07.03.2026r. Cisów - g. Włochy - g. Września - Daleszyce
Pierwsza
dekada marca przywitała nas dużą dawką słońca, noce były jeszcze zimne,
ale za to dni stawały się coraz cieplejsze. Po pozytywnych prognozach
na sobotę, postanowiłem przejść się po dawno nie odwiedzanych okolicach
Cisowa. Lecz aby urozmaicić sobie wędrówkę, jak zwykle postanowiłem
przejść większość poza niebieskim szlakiem, ale obowiązkowo z
zaliczeniem góry Włochy.
Startujemy z drogi krajowej 764 w okolicach przysiółka Duży Bór skąd wyruszamy w stronę Pasma Cisowskiego.
Pasmo
Cisowskie zbudowane jest głównie z kambryjskich kwarcytów, szarogłazów i
łupków sylurskich. Strome wzgórza pokryte lasami o charakterze
naturalnym, stanowiły w przeszłości schronienie dla powstańców
styczniowych (1863–1864) oraz partyzantów oddziału Armii Krajowej
„Wybranieccy”w latach 1943–1944. W samym sercu pasma leży niewielka
wioska Cisów, otoczona od północy łańcuchem górskim z trzema szczytami:
Stołowa, Włochy i Małzna, tworzącymi oryginalny półkolisty grzbiet.
Obręb pasma wyznacza na zachodzie dolina rzeki Belnianki, zaś na
wschodzie rzeka Łukawka. Pośród tych wzgórz lezy niewielka wioska Cisów,
a w centralnej części wioski stoi kościół pw. św. Wojciecha, widoczny w
oddali na zdjęciu.
Schodzimy
z drogi 764 i kierujemy się na północ gruntową drogą, przez niewielki
las i łąki, pokryte w zacienionych miejscach szronem.
Jednym
z symboli przedwiośnia, jest kwitnący o tej porze podbiał lekarski. Swą
medyczną nazwę zawdzięczają właściwościom, które znane były od wieków.
Ich liście i kwiaty bogate w śluzy, działają wykrztuśnie i
przeciwzapalnie, łagodząc suchy kaszel oraz chrypkę. Lecz z powodu
zawartych w roślinie alkaloidów pirolizydynowych, zaleca się ostrożność i
krótkotrwałe stosowanie. Odwary z podbiałów stosuje się natomiast do
okładów na trudno gojące się rany, oparzenia, oraz do przemywania skóry
trądzikowej.

Jak
wspominałem wcześniej, w centralnej części Cisowa, na niewielkim
wzniesieniu stoi kościół pod wezwaniem św. Wojciecha. Ufundowany został
przez biskupa krakowskiego Andrzeja Załuskiego w 1758 roku, zaś
formalnie powołany do istnienia w roku 1765. Budowę murowanej świątyni
zakończono w 1816 roku, a rok później nastąpiła jego konsekracja.
Kościół jest murowany z miejscowego kamienia i otynkowany. Posiada
dwuprzęsłową nawę i prezbiterium zamknięte wielobocznie. Harmonijnie
zaprojektowane wnętrze, pełne jest scen biblijnych z postaciami figur
apostołów i świętych. W barokowym ołtarzu głównych umieszczone są obrazy
Ukoronowania Matki Bożej i św. Wojciecha.

Ale
tym z czego słynie cisowski kościół, jest umieszczona na ołtarzu postać
diabła pod stopami Michała Archanioła. Rzeźba ta, w ikonografii
chrześcijańskiej symbolizuje ostateczne zwycięstwo dobra nad złem, oraz
pokonanie buntu przeciwko Bogu. Mieszkańcy Cisowa zadowoleni są z
posiadania w świątyni owej rzeźby, która przyciąga turystów, lecz
tutejszy proboszcz martwi się zachowaniem zwiedzających, których
bardziej interesuje postać diabła, do którego kierują pierwsze kroki,
jakby to jemu chcieli oddać hołd.
Opuszczamy
teren kościoła i kierujemy się szosą na północ, ku ścianie lasu. Za
plecami zostawiamy urokliwą dolinę z senną wioską pośrodku. W oddali
widać rozległe wzgórza i lasy, jak widoczne na zdjęciu Pasmo Ociesęckie.
Odbijając
niecałe 300 metrów od szlaku, dochodzimy do najwyższego szczytu Pasma
Cisowskiego – Góry Włochy (427m), zaliczanego do KGŚ. Z tą wysokością
też jest pewien problem, gdyż będąc na miejscu i dokonując pomiarów GPS,
wychodzi wysokość ok 429 metrów. Ale przynajmniej najwyższy punkt
zgadza się z tym na mapie. Ciekawostką jest nazwa góry Włochy, która
najprawdopodobniej związana jest z obecnością włoskich specjalistów
(rzemieślników, budowniczych lub górników) działających w okolicach Gór
Świętokrzyskich między XVI a XVIII wiekiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz