niedziela, 1 maja 2011

Okolice Buska Zdroju

30.04.2011r.  Busko - Owczary - Kapturów - Szczaworyż - Busko
Skład: Tomasso, JogiBoo, Honia, Jędrek i Maciek

                   Ciepły, pogodny sobotni poranek wsiadamy w busa na dworcu PKS i jedziemy do Buska. Po ponad godzinnej podróży docieramy do "niby rynku". Po zrobieniu zakupów wędrujemy przez zabytkowy park zdrojowy i docieramy do słynnego sanatorium "Marconi". W zabytkowych wnętrzach próbujemy wód leczniczych, tylko dla "smakoszy", jedna słona jak woda z Bałtyku a druga zalatuje zbukami - mocna rzecz. W ogóle w całym budynku czuć woń wybijanego szamba, klimat chyba tylko dla wiekowych pensjonariuszy :)
Po tej degustacji udajemy się na pobliskie wzgórze opodal wsi Owczary. Znajduje się tu śródpolne zagłębienie z jedynym w Polsce rezerwatem z roślinnością słono-lubną, gdyż w północno-zachodnim rogu, pod stromą skarpą wybija słone źródło. Ponadto spotkać tu można Pogonus persicus, chrząszcza, mającego tu jedyne stanowisko swojego gatunku w Polsce. Dalej nasza trasa wiedzie przez wioskę Skotniki, w której to mijamy ruinę zawalonego młyna wodnego. Po minięciu wioski wchodzimy na górę Kapturów, na wierzchołku której znajdowało się VIII wieczne grodzisko. W jego obrębie rozpalamy ognisko i podpiekamy "ktotamcoma". Po zejściu ze stromej górki dochodzimy do starej miejscowości Szczaworyż z późnorenesansowym kościołem, górującym nad okolicą. Tu niestety zastała nas burza i musieliśmy ponad godzinę przeczekać pod sklepem. Po rozpogodzeniu wróciliśmy wzdłuż drogi krajowej do Buska. Po dotarciu do centrum okazało się, że przyjdzie nam czekać na busa dwie i pół godziny. Masakra.

Zabytkowy park zdrojowy w centrum Buska

Pod sanatorium Marconi

Wnętrza zabytkowego sanatorium

W starym sadzie "jabłczanym"

"Halo - tu jestem !"

Rezerwat "Owczary"

 Kwitnące miłki polne na wzgórzu

Zniszczony świątek i wieża triangulacyjna w oddali
Chwila na odpoczynek i browara

Droga ze starymi polskimi wierzbami

Ruiny (totalne) młyna drewnianego w Skotnikach
Kacza rodzina

A to nasz Maciek niczym tyrolski pasterz

Renowacja świątka - ładna figura 

Przydrożny zajazd - spóźniliśmy się z 10 lat

Kościół w Szczaworyżu zaraz po burzy

Wnętrze kościoła w Szczaworyżu


Pola i wzgórza pod Broniną

Jeszcze jeden świątek

niedziela, 27 marca 2011

Przez "Białe Zagłębie"

27.03.2011r.  Słowik - Trzcianki - Sitkówka - Kowala


Skład: Tomasso , JogiBoo i Beno

                  Słoneczna, lecz chłodna niedziela pozwoliła nam znów trochę rozruszać dupska po tygodniu siedzenia za biurkiem. Początek wyprawy jak zwykle opóźniony przez busiarzy - dwa planowane samochody wcale nie wyjechały. I oni chcą promować turystykę w naszym regionie...  Nie zniechęceni tym docieramy do dzielnicy Słowik,  kurortu i miejsca wypoczynku przedwojennych kielczan. Komuniści jednak wpadli na genialny pomysł i w tym miejscu pobudowali cementownie, spowijając białym pyłem całą okolicę i stąd nazwa "Białe Zagłębie". Idąc wzdłuż rzeki Bobrzy odnajdujemy stary młyn obecnie gruntownie przebudowany na ogromny dom przez prywatnego właściciela. Pozostał jedynie niewielki jaz na nurcie rzeki i kanał prowadzący niegdyś do młyna. Wędrujemy sobie dalej opodal torów kolejowych i meandrującej Bobrzy, aby dotrzeć do starych, nieczynnych kamieniołomów. Pozostały w nich zardzewiałe konstrukcje a wybijające wody gruntowe  wypełniły wyrobiska kolorowymi jeziorkami. Zostawiamy za plecami malownicze "dziury"i udajemy się na wschód do nieczynnej, zarośniętej odkrywki na niewielkim wzgórzu. Na jego dnie natrafiliśmy na niedawno zapadłą komorę krasową ze śladami pogłębiania jej przez speleologów i penetracji odkrytej, ciasnej jaskini. Idąc  dalej na wschód dochodzimy do ogromnego, czynnego kamieniołomu Trzuskawica. Na jego obrębie hasały sobie dwa urocze liski, spłoszone naszym widokiem. Po obejrzeniu kopalni wapieni udajemy się do Kowali na autobus do Kielc.





Jaz na Bobrzy opodal dawnego młyna wodnego

Słowik i widok na Pasmo Zgórskie

Beno dzielnie kroczący po torach na Sitkówce

Ruiny kolejnego młyna w Trzciankach

 Wijąca się Bobrza

Biel cementowni na tle błękitnego nieba

 Ślady zębów bobra (nie Jogiego)

 Pozostawiona zardzewiała konstrukcja nad dawnym wyrobiskiem

Pomarańczowe jeziorko zalane szlamem

 Zielone jeziorko i artyści, fotograficy przy pracy

 Odkopana komora krasowa

Nacieki skalne - pamiątka po dawnej jaskini

Widok na czynną kopalnię wapienia"Trzuskawica"

 Zdziwiony lisek

 Zachodnia część kamieniołomu

 Prześwit słońca na trawie rodem z Luftwaffe

Pomysłowość i kiczowatość w jednym - grill podwórkowy

poniedziałek, 14 marca 2011

Niebieskim szlakiem - Pasmo Daleszyckie

13.03.2011r.  Słopiec - Kranów - Sikorza - Otrocz - Cedzyna cmentarz (ok 16 km)

Skład: Tomasso & Tomassowa, JogiBoo, Honia, Benek, Magda S, Baśka G, Jędrek i debiutujący - Konrad.


                  Powiało wiosną, piękny ciepły i słoneczny dzień, więc czas na wypad za miasto. Tym razem penetrujemy daleszyckie wzgórza i lasy. Szlak rozpoczęliśmy  od Słopca, idąc przez Kranów i tamtejsze podmokłe lasy, którymi utytłani w błocie docieramy do niebieskiego szlaku. Po pokonaniu pierwszego szczytu, góry Sikorza, przechodzimy mostkiem na strumieniu Warkocz do Niestachowa. Jest bardzo ciepło, temperatura ponad 16 st C a na pobliskim stoku widać szusujących narciarzy. A my dalej wbijamy się w las, aby pod górą Otrocz rozniecić ogień i opiec wyczekiwane kiełbaski. Po posileniu się wędrujemy lasem w kierunku Sukowa ....... ale dziwnym trafem wychodzimy w pobliżu cmentarza na Cedzynie. Prawdopodobnie zbyt duża ilość "płynów wspomagających" zakłóciła nam działanie błędnika i wyszliśmy po nieplanowanej stronie lasu :)

Wspaniały dworzec busowy na ul. Mielczarskiego

Dróżka na Podkranów

Wiosenne kretowiska


 Leśnym duktem przez mokradła

Dotarliśmy do szlaku - krótki popas

Szlak na górę Sikorza 361 m

Mostek na strumieniu Warkocz


Podejście pod Otrocz 375 m

Wreszcie upragnione ognisko i kiełbacha 

W stronę Kamiennej Góry

Przyczajony tygrys, ukryty smok

Nad Lubrzanką
__________________________________________________________________________________________________
Mapka trasy