poniedziałek, 5 października 2015

03.10.2015r.    Kranów - Sikorza - Otrocz - Zalasna - Bukówka


          To już październik, od ostatniego rajdu pieszego minęło ponad 3 miesiące. Mając RLS-a - zespół niespokojnych nóg, ciężko było wytrzymać bez pieszych wędrówek. Tym razem w ciepłych, październikowych klimatach postanowiliśmy przewędrować fragmentem Pasma Brzechowskiego. Tym bardziej, że lasy porastające okolice Niestachowa obfitują w rosnące w nich grzyby, lecz jak się okazało w większości robaczywe :( 
           Od ponad 3 lat udało się w końcu zorganizować „rajd trzonowy”, czyli zebrał się w końcu sam trzon CKRajdCommando. Po piątkowych, wieczornych ustaleniach umawiamy zbiórkę w autobusie linii 11 i jedziemy do Kranowa. 

Po wyjściu z autobusu i przemarszu przez wioskę, wchodzimy do lasu pod Kranowem i wędrujemy utwardzoną drogą przeciwpożarową.
 
Przy rowach odwadniających napotykamy na licznie rosnącą dzieżkę pomarańczową. Grzyb ten wyglądający jak rozrzucone skórki pomarańczy jest jadalny, lecz ze względu na cienki, kruchy miąższ a także brak konkretnego smaku i zapachu, używa się go w kuchni do przystrajania potraw.

Dalej wędrujemy wschodnim odcinkiem lasu, kierując się w stronę Brzechowa.

Po wyjściu z lasu, na jego skraju włączamy się do niebieskiego szlaku, który przecina grzbiet pasma. Za leszczynowym zagajnikiem znajdujemy drewniany wychodek, zabezpieczony przez firmę ochroniarską Herkules, aby turyści chcący spokojnie wydalić z siebie "zbędne kilogramy", nie zostali podczas tych intymnych czynności niepokojeni przez dzikie bestie, czające się w lesie :)
 
Pierwszy szczyt na szlaku -Sikorza (361 m) zdobyty.

 Napotkany po drodze muchomor czerwony został bestialsko zaatakowany przez fotografów.



Po przejściu grani góry Sikorza schodzimy w dół szukając po drodze grzybów, lecz z marnymi rezultatami.

Uwieczniona historyczna chwila. Wreszcie po latach udało się zebrać cały główny trzon założycieli i "ścisłego kierownictwa" CKRajdCommando na szlaku. Aby to uczcić, pokrzepiamy się zacną nalewką z tarniny, wyprodukowaną jak zawsze na tą okazję przez Amisza.

Przy zejściu do płynącego u podnóża góry strumienia Warkocz, natrafiamy na niewielki źródełko wypływające z środka pnia starego drzewa.

Niewielką rzeczkę Warkocz pokonujemy prowizorycznie zrobioną kładką.

Na piaszczystej drodze napotykamy na świerszcza polnego. Znane są z tego, że w porze letniej nadają głośne koncerty, pocierając pierwszą parą sztywnych skrzydeł, na których znajdują się aparaty strydulacyjne a nie grają na skrzypkach, jak to nam wpajano w bajkach.

Przechodzimy przez wieś Niestachów (być może nazwali ją z powodu braku mieszkających tu jakichkolwiek Stachów) i wspinamy się pod kolejne wzgórze Otrocz.

Przy rozwidleniu dróg leśnych czaił się w krzakach dziki Ursus, łypiący złowrogo na nas swymi wybałuszonymi reflektorami, gdy przechodziliśmy szlakiem.

Po długim marszu czas na ognisko i napełnienie wygłodniałych brzuszków. Szaszłyk z kija doskonale się do tego nadaje ;)

Masyw góry Otrocz (375 m) pokonujemy niebieskim szlakiem, przecinając liczne drogi leśne i wędrując czasem podmokłymi, leśnymi duktami.

Krótki odpoczynek pod szlabanem i w drogę, przed nami ostatnie wzgórze na szlaku.

Po stromym wejściu ostatni szczyt zaliczony. Niewielkie wzgórze Zalasna (321 m) i rozciągające się z niego widoki na Pasmo Dymińskie z górą Telegraf.

 Nad naszymi głowami pojawił się krążący nad okolicą orzeł bielik, który stał się szybko punktem w który wycelowaliśmy obiektywy naszych aparatów.

 
Po krótkim odpoczynku pozostaje nam zejście w dół przez jodłowy zagajnik i udać się na pobliską Bukówkę na autobus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz