyzm czy częste bóle głowy. Miejscowi uważają również, że na tej niezwykłej wodzie świetnie wychodzi nie tylko tradycyjny rosół, ale również tradycyjne polskie trunki. Opodal źródła znajduje się również pomnik, gdzie w latach 1939-1942 niemiecki okupant rozstrzeliwał Polaków. Ustalono, iż w miejscu tym zamordowano prawdopodobnie 83 osoby. Okolice kieleckiej Dąbrowy, Białej Góry i Góry Wierzejskiej w dniach pomiędzy 5 a 7 września 1939 roku, były areną walki obronnej przeciwko nacierającej na Kielce niemieckiej 2. Dywizji Lekkiej, z którą toczyli tu żołnierze 154 Pułku Piechoty Wojska Polskiego, pod dowództwem ppłk. Aleksandra Idzika.

  

         Po krótkiej wspinaczce docieramy na szczyt Białej Góry (386 m) położonej na północ od Kielc i wchodzącej w skład Pasma Masłowskiego. Jest to również obszar bogaty w historyczne ślady górnictwa. Znajdują się tu liczne ślady dawnej działalności górniczej, w tym pozostałości po wydobyciu rud. Cały teren góry jest zalesiony i charakteryzuje się licznymi śladami dawnych szybów kopalnianych, a badania wykazały obecność szybów na głębokości poniżej 30 metrów.

        Przyglądając się zalegającym w poszyciu leśnym okruchom skał, dostrzec można wyraźne ślady rudy. Ruda żelaza występuje w skałach głównie jako hematyt, magnetyt, syderyt lub limonit, z zawartością metalu powyżej 30%.
 
      Dochodząc do czerwonego szlaku, udajemy się nim na kolejny ze szczytów – Domaniówkę (418m). Na południe od szczytu, znajduje się oddany do eksploatacji w 1984 roku zbiornik wodociągowy „Świerczyny” o pojemności 10 000 m³. Służy on do magazynowania wody i zasilania sieci wodociągowej III strefy ciśnień, obsługującej północno-wschodnie rejony Kielc oraz część gminy Masłów.

       Również i to wzniesienie zbudowane jest z piaskowców i kwarcytowych mułowców, a z jego niezalesionego fragmentami południowego stoku, przy sprzyjających warunkach widać odległe o prawie 200 kilometrów Tatry. 

Ze stoku Domaniówki ciekawie prezentuje się ostatnie z odwiedzanych dziś wzniesień – Świnia Góra, widoczna na tle wyłaniającej się zza niej góry Telegraf.
  
Po przekroczeniu szosy biegnącej z Dąbrowy w stronę Masłowa, udajemy się polną drogą w kierunku wspomnianej Świniej Góry.

Przed porośniętym dorodnymi już samosiejkami wzgórzem, przekraczamy niewielki strumień zwany „Zajączkowa Struga”. W szerokim, podmokłym obniżeniu rośnie uschnięty po zimie sit rozpierzchły, czyli popularne sitowie. 

       Na terenie Rodzinnych Ogródków Działkowych „IRYS”, znajduje się utworzony w II połowie XIX wieku cmentarz choleryczny. Grzebano na nim zmarłych podczas epidemii cholery w 1895 roku mieszkańców Kielc, Masłowa, Dąbrowy oraz Woli Kopcowej. W usypanej z ziemi mogile, spoczywa około 500 osób. Zmarłych chowano w wykopanym w ziemi płytkim zagłębieniu z dala od ludzkich osad, a na każdą kolejną warstwę ciał wylewano gaszone wapno, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. Cholera objawia się ostrymi wymiotami i biegunką, a następnie marszczeniem skóry i zmianą głosu. Zaraza wybuchała zazwyczaj tam, gdzie miały miejsce wojny czy złe warunki sanitarne.

Ponieważ mamy już kwiecień, dni są coraz dłuższe a słońce operuje coraz mocniej, z zimowego letargu wybudziły się żaby, jak ta oto ropucha szara (Bufo bufo). 

        Po dość stromej i krętej wspinaczce, docieramy do Świniej Góry (346 m) należącej do wzniesień Wzgórz Szydłówkowskich, w skład których wchodzi jeszcze Góra Szydłówkowska i Goła Dąbrowa. Z jej szczytu rozciąga się zanikający już niestety widok na odległe pasma gór świętokrzyskich. W centralnym punkcie zdjęcia, zobaczyć możemy pasmo Łysogór z jego najwyższym szczytem - Łysicą.

Zarastająca w niekontrolowany sposób góra, straci wkrótce swoje niedocenione walory widokowe - szkoda. Widok ze Świniej Góry na działki i pola Woli Kopcowej (ok. 1990r.)

Foto: Wojciech Ruszkowski (Facebook) 

      Spoglądając z wierzchołka wzniesienia, zobaczyć można zarysy dawnego kamieniołomu, znajdującego się na jego południowym skłonie. Na dość stromym zboczu, eksploatowano przed laty rudę żelaza i kwarcyty dolnodewońskie.

Na szczycie Świniej Góry znajduje się punkt pomiarowy i symboliczny kamień z namalowanym ręcznie opisem góry.
  
Idąc grzbietem Pasma Szydłówkowskiego wzdłuż działek, mijamy widok na przemierzone dziś wzgórza i udajemy się w stronę miasta.
 
I na koniec mapa trasy