Czas wirusa, czas izolacji i siedzenia w domach ale raz na jakiś czas, w bardzo małym składzie chyba można? Aby uniknąć komunikacji zbiorowej umówiliśmy się na Witosa, aby stamtąd już z buta ruszyć w kierunku Gruchawki i dalej na Sufraganiec.
Poranek dość mroźny, przed 9 godziną było jeszcze -5 st C, co tegorocznej zimy było rzadkością.
Niewielki zbiornik na Piaskach przy torach pokrywała jeszcze cienka warstwa lodu.
Nad odstojnikiem na Gruchawce, gdzie swoje wody przepompowuje kielecka Elektrociepłownia, królują złote kolory wiosennych roślin przybrzeżnych.
Rezerwatem "Sufraganiec" objęty jest fragment doliny, przez którą płynie
potok Sufragańczyk, prawy dopływ Sufragańca, od którego to miejsce nosi
nazwę. Wypływający z zachodniego stoku góry Krzemionki strumień, meandrując
wrzyna się w wysoką skarpę, odsłaniając na jej zboczach skały węglanowe
dewonu.
Na
terenie rezerwatu znajduje się ścieżka dydaktyczna, z umieszczonymi
tablicami na których przedstawiono organizmy żyjące w lesie i gospodarkę leśną.
Przy zachodniej granicy rezerwatu, w sąsiedztwie niewielkiego źródełka zbudowano pomost przecinający dolinę Sufragańczyka.
Tuż przy torach pracowite bobry wybudowały tamę, zalewając fragment łąki i lasu.
Przypadkowo, zrobiły nawet uroczą kładkę z barierką, jakby do podziwiania swojego inżynierskiego talentu

Drogi w tumlińskich lasach, pozalewane jeszcze po zimowo-wiosennych deszczach.
Wędrując leśną knieją wychodzimy na drogę pożarową ku Trójecznej Górze.
Na
zachodnim garbie niewielkiego grzbietu górskiego, ciągnącego się od
Trójecznej Góry pawie do torów, napotkać można na malownicze wychodnie
skalne z porozrzucanymi na jej południowym stoku wielkimi głazami.
Kulminacja tego niewysokiego garbu zwieńczony jest grzędą skał dewońskich. Nasza załoga przy pamiątkowej fotce pod niewielkim szczytem.
Atrakcją
tego miejsca, są odkryte w 2015 roku ślady, w postaci kanalików
przeszywających skały, odpowiadające bogatemu systemowi korzeniowemu.
Pochodzenie tych skamieniałych osadów datowane jest na wczesny dewon i
mają około 410 milionów lat. Miejsce to było korytem szerokiej rzeki
uchodzącej do ciepłego morza. Na płytkich łachach rzecznych z czasem
pojawiły się kępy roślin, które wypuszczały swój system korzeniowy w
podłoże. W wyniku upływu milionów lat dno uległo skamienieniu a
następnie, podczas ruchów górotwórczych wypiętrzeniu. Dziś będąc w tym
miejscu, dostrzec można nietypowe nachylenie owych skał, pod kątem 40
stopni (foto: Echo Dnia).
Na szczycie, skały pokryte są ciemnozielonymi mchami i paprociami skalnymi.
Zima jeszcze nie odpuszcza i w miejscach zacienionych pokryła kępy traw lodem z kapiącej wody.
Bliżej
osiedla Dąbrowa spotkaliśmy spacerujących ludzi, jakby choć na chwilę
chcieli poczuć wolność i zapomnieć o czającym się wokół wirusie.