21.07.2020r. Pierzchnica - Skrzelczyce - Komórki - Borków
Lato, szczególnie to upalne i burzowe - nie sprzyja pieszym wędrówką. Rano rosa, potem skwar i wszechobecne owady skutecznie potrafią
zniechęcić. Ale raz na jakiś czas warto gdzieś wyruszyć, aby zmienić
otoczenie i poobserwować przyrodę. Tego dnia wybrałem się w najmniej
uczęszczane przeze mnie rejony, na tereny Cisowsko-Orłowińskiego Parku
Krajobrazowego. Wędrówkę rozpoczynam w Pierzchnicy, która w zeszłym roku
otrzymała powtórnie prawa miejskie aby przejść przez Grzbiet
Szczecniański do Borkowa.
Pierzchnica,
jako miasto królewskie założona została przez Kazimierza III Wielkiego
na prawie magdeburskim pomiędzy rokiem 1359 a 1370. Jak to bywa w
setkach podobnych miasteczek, centralnym punktem jest wybrukowany rynek z
niewielką zielenią, drzewami, pomnikiem i studnią.
Tuż
za rynkiem, na południe znajduje się kościół pw. św. Małgorzaty z lat
1798–1800 oraz dzwonnica z 1800 roku. Fundatorem kościoła był Maciej
Sołtyk wojewoda sandomierski, który wybudował go w 1565 roku w miejscu
poprzedniej świątyni.

Jednak
największą atrakcją Pierzchnicy jest zespół 83 piwnic zlokalizowanych w
jednym miejscu, na tak zwanej Górze Piwnicznej. Podobno mieszkańcy
miasteczka zaczęli budować piwnice na wzgórzu nad rzeczką, na wspólnym
gruncie, ze względu na podmokłość terenów miasta, które nie pozwalały
na podpiwniczenie domostw. Piwnice służyły do przechowywania w nich
warzyw, owoców oraz jako schronienie w czasie wojen. Najstarsze z nich
powstały ponad 200 lat temu.
Opuszczamy Pierzchnicę i udajemy się na zachód w kierunku Skrzelczyc, wędrując przez pola i niewielki las.
Pośród pól uprawnych mijamy niewielkie bajoro z ustawioną opodal łowiecką amboną.
Po
kilku kilometrach docieramy do Skrzelczyc. Według zachowanego w
kościele aktu urodzenia, to tu w roku 1919 na świat przyszedł Gustaw
Herling-Grudziński, pisarz, dziennikarz, krytyk literacki i żołnierz,
więzień łagrów. Jednak sam pisarz twierdził, że urodził się w Kielcach a
folwark w Skrzelczycach był własnością Herling vel Grudzińskich. Na
niewielkim placu zobaczyć możemy pomnik, postawiony poległym mieszkańcom
wsi, którzy zostali wywiezieni przez Niemców do pracy w fabryce w
Wiedniu i zginęli podczas bombardowania miasta.

Na niewielkim placu opodal kaplicy stoi studnia z pompą, gdzie uradowany Mirek mógł sobie "popić i poruchać" :)
Po wyjściu z lasu dochodzimy do niewielkiego zalewu na rzece Pierzchniance. Po
drugiej stronie tamy znajduje się zespół stawów hodowlanych. Za opłatą
można złowić w nich szczupaka, karpia, pstrąga, jesiotra czy wiosłonosa.
Po
minięciu zbiorników hodowlanych, ponownie zaszywamy się w las, mijając
kwitnące przy drodze krzewy żarnowca, przedstawiciela roślin z rodziny
bobowatych.

Po drodze, na leśnej ścieżce pełzał sobie padalec
Przed wioską Znojów wychodzimy na uroczą łąkę, pełną kwitnących letnich kwiatów.

Na skraju łąki organizujemy niewielkie ognisko aby podpiec na kiju "to i owo"

Po dotarciu do Borkowa i samochodu, udaliśmy się do pobliskich Radomic. Lokalna Grupa Działania Perły Czarnej Nidy, odnowiła
stanowisko czołgu Panther (PzKpfw V) oraz postawiła przy obiekcie dwie tablice edukacyjne
opisujące aspekt historyczny i walory przyrodnicze pobliskich lasów.
Lasy w okolicy Morawicy były miejscem stacjonowania jednostek
wchodzących w skład 16 Dywizji Pancernej Wehrmachtu dowodzonej przez
Dietricha von Mullera. W lesie pomiędzy Łabędziowem a Radomicami od
grudnia 1944 roku stacjonował 2 Pułk Pancerny (Panzer Regiment 2). W
skład jego uzbrojenia wchodziło około 120 pojazdów bojowych w tym 57
czołgów typu Panther (PzKpfw V), 13 czołgów PzKpfw IV, 24 działa
szturmowe StuG III, 6 samobieżnych haubic Hummel.
Widoczne do dnia dzisiejszego zagłębienia w terenie są śladem po
stacjonujących tu pojazdach. Czołgi ukryte były w lesie wzdłuż dróg,
które umożliwiały szybkie przemieszczanie w stronę frontu. Warto zwrócić
uwagę, iż wiele z zachowanych stanowisk skierowanych jest na wschód.