sobota, 15 sierpnia 2026

 07.03.2026r.   Cisów - g. Włochy - g. Września - Daleszyce

               Pierwsza dekada marca przywitała nas dużą dawką słońca, noce były jeszcze zimne, ale za to dni stawały się coraz cieplejsze. Po pozytywnych prognozach na sobotę, postanowiłem przejść się po dawno nie odwiedzanych okolicach Cisowa. Lecz aby urozmaicić sobie wędrówkę, jak zwykle postanowiłem przejść większość poza niebieskim szlakiem, ale obowiązkowo z zaliczeniem góry Włochy.

Startujemy z drogi krajowej 764 w okolicach przysiółka Duży Bór skąd wyruszamy w stronę Pasma Cisowskiego.

       Pasmo Cisowskie zbudowane jest głównie z kambryjskich kwarcytów, szarogłazów i łupków sylurskich. Strome wzgórza pokryte lasami o charakterze naturalnym, stanowiły w przeszłości schronienie dla powstańców styczniowych (1863–1864) oraz partyzantów oddziału Armii Krajowej „Wybranieccy”w latach 1943–1944. W samym sercu pasma leży niewielka wioska Cisów, otoczona od północy łańcuchem górskim z trzema szczytami: Stołowa, Włochy i Małzna, tworzącymi oryginalny półkolisty grzbiet. Obręb pasma wyznacza na zachodzie dolina rzeki Belnianki, zaś na wschodzie rzeka Łukawka. Pośród tych wzgórz lezy niewielka wioska Cisów, a w centralnej części wioski stoi kościół pw. św. Wojciecha, widoczny w oddali na zdjęciu.

Schodzimy z drogi 764 i kierujemy się na północ gruntową drogą, przez niewielki las i łąki, pokryte w zacienionych miejscach szronem. 

       Jednym z symboli przedwiośnia, jest kwitnący o tej porze podbiał lekarski. Swą medyczną nazwę zawdzięczają właściwościom, które znane były od wieków. Ich liście i kwiaty bogate w śluzy, działają wykrztuśnie i przeciwzapalnie, łagodząc suchy kaszel oraz chrypkę. Lecz z powodu zawartych w roślinie alkaloidów pirolizydynowych, zaleca się ostrożność i krótkotrwałe stosowanie. Odwary z podbiałów stosuje się natomiast do okładów na trudno gojące się rany, oparzenia, oraz do przemywania skóry trądzikowej.
  

         Jak wspominałem wcześniej, w centralnej części Cisowa, na niewielkim wzniesieniu stoi kościół pod wezwaniem św. Wojciecha. Ufundowany został przez biskupa krakowskiego Andrzeja Załuskiego w 1758 roku, zaś formalnie powołany do istnienia w roku 1765. Budowę murowanej świątyni zakończono w 1816 roku, a rok później nastąpiła jego konsekracja. Kościół jest murowany z miejscowego kamienia i otynkowany. Posiada dwuprzęsłową nawę i prezbiterium zamknięte wielobocznie. Harmonijnie zaprojektowane wnętrze, pełne jest scen biblijnych z postaciami figur apostołów i świętych. W barokowym ołtarzu głównych umieszczone są obrazy Ukoronowania Matki Bożej i św. Wojciecha.

       Ale tym z czego słynie cisowski kościół, jest umieszczona na ołtarzu postać diabła pod stopami Michała Archanioła. Rzeźba ta, w ikonografii chrześcijańskiej symbolizuje ostateczne zwycięstwo dobra nad złem, oraz pokonanie buntu przeciwko Bogu. Mieszkańcy Cisowa zadowoleni są z posiadania w świątyni owej rzeźby, która przyciąga turystów, lecz tutejszy proboszcz martwi się zachowaniem zwiedzających, których bardziej interesuje postać diabła, do którego kierują pierwsze kroki, jakby to jemu chcieli oddać hołd.  

 

Opuszczamy teren kościoła i kierujemy się szosą na północ, ku ścianie lasu. Za plecami zostawiamy urokliwą dolinę z senną wioską pośrodku. W oddali widać rozległe wzgórza i lasy, jak widoczne na zdjęciu Pasmo Ociesęckie.

      Odbijając niecałe 300 metrów od szlaku, dochodzimy do najwyższego szczytu Pasma Cisowskiego – Góry Włochy (427m), zaliczanego do KGŚ. Z tą wysokością też jest pewien problem, gdyż będąc na miejscu i dokonując pomiarów GPS, wychodzi wysokość ok 429 metrów. Ale przynajmniej najwyższy punkt zgadza się z tym na mapie. Ciekawostką jest nazwa góry Włochy, która najprawdopodobniej związana jest z obecnością włoskich specjalistów (rzemieślników, budowniczych lub górników) działających w okolicach Gór Świętokrzyskich między XVI a XVIII wiekiem.

      Po minięciu nadajnika BTS zagłębiamy się w las, na teren Cisowsko–Orłowińskiego Parku Krajobrazowego. Powierzchnia parku wynosi 20 693 ha, zaś otulina liczy 25 336 ha. Na terenie parku znajduje się kilka rezerwatów przyrody, występują 52 gatunki roślin objętych ochroną i 15 gatunków niezwykle rzadkich okazów. W parku rosną wspaniałe, blisko 200-letnie drzewostany dębowe i jodłowo-bukowe, jak również stare cisy i jałowce, które uzyskały status pomników przyrody.


        Wracamy na niebieski szlak i podążamy dalej na północny- zachód, w stronę kolejnego szczytu – góry Stołowa (423m). Warto na chwilę zatrzymać się przy martwym pniu starego buka. Drzewo to jest bardzo podatne na rozkład po jego ścięciu, szczególnie w wilgotnym środowisku. Pień starego buka może rozkładać się od kilku, do nawet kilkunastu lat w zależności od wielkości, wilgotności i dostępu grzybów. Do najskuteczniejszych saprotrofów buka, czyli grzybów rozkładających jego drewno, należą boczniak ostrygowaty, szczeciniak żółtobrązowy, korzeniowiec bukowy czy pospolita opieńka. Po ścięciu drzewa lub naturalnej śmierci, następują trzy etapy: zasiedlenie przez grzyby i bakterie które trawią drewno od środka, murszenie - drewno wtedy traci strukturę, staje się miękkie i kruche a na końcu mineralizacja – czyli rozkład do próchnicy i powrót do gleby.

       Po krótkim marszu pod górę, docieramy do granic rezerwatu przyrody „Cisów” im. prof. Zygmunta Czubińskiego. Patron szlaku, prof. dr hab. Zygmunt Czubiński był wybitnym polskim botanikiem, geografem roślin i ekologiem. To również pionier w badaniach nad rozmieszczeniem mchów oraz geobotaniką. Pośmiertnie został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Rezerwat założony został w roku 1970 i obejmuje powierzchnię ok. 40,58 ha. Chroni naturalne drzewostany bukowo-jodłowe (buczynę karpacką) o charakterze pierwotnym, których drzewa liczą 130–180 lat.

      Przemierzając nasze świętokrzyskie lasy, warto nieraz rozglądać się wokół, aby odnajdywać ciekawe osobliwości przyrody. Tu na przykład oczami wyobraźni zobaczyć możemy zjawisko zwane pareidolia, polegające na dopatrywaniu się w otoczeniu, roślinach, przedmiotach bądź chmurach, znanych kształtów, twarzy lub postaci. Ten oto ścięty i złamany pień drzewa, skojarzył mi się z konikiem szachowym, lub psem z logo sieci sklepów Netto 🙂

       Jedną ze słynnych osobliwości przy szlaku wiodącym przez Pasmo Cisowskie, jest dąb z ciekawą naroślą, zwany niekiedy „ślimakowym drzewem”. Ta deformacja to czeczota, wada drewna powstała w wyniku narośli i zgrubień na pniach drzew, charakteryzująca się zawiłym, plamistym wzorem słojów. Taka deformacja to cenny materiał wykorzystywany w meblarstwie, produkcji instrumentów drewnianych, czy rękodzielnictwie.

        Wędrując niebieskim szlakiem zejdziemy na jakiś czas z niego, aby przejść niedawno powstałą ścieżką dydaktyczną, upamiętniającą stacjonujących w okolicznych lasach żołnierzy oddziału „Wybranieccy”. W latach 1943–1945 na tych terenach działał oddział partyzancki Armii Krajowej pod dowództwem Mariana Sołtysiaka „Barabasza”. Nazwa tej jednostki dywersyjnej - „Wybranieccy”pochodzi od ludzi wyróżniających się, czyli „wybranych” z lokalnych struktur konspiracyjnych za swoją odwagę i działalność. Stoimy właśnie przed pomnikiem upamiętniającym stacjonowanie tych oddziałów. Penetrując okolicę, odnaleźć możemy liczne zarysy okopów, stanowisk ogniowych czy ziemianek.

Dla zainteresowanych zgłębieniem tematu, polecam stronę: akokregkielce.pl/wybranieccy.html


         Wielu z tych dzielnych, młodych ludzi po zakończeniu wojny podlegało represji ze strony komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Działania te miały na celu eliminację struktur niepodległościowych. Żołnierze „Barabasza” byli jedną z najsilniejszych jednostek dywersyjnych Kedywu AK w regionie kieleckim, przez co byli priorytetowym celem dla władz komunistycznych po 1945 roku. W ostatnich latach pojawiły się różne opinie na temat „żołnierzy wyklętych”, lecz nie chcę wdawać się w spory na te tematy.

Zdjęcie z tablicy pamiątkowej w lesie, rekonstrukcja cyfrowa i kolor – własna 😉

Ścieżka dydaktyczna śladami Wybranieckich „Czas w Las”, wije się po północnym skłonie góry Stołowej, kluczą pośród buków i jodeł.

Po drodze na kolejny ze szczytów – Wrześnię (370m), mijamy jeden z kilku strumieni spływający ze szczytowych fragmentów Pasma Cisowskiego.

    W niższych, północnych częściach lasu natrafić można na miejsca z wycinką lasu i pozostawionymi drzewami biocenotycznymi, które pełnią kluczową rolę w ochronie bioróżnorodności. Zapewniają siedliska dla ptaków i owadów, umożliwiają naturalne odnowienie lasu, a w przyszłości stają się cennym martwym drewnem.

        Po drodze do kolejnego punktu naszej wiosennej wyprawy, docieramy do pozostałości dawnego tartaku. Podczas II wojny światowej niemiecki okupant prowadził na tym terenie rabunkową gospodarkę leśną, wycinając ogromne połacie lasu. Na potrzeby obróbki drewna na miejscu, w roku 1940 wybudowany został tartak, który działał do 1944 roku. Ze względu na zbliżający się front wschodni, musiano zakład zlikwidować i przenieść maszyny w okolicę Łodzi.

      Do dziś zachowały się betonowe elementy dawnego tartaku, które są niemym świadectwem ogromu budowli. Do wywożenia ściętych drzew i tarcicy, służyły linie kolejki wąskotorowej, po których pozostały jeszcze przyczółki mostków i nasypy ziemne.

        Kolejną pamiątką jeszcze z czasów wojny, jest jeden z leśnych stawów powstały na potrzeby tartaku. Okupanci spiętrzali tu wodę w zbiorniku wykopanym w ciągu strumienia o nazwie Dopływ, która następnie służyła jako źródło energii wodnej do napędzania maszyn tartacznych. W latach siedemdziesiątych XX wieku staw został powiększony i odmulony, następnie wybudowano trzy kolejne zbiorniki, tworząc system stawów. Akweny początkowo służyły do hodowli ryb, lecz niedozorowane odpowiednio stały się doskonałym miejscem na kłusownictwo.

      Powódź która nawiedziła południową Polskę w połowie lat 90-tych, przerwała groble i przyczyniła się do zniszczenia stawów. Obecnie, po rewitalizacji i utworzeniu paciorkowego systemu połączenia stawów, miejsce to pełni funkcję małej retencji w lasach.

    Na koniec jeszcze mała ciekawostka. Przy czwartym zbiorniku znajduje się obelisk upamiętniający wydarzenie z roku 1926. Wówczas odbył się tu przegląd II Dywizji stacjonującej w obozie letnim w Niwkach Daleszyckich, oraz ćwiczenia wojskowe w których brał udział Marszałek Józef Piłsudski. W cisowskich lasach, nadal można napotkać zapomniane pozostałości dawnych strzelnic artyleryjskich i obozowisk wojskowych z tamtego okresu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz