W końcu postanowili ulżyć nam wędrowcom i została otwarta granica miasta z dziką przyrodą. Można „na legalu” wejść do lasu i wśród śpiewu ptaków wyłazić się do woli. Korzystając z pięknej, wiosennej aury postanowiliśmy wybrać się do Łagowa w poszukiwaniu pozostałości po średniowiecznym grodzisku.
Po
opuszczeniu granic Łagowa, tuż za rynkiem kierujemy się na południowy
wschód w stronę Duraczowa, wzdłuż niewielkiej rzeczki Łagowicy.
Idąc w stronę brodu na rzece podziwiać można cel naszej wędrówki, zalesione wzgórze ze wspomnianym grodziskiem.
Z południowego stoku rozpościera się wspaniały widok na dolinę Łagowicy i cypel Pasma Iwaniskiego.
Przed grodziskiem czeka nas jeszcze przeprawa przez mętny potok Wszachówka.
Po krótkiej wspinaczce docieramy do wałów po dawnych umocnieniach grodu.
Na
niewielkim cyplu, wysuniętym najdalej na północ fragmencie Pasma
Iwaniskiego znajduje się pozostałość po średniowiecznym grodzisku. Od
zachodu i północy odgrodzone było przepływającą przez rozległą dolinę
rzeką Wszachówką. Miejsce nazywane przez lokalną ludność „Zamczyskiem”
posiadało suchą fosę, zabezpieczającą przed wtargnięciem do grodu od
strony wzgórza Kopanina. Teren
otoczony ziemnymi wałami wznosił się na wysokości od 8 do 25 metrów nad
poziomem doliny. Teren o planie zbliżonym do pięcioboku o
zaokrąglonych wierzchołkach, posiadał wymiary około 50 na 60 m. Łagowski
gród powstał w okresie datowanym na ok. 1100 rok, a więc za czasów
panowania Bolesławów – Śmiałego bądź Krzywoustego. Aktualnie można tu
zobaczyć jedynie pozostałości tej budowli, czyli zarysy wałów i
przekopu, przez który zapewne wiodła droga do grodziska, przez drewniany
most.
Z
wałów ziemnych podziwiać można widok na rozczłonkowaną dolinę, przez
którą przepływa Łagowica i widoczna na zdjęciu Wszachówka.
Schodzimy stromym stokiem z wałów grodziska i kierujemy się dalej, na południe.
Jaszczurka zwinka
Na pobliskiej gałęzi z zaciekawieniem przyglądał nam się mały trznadel

Przez dolinę Łagowicy
Ponieważ po bezśnieżnej zimie panuje ogromna susza, rozpalamy ognisko z dala od lasu, na łące tuż nad rzeką.
Przy miejscu na popas leniwie płynęła mętna rzeka
Wędrując przez zabudowania Duraczowa natknęliśmy się na dwa walczące ze sobą, ogromne "patyczaki" 😱
Po drodze mijamy uroczy mały domek z pasującym do niego "apartamentem" dla Burka.
Znajdując skoszoną łąkę, nasz towarzysz wędrówki Skandal postanowił pooglądać telewizję ;)
Po prowizorycznej kładce z pnia drzewa przekraczamy Łagowice i kierujemy się z powrotem w stronę Łagowa.
Przy drodze pięknie prezentowała się, bielejąca w słońcu kwitnąca tarnina.
Na szosie napotkaliśmy jeden z nielicznych już reliktów dawnej wsi, furmankę

Po
drodze mijamy również niezbyt urokliwe kopalnie dolomitu, które
skutecznie oszpeciły miejscowy krajobraz. Ale cóż, chcemy jeździć po
pięknych drogach, więc trzeba ponosić koszty cywilizacji.
Pod
koniec wycieczki natrafiłem na totalnie zaśmiecony, niewielki strumień
na przedmieściach Łagowa. Można zobaczyć do czego człowiek jest zdolny,
aby powoli zniszczyć przyrodę i tym samem dokonać samozagłady
