wtorek, 8 października 2019

06.10.2019r.   Czerwona Góra -  Pasmo Zgórskie - Słowik


               I nastała jesień, jeszcze nie ciepła i w pełni kolorowa, ale zaczątki jej można było już dostrzec. Po gorącym lecie i dość ciepłym wrześniu nadszedł jesienny chłód, a temperatura spadła blisko zeru. Jak zawsze nie obeszło się bez problemu z transportem, w przeciągu godziny nie było żadnego busa do Chęcin, a przecież jeszcze niedawno jeździły na tej trasie co 20 minut. Na szczęście trafił się kurs linii "T" do Tokarni, więc w końcu dotarliśmy do celu. Przy okazji pozdrawiamy ciepło dwie sympatyczne dziewczyny-wędrowniczki z Warszawy, które podzieliły z nami ten los ;)

 Niektóre drzewa i krzewy nabrały już jesiennych barw.

 Chwila przerwy nad coraz bardziej zarastającym kamieniołomem "Zygmuntówka" pod Czerwoną Górą i podziwiamy jesienną szatę tego uroczego miejsca.

 Widok znad wyrobiska i ruiny zamku w Chęcinach na horyzoncie.


 Schodzimy ze szczytu Czerwonej Góry, zwanej również Jerzmańcem i kierujemy się na czerwony szlak, zostawiając za plecami skalną grań.


  Idąc w kierunku Szewc przechodzimy na niebieski szlak, za nami widok Miejskiej Góry.

 Chwila na postój pod pomnikiem partyzanckim i na łyk ciepłej herbaty z dodatkami.

A tu ciekawostka, dlaczego jeden z uczestników tej potyczki ps. Czarny, został "wyfrezowany" z tablicy?

Przed wejściem na pasmo Zgórskie wędrujemy skrajem rozległej łąki, podziwiając mieniące się kolorami wzgórza. Niestety, to urocze miejsce z widokami wkrótce zostanie zabudowane przez osiedle deweloperskie domków jednorodzinnych.

 Nawłoć, czyli mimoza w jesiennych szatach.


 Wbijamy się w las i dalej nasza droga prowadzi poprzez wąwozy i jary zgórskich lasów.


Nasza dalsza wędrówka prowadzi szczytami pasma. Zdobywając ostatni szczyt - Trupień, schodzimy stromo w dół, w stronę Słowika.


 Las o tej porze jest nadal zielony, lecz opadłe liście przypominają nam, że jest to już październik.

1 komentarz:

  1. Świetna traska! Co najważniejsze dosyć blisko Kielc i bez względu na porę roku ma swój urok. Nam udało się będąc na Zygmuntówce trafić na jeden z tych zimowych dni, w których szadź maluje całą okolicę: https://poszukiwaczeprzygodkielce.blogspot.com/2019/03/21.html
    Całkiem niedawno też mieliśmy problem z transportem, tylko, że ze Staszowa i to do tego stopnia, że wróciliśmy do domów z tatą kolegi

    OdpowiedzUsuń