sobota, 30 listopada 2024

 07.11.2024r.   Pasmo Klonowskie - część centralna       

               

        Dziś relacja z naszego powrotu na Pasmo Klonowskie i wędrówki przez jego środkową część. Jak już opisywałem podczas poprzedniej relacji z kwietnia tego roku, Pasmo Klonowskie rozciąga się od doliny Bobrzy pod Zagnańskiem, aż po okolice Bodzentyna i Miejską Górę. Tym razem wybrałem odcinek od wsi Klonów przez szczyty Czostek, Górę Wasińskiego i Barczę, aby zakończyć trasę w samym rezerwacie „Barcza”. Nadal piękna i słoneczna aura umilała wędrówkę i pozwalała cieszyć oczy jesiennymi urokami.
 
      Początek rajdu jak przy ostatniej wizycie na paśmie zaczynamy na pętli autobusowej w Klonowie, skąd wyruszamy na żółty szlak. Jak na Klonów przystało, na wstępie wita nas dorodny klon i dawny wiejski sklepik pomalowany w klimatach „łysogórskich”.
 
       Stając na łące opodal drogi, podziwiać możemy piękny widok na całe pasmo Łysogór z Łysicą i Agatą po lewej stronie. Ciepłe, jesienne słońce rozświetlające Dolinę Wilkowską nadawało tej scenerii dodatkowego klimatu.
 
Czas opuścić szosę i skręcić na zachód, skąd żółty szlak doprowadzi nas do podnóża pierwszego ze szczytów, góry Czostek.
 
Zbaczając na chwilę ze szlaku udałem się na polanę na skraju lasu, aby jeszcze raz nacieszyć oczy widokiem Łysogór, na tle pożółkłych, jesiennych traw.
 
Im wyżej tym coraz bardziej okazałe buki, w tym listopadowym, niskim słońcu wspaniale wyróżniały się jasnością swoich pni na tle opadłych, brązowych liści.
 
Pod szczytem góry Czostek rośnie dorodny, wiekowy buk, niczym stary dziad pilnujący lasu. Swą budową z zadartym do góry konarem skojarzył mi się z „wielkim wiewiórem” - i tak go też sobie nazwałem 🙂 

Po przejściu szlakiem przez Górkę Wasińskiego z pięknym, starym drzewostanem bukowym, odbijamy na zachód, gdzie po zejściu ze stoku przekraczamy szutrową drogę. Leśny trakt przecina tu bezimienny potok, który w zachodniej części Brzezinek łączy się z Lubrzanką.
 
Wędrując dalej żółtym szlakiem, zbliżyliśmy się do krawędzi lasu i na niewielkiej łące na stoku wzgórza, podziwiamy pozostawioną już za nami Wasińskiego Górkę z Łysicą w tle.
 
      Po krótkim postoju na słonecznej łące, czas ruszać dalej. Przy szlaku mijamy stare pnie drzew, obficie porośnięte maślanką wiązową. Grzyb ten kojarzący się z opieńką, nie nadaje się do spożycia, gdyż powoduje głównie zaburzenia trawienne, bóle brzucha, mdłości, wymioty i biegunkę, ale jak tam kto lubi 😉.
       Ze względu na swój gorzki smak, zatrucia tym grzybem są niezwykle rzadkie. Ciekawostką jest, że z owocników tego grzyba wyizolowano związek chemiczny o nazwie fascikulol D, który posiada właściwości antybiotyczne w stosunku np. do gronkowca złocistego.
 
 
     Odchodząc od szlaku udajemy się na szczyt Barcza, u podnóża którego również rosną dorodne buki. Buki występują głównie w strefie umiarkowanej na półkuli północnej, zaś w Polsce w ogromnej przewadze rośnie buk pospolity. Drzewa te są cenione jako cenny surowiec drzewny, min. w meblarstwie, w motoryzacji do wykonywania siedzeń autobusowych czy skrzyń ładunkowych oraz w modelarstwie. W dawnych czasach z surowca tego drzewa, ze względu na jego lekkość i wytrzymałość robiono elementy kół wozów konnych, dyszle, koła zębate stosowane np. w młynach czy w szkutnictwie do wyrobu stępki lub wioseł. Jednak obróbka takiego drewna wymaga dobrego odpylenia, gdyż unoszące się w procesie obróbki pyły, są uważane za rakotwórcze.
 
Po krótkim przedzieraniu się przez zarośla, ponieważ na szczyt nie prowadzi żadna wyraźna ścieżka, docieramy do celu. Szczyt Barcza liczy sobie 465 metrów i na jego kulminacji jest znacznie wypłaszczony. 
 
Część załogi CKRajdCommando melduje się na szczycie ;)
 
Po kwadransie odpoczynku na szczycie, czas ruszać dalej na południowy-zachód. Po drodze odwiedzamy pozostałości po dawnej kopalni, tzw. „Łom Sierakowskiego”. 
 

      Początki działalności górniczej w kompleksie góry Barcza datuje się na XVIII wiek i związane są z poszukiwaniami rud żelaza. Będąc na miejscu zobaczyć możemy zarośnięte wyrobisko stokowe, leżące na końcu szurfu badawczego, głębokiego przekopu z 1927 roku, wykonanego pod nadzorem znanego kieleckiego geologa, Jana Czarnockiego. W latach 1939-1945 wydobywano tu piaskowiec do produkcji kostki brukowej. Stąd urobek z wnętrza góry transportowany był wagonikami kolejki wąskotorowej do stacji Gózd, a następnie po przeładunku wywożony w stronę Zagnańska. 
 
      Na zdjęciu widzimy fragmenty skał piaskowca z rdzawymi przebarwieniami rud żelaza, doskonale nadające się do produkcji kostki brukowej. Ich jednorodna i drobnoziarnista budowa oraz podatność do łupania, sprawiały iż był to idealny materiał do produkcji bruku. 
 
Opuszczamy dawne wyrobisko przy okazji znajdując dorodne prawdziwki i śladem dawnej kolejki wędrujemy w dół.

Na wierzchołku ziemnej koleiny rosły sobie dwa śliczne muchomorki, jakże ich można było nie sfotografować?

Jak to w świętokrzyskich lasach jesienią bywa, wynosimy dość pokaźne zbiory borowików napotkanych po drodze.

Na jednym z placów gdzie składowane jest drzewo z wycinki, dostrzegłem na ściętym pniu poprzeczne ślady, niczym starożytne pismo klinowe.

Do snu zimowego szykuje się oset zwisły, odróżniający się swą zielenią od podłoża.

      Idąc śladem dawnej kolejki leśnej docieramy do pozostałości po kilku dawnych kopalniach piaskowca. Na dnie jednej z nich, eksploatowanej w latach 1933–1957 a nie zalanej wodą, znajduje się kamienny obelisk – punkt podstawowy, jeden z siedmiu na terenie przedwojennej Rzeczypospolitej. Jest to tzw. reper - trwale stabilizowany znak geodezyjny osnowy wysokościowej o określonej rzędnej wysokości w przyjętym układzie odniesienia (trochę zagmatwane ;)).
    Były one wykorzystywane do wykonania niwelacji podczas przeprowadzania pomiarów geodezyjnych i są fizyczną realizacją państwowej osnowy wysokościowej. Ten widoczny na zdjęciu, wzniesiony został ze starannie obrobionych kształtek piaskowca. Na jego przedniej części widoczny jest ślad po usuniętej tablicy a na całej jego powierzchni dostrzec można ślady po karabinowych kulach, pamiątce z ostatniej wojny oraz późniejszych dewastacji.
    Właściwy reper znajdował się tuż przed frontową płaszczyzną obelisku i miał on formę metalowej, niklowanej kuli. Kula ta spoczywała w metalowej panewce, o kształcie kwadratu umieszczona w skalnym zagłębieniu o wymiarach ok.80 x 80cm. Reper zabezpieczała żelazobetonowa płyta o wymiarach 120 x 120cm, której szczątki, jeszcze do niedawna można było zobaczyć. Na tablicy znajdował się opis reperu, wraz z datą jego ustabilizowania.


I obowiązkowo - pamiątkowa fotka pod reperem, w klimatach Indiany Jones ;)

       Na południowym stoku góry Kamieniołomy znajduje się kilka zbiorowych mogił polskich żołnierzy, poległych w bitwie obronnej nieopodal Kajetanowa. Zostały one ostatnio w latach 2018-2019 wyremontowane i są nadal odwiedzane przez grupy harcerzy.

   Pod niewielkim szczytem zwanym Zachodnia Barcza lub Kamieniołomy (410m) umiejscowionych było kilka kopalń w których wydobywano dolnodewońskie piaskowce do produkcji kostki brukowej i tłucznia na nasypy kolejowe. Wzrost eksploatacji nastąpił pod koniec lat 30 ubiegłego wieku, oraz w latach 50-tych, kiedy to odbudowywano kraj z wojennych zniszczeń.
      Na terenie dawnych wyrobisk w 1984 r. utworzono prawie 15-hektarowy rezerwat przyrody nieożywionej „Barcza”. Powstał on, aby chronić odsłonięcia skał osadowych dolnego dewonu: piaskowców kwarcytowych, iłowców i mułowców. W stromych skarpach dawnych kopalń znajdują się też cienkie warstwy popiołów wulkanicznych, tzw. zielonych tufitów. Stanowią one dowód na to, że ok. 400 mln lat temu w Górach Świętokrzyskich dochodziło do erupcji wulkanicznych. Jedną z pozostałosci po kamieniołomach, jest widoczna na zdjęciu zalana wodą kopalnia o nazwie „Byk”.

      Kolejnym zalanym wodą wyrobiskiem i jednocześnie najbardziej znanym, jest „Baryła”. Miejsce to dawniej nazywane „Kopalnia Nowa” powstało prawdopodobnie między rokiem 1925 a 1928. Sama nazwa tej kopalni – „Baryła”, pochodzi od nazwiska górnika, który zginął tu w latach 70-tych XX wieku podczas prac wydobywczych. Była ona najgłębszą z nich. Obok niej znajdowała się ogromna maszyna do kruszenia skał, tzw. łamak. Obecnie miejsce to jest często odwiedzane przez turystów, okolicznych wędkarzy a zimą wielbicieli morsowania.
 
Kruszarka pod kamieniołomem
 
                                                Kopalnia "Baryła" na starej fotografii

        Po zwiedzeniu rezerwatu czas udać się na autobus. Oczywiście jak to czasem bywa, autobus „siódemka” podjechał 6 minut przed czasem i mogliśmy po niej poczuć jedynie smród spalin. Po krótkim potoku niecenzuralnych słów udaliśmy się do Kajetanowa, skąd odjeżdżał następny kurs. Przed pętlą autobusową odwiedziliśmy kamienny pomnik Ku Czci Żołnierzy Wojska Polskiego, którzy w tym miejscu w dniach 5-7 września 1939 roku bronili Kielc przed marszem niemieckiego najeźdźcy na nasze miasto. Żołnierze I batalionu 93 pułku piechoty podczas kontrataku w tym rejonie, zniszczyli kilka niemieckich czołgów i samochodów pancernych.

niedziela, 24 listopada 2024

  13.10.2024r.   Pętla wokół zalewu w Cedzynie       

               

       Na wstępie krótka historia o tym miejscu. Czas powstania zalewu na rzece Lubrzance to rok 1973, zaś pierwsze wzmianki o osadzie Cedzina sięgają połowy XV wieku. Zanim tą dziką, piaszczystą dolinę rzeki zamieniono na ulubione przez Kielczan w poprzednich dekadach miejsce do wypoczynku, istniała tu huta żelaza z wielkim piecem, założona w XVII wieku przez biskupa krakowskiego Szembeka. Szembekowie to znany polski ród mieszczański pochodzenia niemieckiego, który zajmował się handlem, bankierstwem i górnictwem, prowadząc interesy na terenie całej Rzeczypospolitej. Wówczas to, w okolicach dzisiejszej tamy, na wschodnim brzegu rzeki Lubrzanki wybudowano wielki piec hutniczy, przy którym utworzono sztuczny zbiornik wodny. Wytop żelaza trwał tu nieprzerwanie do roku 1778, po czym zakład został zamknięty. W latach 30-tych XX wieku przez wieś przebiegała trasa kolejki wąskotorowej z Kielc do Złotej Wody, biegnąca min. śladem dzisiejszego odcinka „ekspresówki” z Cedzyny po galerię „Echo”. Z miejscem tym związana jest również prehistoryczna ciekawostka z VIII–IX wieku n.e. Otóż na jednej z piaszczystych wydm porośniętej obecnie lasem, położonej pomiędzy Cedzyną a Leszczynami znajduje się uroczysko Turek. Przed laty podczas wykopalisk archeologicznych, odkryto ślady człowieka z epoki paleolitu. Wydobyto tu z ziemi drobne wyroby z krzemienia oraz tzw. okrzeski, kamienne narzędzia służące do okrzesywania, które możemy dziś zobaczyć w zbiorach Muzeum Świętokrzyskiego w Kielcach.
 
       W wyniku prac konserwacyjnych korony tamy, została spuszczona częściowo woda. Poziom akwenu obniżył się o około półtora metra, odsłaniając trochę inne oblicze cedzyńskiego zalewu. Po drodze będziemy pokonywać przeprawy wodne w postaci mostków nad Lubrzanką, Pawełkową Strugą, strumieniem wypływającym przez miejsce zwane Czarną Smugą i jeszcze jeden, bezimienny potoczek biorący swój początek na południe od Leszczyn.

       Okrążenie wokół zalewu w Cedzynie rozpoczniemy przy tamie, gdzie po spuszczeniu części wody trwały prace konserwatorskie przy jej uszczelnianiu. To mniej więcej w tej okolicy, przed wiekami istniała wspomniana huta Szembeków.

Obniżony poziom wody odsłonił skorodowane płyty betonowy, przypominające wyglądem skaliste wybrzeże rozbijane przez fale oceanu 🙂

Jedna z moich ulubionych miejscówek nad zalewem, odsłonięcia korzeni sosen w wyniku obsypywania się przez wiatry piaskowych wydm.

Sterczący kikut korzenia, często uwieczniany przez fotografujących zalew w Cedzynie.

Na zdjęciu przybrzeżnych szuwarów doskonale widać, jak obniżył się stan wody.

A na zalewie po sezonie - spokój, cisza i widok z lekka kołyszących się na wodzie łódek.

Zatoka z dopływem Lubrzanki, niski stan wody odsłania zatopione pnie drzew.

Widok ze skarby na szerokie meandry rzeki Lubrzanki.

W wielu miejscach, gdzie płynęła woda pozostały płytkie bajorka.


Kolejna fotograficzna miejscówka, pochylona martwa brzoza odbijająca się w wodnej toni.

Kwitnący jeszcze o tej porze topinambur.

Rząd brzóz w zielonej jak dotąd szacie.

Dojrzałe owoce trzmieliny, czekające na swych ptasich amatorów.

Bobrowa tama na rzece Lubrzance.

Betonowy mostek nad Lubrzanką – tu rzeka wpływa do zalewu.

Leniwie płynąca Lubrzanka z widokiem, niczym z Amazonii.

Lubrzanka klucząca pośród wodnej roślinności.

Widok na przystań Klubu „Bryza”z przeciwległego brzegu.


Niski poziom wody odsłonił wiele zamulonych łach pełnych śmieci :(

Jedna z plaż nad zalewem z urokliwą, pożółkłą brzózką.

„Zajączkowa zatoka”

Na jednej z zachodnich plaż.

Zajączkowa Struga z minimalnie płynącą wodą.


Powoli zmienia się pogoda, napłynęły ciężkie, ołowiane obłoki niczym chmury zwane „mammą” (mammatus), wyglądem swym przypominające wymiona.