poniedziałek, 23 marca 2020

15.03.2020r.   Piaski - Rezerwat "Sufraganiec" - Pod Kamieniem - Dąbrowa
                 
                
                   Czas wirusa, czas izolacji i siedzenia w domach ale raz na jakiś czas, w bardzo małym składzie chyba można? Aby uniknąć komunikacji zbiorowej umówiliśmy się na Witosa, aby stamtąd już z buta ruszyć w kierunku Gruchawki i dalej na Sufraganiec.


Poranek dość mroźny, przed 9 godziną było jeszcze -5 st C, co tegorocznej zimy było rzadkością.

Niewielki zbiornik na Piaskach przy torach pokrywała jeszcze cienka warstwa lodu.

Nad odstojnikiem na Gruchawce, gdzie swoje wody przepompowuje kielecka Elektrociepłownia, królują złote kolory wiosennych roślin przybrzeżnych.

Rezerwatem "Sufraganiec" objęty jest fragment doliny, przez którą płynie potok Sufragańczyk, prawy dopływ Sufragańca, od którego to miejsce nosi nazwę. Wypływający z zachodniego stoku góry Krzemionki strumień, meandrując wrzyna się w wysoką skarpę, odsłaniając na jej zboczach skały węglanowe dewonu.


Na terenie rezerwatu znajduje się ścieżka dydaktyczna, z umieszczonymi tablicami na których przedstawiono organizmy żyjące w lesie i gospodarkę leśną.
Przy zachodniej granicy rezerwatu, w sąsiedztwie niewielkiego źródełka zbudowano pomost przecinający dolinę Sufragańczyka.

Tuż przy torach pracowite bobry wybudowały tamę, zalewając fragment łąki i lasu.

Przypadkowo, zrobiły nawet uroczą kładkę z barierką, jakby do podziwiania swojego inżynierskiego talentu  

Drogi w tumlińskich lasach, pozalewane jeszcze po zimowo-wiosennych deszczach.

Wędrując leśną knieją wychodzimy na drogę pożarową ku Trójecznej Górze.

Na zachodnim garbie niewielkiego grzbietu górskiego, ciągnącego się od Trójecznej Góry pawie do torów, napotkać można na malownicze wychodnie skalne z porozrzucanymi na jej południowym stoku wielkimi głazami.

Kulminacja tego niewysokiego garbu zwieńczony jest grzędą skał dewońskich. Nasza załoga przy pamiątkowej fotce pod niewielkim szczytem.
 

       Atrakcją tego miejsca, są odkryte w 2015 roku ślady, w postaci kanalików przeszywających skały, odpowiadające bogatemu systemowi korzeniowemu. Pochodzenie tych skamieniałych osadów datowane jest na wczesny dewon i mają około 410 milionów lat. Miejsce to było korytem szerokiej rzeki uchodzącej do ciepłego morza. Na płytkich łachach rzecznych z czasem pojawiły się kępy roślin, które wypuszczały swój system korzeniowy w podłoże. W wyniku upływu milionów lat dno uległo skamienieniu a następnie, podczas ruchów górotwórczych wypiętrzeniu. Dziś będąc w tym miejscu, dostrzec można nietypowe nachylenie owych skał, pod kątem 40 stopni (foto: Echo Dnia).

Na szczycie, skały pokryte są ciemnozielonymi mchami i paprociami skalnymi.

Zima jeszcze nie odpuszcza i w miejscach zacienionych pokryła kępy traw lodem z kapiącej wody.

Bliżej osiedla Dąbrowa spotkaliśmy spacerujących ludzi, jakby choć na chwilę chcieli poczuć wolność i zapomnieć o czającym się wokół wirusie.

poniedziałek, 17 lutego 2020

16.02.2020r.   Jaworznia - Pasmo Zgórskie - Słowik
                 
                
                   Połowa lutego a śniegu nadal brak. Prawdopodobnie cała zima będzie bezśnieżna, co takiego przypadku w naszym życiu nikt nie pamięta. Zapowiadana dość słoneczna pogoda zachęciła nas do krótkiego wyjścia. Tym razem wędrujemy przez Pasmo Zgórskie a jako główny cel, odnalezienie śladów wczesnośredniowiecznego grodziska.


Wysiadamy w Jaworzni i po szybkiej korekcie zaopatrzeniowej w miejscowym sklepie wyruszamy w stronę lasu, ulicą roboczo nazwaną "Borsuczą". Na końcu drogi obowiązkowe "powitanie z lasem" ;)



Wyjątkowo ciepła aura sprzyja rozbudzeniu się roślinek, które już nie mogą doczekać się właściwej wiosny.

Po krótkiej wspinaczce pod górę zaliczamy pierwszy ze szczytów pasma - Belnie. Jej grań prowadzi prosto do przełęczy Pod Belnią, przez którą przeprowadzona jest obwodnica Kielc.

Ze szczytu przełęczy rozpościera się widok na wschodnią część Pasma Zgórskiego z górującym szczytem Pruskowej i widoczną w dole kładką dla zwierząt ponad siódemką.

Zejście z Belni nie należy do najprzyjemniejszych, ze względu na rozjeżdżany stok przez krosowców, którzy z uporem dewastują zbocze i przyspieszają jego erozję.

Na przejściu dla dzikiej zwierzyny nad E7 pamiątkowe zdjęcie przy starym pniaku

Po krótkiej wędrówce do naszej drogi dołącza ścieżka prowadząca na Pruskową


Idziemy dalej szlakiem niebieskim przez górę Zieloną i skręcamy w kierunku najwyższego szczytu Pasma Zgórskiego - Patrolu. Do celu naszego rajdu już niedaleko

Doskonale widoczne na mapach Lidar zarysy wałów kamienno-ziemnych, to pozostałości po wczesnośredniowiecznym grodzisku obronnym. Historycy przypuszczają, że grodzisko może pochodzić z czasów Władysława Łokietka i mogło być obozem warownym.

Badania archeologiczne, wykazały obecność obwarowań oraz prawdopodobnych pozostałości obiektu bramnego, jak i innych budynków. Obiekt jest dwuczłonowy, składa się z grodziska właściwego i okalającego je podgrodzia. Na zdjęciu widać wyraźnie zarysowane oba wały i miejsce prawdopodobnego usytuowania budynku bramnego.

Nasza ekipa w radosnym nastroju na terenie historycznego grodziska


Idąc w kierunku Słowika spośród drzew zaczynają pojawiać się widoki na zachodnie dzielnice Kielc


Jeszcze czeka nas mozolne zejście w dół ze stromego wierzchołka góry Trupień


Po dotarciu do stóp pasma, przekraczamy most na Bobrzy w Słowiku i udajemy się na przystanek autobusowy.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

26.01.2020r.   Zalesie - Pietraszki - Karczówka
                 
                
                   Chłodny i mglisty niedzielny poranek, powitał nas początkowo lekko prószącym śniegiem. Nadszedł dzień, na wypróbowania nowego kociołka, ponieważ stary w niewyjaśnionych okolicznościach, postanowił nas brutalnie porzucić. Po błyskawicznym zmówieniu się na szlak, wybraliśmy się w okolice Zalesia, aby powędrować wzdłuż meandrów Bobrzy i tuż nad samym Sufragańcem, upichcić w naszym nowym kotle pyszny bogracz. 



Słońce spowite mgłami dawało nikłe światło a szron na tle rdzawych traw nadawał klimat chłodu. 



Patrząc w dal, podziwiać można było południowy stok Bruszni pokryty białą szadzią i zatopiony w niskich chmurach.


Temperatura nieco poniżej zera, pozwalała na utrzymanie się lodowych sopli, zwisających nad korytem Bobrzy.



Po minięciu niewielkiego lasy, wędrujemy dalej łąkami szukając kładki przez rzekę.




Cicho i leniwie płynący Sufraganiec, stanowił tło do naszego miejsca biwakowego.


Ognisko rozpalone, przyrządzone na pierwszy ogień kiełbaski i boczki zjedzone, czas ustawić nasz kociołek nad ogniem i zacząć gotowanie bogracza.



Po dość długim oczekiwaniu na ukończenie przez Yogiego swojego wielkiego, kulinarnego dzieła, nadeszła pora na skosztowanie tych smakowitości. Po kilku dokładkach można śmiało uznać, że bogracz nad Sufragańcem wyszedł znakomicie.