28.02.2026r. Skorzeszyce - "Świnia Góra" - Górno
Dni robią się coraz dłuższe, temperatura już tylko nocami oscyluje wokół zera i zaczynają pojawiać się pierwsze wiosenne kwiaty. Biorąc wolny dzień postanowiliśmy wybrać się ponownie w okolicę Daleszyc, a konkretnie na górę o zabawnej nazwie - Świnia Góra. Takich „świńskich gór” mamy w świętokrzyskim nawet kilka. Jedna z nich znajduje się nawet w samych Kielcach i zaliczając się do powstałej niedawno Górskiej Korony Kielc, zyskuje na popularności. Mamy również na terenie Cisowsko-Orłowińskiego Parku Krajobrazowego wzniesienie o oryginalnej nazwie Świński Ryj, na które planuje niedługo się wybrać, odwiedzając je po latach.
Do miejsca skąd rozpoczniemy naszą foto-wędrówkę, docieramy autobusem miejskim linii 43. Tuż przed samymi Skorzeszycami wysiadamy na niewielkim przysiółku Pipała, skąd udamy się w stronę lasu. Opuściwszy zabudowania, kierujemy się lekko na zachód w stronę górującej nad okolicą Świniej Góry. Po drodze natrafiliśmy na przeszkodę wodną w postaci przepływającej przez drogę rzeki Kakonianka. Jak sama nazwa wskazuje, rzeczka bierze swój początek w okolicach wsi Kakonin, a dokładnie z samym sercu Łysogór, w przełęczy kakonińskiej.
Aby pokonać rzekę suchą stopą, zboczyliśmy lekko z trasy do najbliższej kładki, która znajdowała się dosłownie 100 metrów obok.
Wracamy na poprzednią drogę i wędrujemy dalej na południowy-zachód, leśną szutrową drogą. W prześwitach lasu zobaczyć możemy jedno ze wzgórz Pasma Cisowskiego – górę Krzemionka. O tym, że zima jeszcze całkiem nas nie opuściła, świadczy zalegający śnieg w bruzdach na zaoranym polu.
Ponownie, tym razem celowo schodzimy lekko z trasy, aby dotrzeć nad brzeg wijącej się przez łąki Belnianki. Belnianka to ponad 30-to kilometrowa rzeka, będąca wraz z Lubrzanką źródłowym ciekiem Czarnej Nidy. Jej dopływami są od lewej: Nidzianka, Trupień i Pierzchnianka, zaś od prawej: Hutka, Dajlonka, Bielinianka, Kakonianka oraz Stokowa.
Stojąc
na dość wysokim brzegu Belnianki, podziwiamy ciekawe formy lodowe,
powstałe z zamarzniętej wody na gałązkach i kłączach sitowia.
Wracamy znów na naszą drogę i po kilkuset metrach dochodzimy pod wschodni stok góry. Teraz ścieżka prowadzi nas dość stromym podejściem w kierunku zachodnim, aby dotrzeć na sam szczyt Świniej Góry (350m). Na jej wierzchołku znajdują się niewielkie wychodnie piaskowców kwarcytowych, z jedną dominującą skałką, na której znajduje się kamień z opisem szczytu. Nazwa góry z pewnością nawiązuje do często spotykanych dawniej miejsc, gdzie wypasano dzikie świnie z wykorzystywaniem lasów bukowych i dębowych, w których żywiły się one spadającymi żołędziami i bukwią.
Czas
opuścić górę i udać się w dół, w kierunku kolejnego wzniesienia. Po
drodze mijamy przewrócony pień drzewa, prawdopodobnie po zeszłorocznych
huraganach.
Po przejściu przez podmokła dolinę i hałdy po dawnej kopalni, docieramy do wieży widokowej. 15-metrowa, drewniana wieża widokowa u stóp góry Podłazianej (343m), została oficjalnie otwarta w czerwcu 2019 roku. Nazwa owej góry wywodzi się od słowa „łaz” – czyli miejsca po wypalonym lub wykarczowanym lesie, przeznaczone na uprawę lub pastwisko.
W
miejscu gdzie dziś stoi wieża widokowa i maszt telekomunikacyjny
istniały w XIX wieku kopalnie rudy żelaza, stanowiące zaplecze dla
zakładu wielkopiecowego w Szczecnie. Złoża rud żelaza rozciągały się
wąskim pasem, biegnącym z północnego zachodu na południowy wschód,
pomiędzy Brzechowem a Świnią Górą i dalej na wschód
za rzeką Belnianką, przez górę Krzemionkę aż po wzgórze Hucisko.
Eksploatacja tych złóż była aktywna m.in. w latach 1856–1862, a obecnie
są tu pozostałości po dawnych zrobach górniczych. Co ciekawe,
najwcześniejsza wzmianka o wydobyciu rudy żelaza na pobliskim wzgórzu
Koski (Kózki) pochodzi z 1617 roku.
Bardziej
współcześnie na tym terenie, w latach 1953-1957 działała filia
Spółdzielni Pracy „Kwarcyt” z Kielc, zajmująca się wydobyciem piaskowców
dolno-dewońskich w na Górze Podłazianej. Ponieważ były to czasy
„głębokiej komuny”, a właścicielami kopalni byli niewygodni dla władzy
prywatni właściciele, spółdzielnia borykała się z wieloma problemami.
Jako akt złośliwości ze strony ówczesnej władzy, zlecono
przedsiębiorstwu produkcję kostki brukowej dla powstającego wówczas
Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Decydenci w Warszawie nie zważali na
braki odpowiednich fachowców jak i koniecznego wyposażenia
technicznego. Zignorowano również fakt, iż do wyrobu zamówionej
kostki nadawało się zaledwie 2% wydobywanego kwarcytu. Większość
urobku zatem musiała być przeznaczana na tłuczeń, na który nie
zapewniono odbiorców.
Na kolorowej reprodukcji widać dawną kopalnie kwarcytu z jej kilkoma pokładami i widoczną po lewej Świnią Górę.
Czas
opuścić pokopalniane tereny na których współcześnie porasta gęsty,
chaotycznie rosnący las i udać się na najwyższy punkt wzniesienia. Po
drodze mój wzrok przykuł widok malowniczego obłoczka na błękicie nieba.
Tuż
obok prywatnej posesji, na samej kulminacji góry Podłazianej rozciąga
się wspaniały widok na okolicę. Przy dobrej widoczności podziwiać możemy
północne zabudowania Kielc, zaś po północnej stronie całe pasmo
Łysogór.
Nasyciwszy oczy odległymi widokami, udajemy się dalej na północ w stronę Górna i rozciągającego się przed nim lasu. Zagłębiając się w niego, wędrujemy leśnymi duktami w otoczeniu wspaniałych jodeł rosnących pośród gęstych, zielonych mchów.
A oto i stały element większości rajdów ;)
W połowie drogi, skręcamy na zachód i idziemy drogą szutrową przez las ze zróżnicowanym drzewostanem.
Droga
ta prowadzi nas na skraj lasu, przy którym znajduje się Kopalnia
Kamienia „Józefka”. Eksploatowane są tu w sposób odkrywkowy, na pięciu
poziomach, złoża wapieni dewońskich i dolomitu. Wysoka jakość
oferowanych kruszyw wykorzystywana jest do budowy wielu ważnych dróg,
jak choćby naszej „siódemki”. W ostatnich latach roczne wydobycie i
sprzedaż kruszywa z kopalni wynosi kilkaset tysięcy ton.
Na zdjęciu z drona widać dwie odkrywki znajdujące się w miejscu dawnej góry Józefka.


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz