18.04.2026r. Trzcianka - g. Chełmiec - Nowa Słupia - Chełmowa Góra - Rudki
Doczekaliśmy
się w końcu prawdziwej wiosny. Trzeba przyznać, że zima w tym roku
„dała nam popalić”, były dni mroźne i śnieżne, a dzieciaki wreszcie
poznały czym jest prawdziwa zima. Kiedy zrobiło się już ciepło i zieleń
wprost wybuchła, nogi same wyrywają się z domu aby gdzieś powędrować.
Myśląc zawsze o Górach Świętokrzyskich, mamy na myśli przede wszystkim
pasmo Łysogór, które i ja uwielbiam cyklicznie odwiedzać. Ale ile można
chodzić tymi samymi szlakami? Postanowiłem tym razem tylko „liznąć”
łysogórskie pasmo, aby dotrzeć do enklawy Parku Narodowego, słynnej
Chełmowej Góry. Zapraszam więc na wędrówkę nietypową drogą, przez
wschodnie krańce Łysogór.
Po
wyjściu z busa w miejscowości Trzcianka powitał mnie piękny widok, na
pobliskie Pasmo Jeleniowskie. Kwitnące na biało owocowe drzewa na tle
ciemnozielonych gór, nadawały dodatkowego uroku temu górskiemu widokowi.
Przechodząc
przez szosę do Nowej Słupi wbijamy się w las, aby przekroczyć bramę
Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Tu jeszcze nie widać dobrze wiosny,
drzewa i krzewy nie zdążyły pokryć się listowiem, ale ciepła aura
zapewne szybko pozwoli to nadrobić.
Po
przekroczeniu bramy wędrujemy na północ czerwonym szlakiem prowadzącym
na Święty Krzyż, mijając po drodze puszczański las pełen buków i jodeł.
Łysogóry,
to najwyższe pasmo Gór Świętokrzyskich, którego porośnięta wspaniałym
lasem grań liczy około 25 km. Zbudowane jest głównie z górnokambryjskich
kwarcytów, tworzących szczytową partię grzbietu jak i jego strome
stoki, z charakterystycznymi Gołoborzami. Te ogromne rumowiska skalne,
powstałymi w wyniku wietrzenia i rozpadu piaskowców kwarcytowych.
Największe z tych rumowisk, występują na północnych stokach: pod Łysicą,
Agatą i na zboczu Łysej Góry. Ale nie są to jedyne miejsce, gdzie
zobaczyć można te niezwykłe zjawiska geologiczne. Podobne gołoborza,
choć mniejsze i bardziej zarośnięte istnieją pod Hucką Górą, po
południowej stronie góry Chełmiec oraz na zboczu dwukilometrowej grani,
pomiędzy Łysą Górą a południowym skrajem lasu.
Najdalej
wysuniętym na wschód szczytem Łysogór, jest góra Chełmiec (455m) z
długą na ponad 100 metrów granią skalną, stromo podciętą od południa.
Poniżej niej, znajduje się całkowicie zarośnięte lasem niewielkie
gołoborze.
Idąc
od przysiółka Łazy, dotrzeć możemy do niewielkiego potoku spływającego z
obszernego wąwozu znajdującego się po południowym skłonie Łysej Góry.
Strumień nazywa się „Słona Woda” i jest dopływem Słupianki, z którą
łączy się w okolicach Starej Słupi. W górnym odcinku potoku, znaleźć
można typowo kwasolubne okrzemki, jednokomórkowe glony preferujące
środowiska o niskim pH.
Przechodzimy
przez zabudowania Łazów a za naszymi plecami roztacza się wspaniały
widok na rozległą dolinę Słupianki, z górującym nad nią Pasmem
Jeleniowskim.
Po
wejściu w las, skręcamy na wschód, aby przejść ścieżką przyrodniczą –
„Śladem czarownic, pogańskich kultów i powstańczych kryjówek”.
Po
drodze odwiedzamy miejsce pamięci, zwane „Mogiła nad Skałką”. Pośród
wielu kamiennych płyt z nazwiskami pochowanych, znajduje się kamienny
obelisk. Na umieszczonej na nim płycie widnieje napis:
„Tu
spoczywa około 200 osób z okolicznych wsi, zamordowanych przez okupanta
niemieckiego w latach 1939-1945, tylko za to, że byli Polakami.
Przechodniu schyl czoło przed prochami bohaterów”.
Puszcza
Świętokrzyska przez wieki była świadkiem wielu potyczek i bitew. Las od
zawsze dawał schronienie i wspierał partyzantów w organizowaniu
zasadzek na wroga. Na skraju Łysogór powyżej Nowej Słupi, w czasie
Powstania Styczniowego w 1863 roku stacjonował tu również ze swoimi
oddziałami, generał Marian Langiewicz i toczył swoje bitwy z zaborcą. W
budynku schroniska turystycznego w Nowej Słupi, wiosną 1943 roku
zakwaterowano 62 Pluton Zmotoryzowany Żandarmerii pod dowództwem Alberta
Schustera. Prowadzili oni w okolicy szereg akcji pacyfikacyjnych oraz
dokonywali aresztowań ludzi podejrzanych o współdziałanie z ruchem
oporu. Schwytanych rozstrzeliwano na Skałce, na granicy Świętokrzyskiego
Parku Narodowego. Część ofiar ekshumowano po wojnie i przeniesiono na
okoliczne cmentarze.

Sprawcą
tych mordów na narodzie polskim był ten oto bydlak, z wyglądu sympatyczny
31-letni oficer, Albert Hugo Schuster. Urodzony w Lipsku niemiecki
nazista w randze Oberleutnanta, z powodu swej brutalności wykazanej na
Kielecczyźnie zwany był w okolicach „katem Łysogór”. Dowodzony przez
niego oddział, dopuścił się na Kielecczyźnie mordu na ponad 400
Polakach. Zbrodnie te miały miejsce m.in.: w Hucie Szklanej, Jeziorku,
Woli Szczygiełkowej, Psarach i Bodzentynie. Dopiero po wytropieniu go i
postawieniu przed sądem w 1973, został skazany na śmierć za popełnione
zbrodnie wojenne.
„Mogiła
nad Skałką” zawdzięcza swą nazwę znajdującym się od wschodniej strony
urokliwym wychodniom skalnym, widocznym na zdjęciu w blasku kwietniowego
słońca.
Kierując
się w stronę wejścia do Parku narodowego od strony Nowej Słupi, mijamy
kolejną geologiczną atrakcję - „Skałki Massalskiego”. Owe wychodnie
skalne, zbudowane ze starych piaskowców dolnotriasowych, zostały nazwane
od nazwiska pioniera turystyki w regionie i współtwórcy pierwszego
szlaku turystycznego.
Opuszczamy
na chwilę teren Parku Narodowego, aby odwiedzić słynną figurę
pielgrzyma. Ta romańska rzeźba klęczącego mężczyzny z XIII wieku, wykuta
z kamienia kwarcowego, znana też jako posąg Emeryka, ubranego w strój
pielgrzyma. Znajduje się na początku drogi Królewskiej na Święty Krzyż i
według legendy, co rok przesuwa się w stronę klasztoru o ziarnko
piasku, by odpokutować za swą pychę. Gdy pątnik dojdzie na sam szczyt,
nastanie wówczas koniec świata. Inna z legend mówi, iż św. Emeryk
podczas polowania w tutejszym lesie ujrzał jelenia z krzyżem między
rogami, który został symbolem Świętokrzyskiego Parku Narodowego.
Zdjęcie
przedstawia moją rekonstrukcję cyfrową fotografii z lat 1927-1930 z
widokiem figury pielgrzyma na tle zabudowań ówczesnej Nowej Słupi.
Doskonale widać jak miejsce to zmieniło się na przestrzeni lat.
Wracamy
ponownie na teren Parku Narodowego, mijając po drodze Karczmę Mnicha”,
miejsce z prawdziwie regionalnym klimatem, gdzie wystrój na zewnątrz jak
i w środku tworzą rustykalną i ciepłą atmosferę.
Na
lewo od karczmy, na skraju lasu w pobliżu figury Matki Bożej, znajduje
się jedna z trzech kamiennych tablic, będąca w całości „Drogą Pamięci
wydarzeń narodowowyzwoleńczych 1861-1863”. Pomnik ten upamiętnia walkę
powstańczych oddziałów z atakującymi je carskimi wojskami.
Z
nachylonego na wschód stoku, rozpościera się widok na rozległą dolinę z
zabudowaniami Nowej Słupi i przepływającą przez nią rzekę Słupiankę.
Na tle doliny, widać kolejny punkt naszej wycieczki – Chełmową Górę.
Wędrujemy
teraz fragmentem dawnej kolejki leśnej, biegnącym wschodnią krawędzią
parku, podziwiając po drodze ciekawą wychodnię skalną. Na
naszej drodze pojawił się niemrawo pełzający Padalec zwyczajny, będący
gatunkiem jaszczurki beznogiej. Jest on bardzo pożytecznym i niegroźnym
gadem, polującym głównie na ślimaki nagie i dżdżownice. Porusza się
wykonując wężowate ruchy ciała i brany jest niestety często za jadowitą
żmiję.
Po
przebyciu kilkuset metrów skrajem lasu, skręcamy na północ w kierunku
wspomnianej Chełmowej Góry. Za naszymi plecami zostawiamy Łysogóry i
wędrując ścieżką pośród pół uprawnych i plantacji porzeczek.
Kwiecień to okres kwitnienia sadów, które pięknie prezentują się swą bielą na tle świeżej, soczystej zieleni. Tegoroczna
susza, mocno daje się we znaki świętokrzyskim rolnikom. Co prawda w tym
roku było sporo śniegu, lecz z powodu niskich temperatur i słońca,
większość zawartej w nim wody odparowała w atmosferę. Brak wiosennych
opadów dodatkowo spotęgował suszę hydrologiczną, co widać po tumanach
pyłu z wysuszonych pół uprawnych.
Przekraczamy
kolejny potok i szosę prowadzącą do Rudek, zostawiając daleko za sobą
łysogórskie lasy i widok klasztoru na Świętym Krzyżu.
Przed
wejściem na teren enklawy Świętokrzyskiego Parku Narodowego – Góry
Chełmowej, przechodzimy przez uroczy drewniany mostek na rzece
Słupiance. Kolejny popularny widok na „motyw drogi” z widokiem na Święty Krzyż – zaliczony 
Przed nami brama do Parku Narodowego i czarny szlak na Chełmową Górę. Położona
na północ od Nowej Słupi - Chełmowa Góra, to najwyższe wzniesienie
Pasma Pokrzywiańskiego. Góra pokryta mieszanym lasem z przewagą dębów,
buków i modrzewi stanowi schronienie dla 88 gatunków ptaków. Na terenie
tego stosunkowo niewielkiego kompleksu leśnego, znajduje się około
pięciuset wielkich mrowisk. Najczęściej występującym gatunkiem mrówek,
to mrówka ćmawa i rudnica.
Kopulaste
wzniesienie, zbudowane głównie z piaskowca dolnodewońskiego pokryte
warstwami lessu, jest naturalnym stanowiskiem Modrzewia polskiego. Wiele
z rosnących tu drzew, wiekiem swym przekracza 300 lat, a dwa z
najstarszych rosnących tu okazów, datowanych jest na około 350 lat. W
wyniku działań wojennych końca II Wojny Światowej, duża część
drzewostanu uległa uszkodzeniu, a na ich miejsce zasadzono młodniki.
Osobliwością tego lasu, są kształty porastających tu modrzewi, które
przybrały „szablisty” i powykrzywiany kształt. Rosnące bez ingerencji
człowieka drzewa, w poszukiwaniu lepszego dostępu do słońca wyginają
się, co skutkuje nieregularnymi kształtami. Ale jest też i inna
hipoteza, mówiąca iż powodem tego zjawiska mogą być zalegające wewnątrz
góry rudy żelaza, oraz śladowe występowanie uranu, ale o tym już w
dalszej części relacji.
W
październiku 2025 roku na terenie Obwodu Ochronnego Chełmowa Góra
posadzono wiele młodych, rocznych sadzonek modrzewia polskiego.
Działanie to ma na celu czynną ochronę i odnowienie populacji tego
gatunku, który posiada tu swoje najstarsze i największe naturalne
stanowisko. W akcji sadzenia drzew, pod okiem pracowników Parku, wzięli
udział uczniowie i uczennice wraz z wychowawcami Zespołu Szkół Leśnych
im. Romana Gesinga w Zagnańsku.
Docieramy
do najwyższego punktu wzniesienia, przed nami szczyt Góra Chełmowa
(351m). W centralnym punkcie niewielkiej polany stoi pomnik z czerwonego
piaskowca, a wokół znajdują się ławki do odpoczynku.
Ów
obelisk poświęcony jest pamięci profesora Mariana Raciborskiego,
botanika i badacza modrzewi, postawiony w setną rocznicę jego urodzin.
To na tej górze Raciborski wyodrębnił gatunek modrzewia polskiego.
Zmarły 17 marca 1917 roku w Zakopanem ceniony badacz, pochowany został
na zakopiańskim Cmentarzu Zasłużonych - na Pęksowym Brzyzku.
Idąc
między opłotkami natrafiłem na taką ciekawostkę konstrukcyjną. To taki
domowej roboty złożony ciągnik rolniczy typu "Sam", często nazywany w
Polsce "esiokiem". Pojazdy te są konstruowane samodzielnie przez
rolników z części pochodzących z innych maszyn i samochodów.
Po
drodze ze Starego Cząstkowa do przysiółka Zagaje, przekraczamy most na
Pokrzywiance z którego zobaczyć można pozostałości młyna wodnego.
Skręcają
lekko na wschód, dochodzimy do stromej ściany wzgórza, zwanego „Skarpą
Zapusty”, podciętego przez płynące wody rzeki. Wzniesienie okalające
niewielką rzekę Pokrzywiankę, stanowi enklawę Świętokrzyskiego Parku
Narodowego. Na porośniętych przez murawy kserotermiczne zboczach,
widoczne są pochylone pod kątem wychodnie wapieni dewońskich. Miejsce to
różni się od pozostałych stanowisk morfologicznych, znajdujących się na
terenie Parku. To przez swą odmienną budową geologiczną, powstałą ze
skał węglanowych, a nie krzemionkowych jak w pozostałych częściach
parku. Warunkuje to rozwojem innych zbiorowisk roślinnych i zwierzęcych.
I
docieramy do ostatniego punktu naszej wędrówki, do pozostałości po
kopalni w Rudkach. Początki tego miejsca, o nazwie Osiedle Rudki to lata
dwudzieste XX wieku. Polski geolog i paleontolog, profesor Jam
Samsonowicz potwierdził w rejonie Nowej Słupi występowanie rud żelaza:
hematytu, syderytu i pirytu. Stąd też pochodzi nazwa tego miejsca -
„Rudki". Lecz rudy żelaza wydobywano tu już w starożytności, o czym
świadczą przeprowadzone badania archeologiczne. Pierwsze ślady
działalności górniczej pochodziły z I-III wieku naszej ery, co wykazały
badania prowadzone m.in. przez Kazimierza Bielenina, jednego z odkrywców
starożytnego hutnictwa w Górach Świętokrzyskich. Wyrobiska, narzędzia i
fragmenty obudowy starożytnych szybów znajdowano nawet na głębokości
ponad 30 m. Jest to więc najstarsza znana podziemna kopalnia rud na
ziemiach polskich. Eksploatację wykorzystywanego do produkcji kwasu
siarkowego pirytu, prowadzili podczas okupacji Niemcy. Przed wycofaniem
się zalali kopalnię, ale po oczyszczeniu udało się ją szybko uruchomić i
wznowiono wydobycie. Pewnym skrywanym w minionej epoce faktem, jest to
iż w Rudkach prócz pirytu wydobywano również rudę uranu. Kopalnia była
jedną z pięciu kopalń w Polsce, poza Sudetami, z których ten
strategiczny surowiec wywożono do ZSRR. Po odkryciu złóż siarki w
okolicach Tarnobrzega, piryt przestał być potrzebny i kopalnia w 1971
roku została zamknięta. Aktualnie po dawnych sztolniach i budynkach
kopalnianych, pozostały zarośnięte chaszczami fragmenty betonowych
obiektów.
Na
zdjęciu widać wejście do chodników dawnej kopalni pirytu w Rudkach,
zamieszczone w internecie przez Pana Piotra Sepioło, niegdyś dyrektora
GOK w Nowej Słupi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz