25.02.2024r. Przez dolinę Sufragańca
Jak to mawiał Pawlak w „Sami Swoi” – „nadejszła” wiosna. Ostatni
tydzień lutego a średnia dobowa temperatura znacznie przekroczyła 5
stopni, więc mamy termiczną wiosnę. W przyrodzie widać już ożywienie,
zakwita podbiał, wybudziły się żaby z zimowego snu i latają już pierwsze
motyle - cytrynki. Po wielu pochmurnych i mokrych dniach tej dziwnej
zimy, w końcu nastał czas suchych i pogodnych dni. Korzystając ze
słonecznej aury postanowiłem wyruszyć w
teren, w rejon zachodnich obrzeży Kielc. Zatem dziś zabieram Was w
rejony Górek Szczukowskich, przez dolinę Sufragańca, płynącego przez
zachodni kraniec Czarnowa Rządowego, aby dotrzeć do rezerwatu
„Ślichowice”.
Niedzielną
wędrówkę rozpoczynamy od Górek Szczukowskich, skąd po przekroczeniu
torów i przejściu pod obwodnicą Kielc, udajemy się na północ.
Mijamy po lewej stronie rozległe, podmokłe łąki pomiędzy „siódemką” a rzeką Bobrzą, aby dostać się do kładki nad obwodnicą.
Na wysokości wsi Borek pokonujemy kładkę i przechodzimy na drugą stronę by dostać się do lasu.
Czas
zagłębić się w niewachlowski, sosnowy las. „Ciepłe lutowe” słońce
przebija się przez wysokie drzewa, rzucając pastelowy blask na zielone
od mchów leśne runo.
W
środku lasu znajduje się drewniany krzyż upamiętniający miejsce w
którym zginął mistrz Niemiec - motocyklista Sven Enderlein. 26-letni
niemiecki zawodnik w wyniku zderzenia z drzewem, poniósł śmierć podczas Motocyklowych Mistrzostw Świata Enduro, rozgrywanych w okolicach Kielc 15 września 2004 roku. Tuż
przed kamienną, leśną drogą zwaną Gościńcem Piotrowskiego znajduje się
tajemnicze zagłębienie, w środku płaskiego jak stół lasu. Okolice
pobliskiej góry Machnowica to jedno z najważniejszych wystąpień barytu
na obszarze Gór Świętokrzyskich. Jego wydobyciem zaczęto się
interesować dopiero na początku XX wieku, jednakże już w XII i XIV wieku
znajdował się tu ośrodek wydobywczy siarczków ołowiu. Dziś po górniczej
działalności zachowały się liczne szyby oraz leje zapadliskowe. Jedną z
takich pozostałości, jest widoczny na zdjęciu dawny szyb górniczy,
wybudowany przez Austriaków w roku 1813. Miejsce to, zwane „Zapadniętą
Karczmą” ma też swoją legendę. Ponoć miała tu stać prowadzona przez żyda
karczma, u którego zabawili młodzi pielgrzymi, pijąc zakrapiane
alkoholem trunki. Widząc to prowadzący ich ksiądz rzucił klątwę, po
której ów przybytek zapadł się pod ziemię. Będąc wiele lat temu na dnie
zapadliska, widziałem jak ktoś próbował to miejsce penetrować i dokopał
się do spróchniałych belek, zapewne pozostałości po obudowie sztolni.
Teraz jako ciekawostka, lej ten zalany jest wodą, co świadczy o znacznym
podniesieniu się wód gruntowych tej zimo-wiosny.
Przekraczamy
kamienny dukt – Gościniec Piotrowskiego i kierujemy się w stronę torów
kolejowych, idąc wzdłuż ogrodzonego młodnika. Przeszukując internet
nigdzie nie znajdują pochodzenia nazwy tego traktu, może ktoś z
czytających zna jego pochodzenie? Może jest to związane z pobliskimi
ruinami pałacu Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim?
Idąc
ścieżką przy torach zobaczyć możemy pomnik z czerwonego piaskowca. W
miejscu tym 11 sierpnia 1944 roku żołnierze II brygady Armii Ludowej
dokonali dywersji, wykolejając niemiecki transport z amunicją.
Kierujemy
się dalej na wschód i docieramy do mostku kolejowego nad strumieniem
Sufraganiec. Poprawna historycznie nazwa tej niewielkiej rzeki to
Łopienica, używana od średniowiecza, aż
do połowy XIX wieku. Nad jej brzegami po spiętrzeniu wód wybudowano młyny, kuźnicę i hutę ołowiu.
Czas przejść na drugą stronę torów.
Przechodzimy
na drugą stronę torów i wędrujemy dalej na wschód, przez rozległe łąki
porastające płytką dolinkę strumienia zwanego Zuzawica. Niedługo w tym
miejscu przebiegać będzie przedłużenie alei Szajnowicza-Iwanowa a wraz z
nim powstaną nowe blokowiska, które drastycznie zmienią ten sielski
krajobraz. Szkoda.
Zapewne
wkrótce znikną porośnięte pałką wodną i wysokimi trawami urocze
mokradła, a w ich miejscu stanie kolejna galeria handlowa i betonowe
bloki.
Wędrując
wzdłuż strumienia Zuzawica docieramy do tajemniczej, żelbetonowej
budowli nad torami, zwanej „zapomniany tunel”. Jest to nic innego, jak
pozostałość po niedokończonej inwestycji kolejowej. W miejscu tym nad
torami linii kolejowej nr 61 Kielce Główne – Fosowskie, miała powstać w
latach 60-70-tych łącznica pomiędzy stacjami: Kielce Herbskie, a
Sitkówka Nowiny.
Na stoku nasypu kolejowego zobaczyliśmy taką małą "makabreskę" ;)
Po
przekroczeniu ulicy Malików udajemy się dalej na wschód ulicą
Kolejarzy, aby dotrzeć na niewielkie skaliste wzgórze. Ta zbudowana z
wapieni góra Grabinowa 284,3m, (nie myląc z pobliską Grabiną), została
oszpecona przez bezlitosnego dewelopera i obudowana
cztero-kondygnacyjnym blokiem. Pamiętam z dzieciństwa jak wybraliśmy się
tam paczką kumpli z Hożej i dotarliśmy na jej skalisty szczyt.
Podziwialiśmy z niej rozległe widoki na pola uprawne i górujący w oddali
klasztor na Karczówce.
Obecnie, oprócz widoków na blokowisko zobaczyć możemy mnóstwo butelek i śmieci walających się w krzakach i trawie.
Ostania
atrakcja na trasie naszej wędrówki, to znany wszystkim kielczanom
rezerwat geologiczny „Ślichowice”. W tym, jakże mokrym początku roku,
woda na dnie wyrobiska jest na najwyższym poziomie, jaki pamiętam jeszcze z dzieciństwa.
Niestety,
jak większość naszych przyrodniczych i geologicznych atrakcji jest
strasznie zarośnięta, przez niekontrolowany rozrost krzewów i drzew. I
aby zobaczyć walory tego miejsca, trzeba wysoko zadzierać głowę. Na
zdjęciu widzimy podręcznikowy (dosłownie) przykład zjawiska
geologicznego, zwanego fałdem obalonym. Zobaczyć możemy jak pod wpływem
ogromnych sił natury zostały przewrócone warstwy skał.
Pomiędzy
dwoma dawnymi wyrobiskami znajduje się skalista grań, „podgryziona” z
obu stron przez kamieniołomy. To dawna wapienna góra, zwana Ślichowicą
mająca 303 metry wysokości. Prowadzi przez nią żwirowa ścieżka, a znad
krawędzi kamieniołomu, podziwiać możemy panoramę zachodniej dzielnicy
miasta. Jako ciekawostka, w głębi osiedla znajduje się wzniesienie
noszące prawidłową nazwę Góra Ślichowica 300 m.
Torowiska na najniższym poziomie wyrobiska zachodniego kamieniołomu Ślichowice, fot. Z. Rubinowski 1968 r.
I jeszcze fajny widok znad wyrobiska, na kościół w Chełcach na tle Perzowej Góry. Czas w tym miejscu zakończyć naszą foto-wędrówkę.