niedziela, 24 maja 2026

 13.11.2025r.   Tumlin Węgle - Grodowa Góra - Wykień - Miedziana Góra

          

        Dziś zaległa, listopadowa wędrówka przez zachodnią, zalesioną część Pasma Tumlińskiego, z wizytą w dwóch kamieniołomach czerwonego piaskowca. 
   
      Naszą wędrówkę zaczynamy od przystanku przy kościele w Tumlinie-Węgle, skąd ruszamy czerwonym szlakiem na zachód. Po lewej stronie z drogi widać w oddali jeden z dzisiejszych punktów na trasie, górę Wykieńską. Pogodę mamy wręcz idealną do wędrówki, jest w miarę ciepło i doskonała widoczność.
 
Dochodzimy do rozstaju dróg, gdzie kierujemy się w prawo, drogą pod górę. Wkraczamy na teren sosnowego lasu z domieszką liściastych drzew, których opadłe liście nadają pięknego, jesiennego klimatu.
 
Idąc dość głębokim wąwozem zobaczyć możemy na jego ścianach warstwowo ułożone czerwone piaskowce. Widać również, jak działały tu ogromne siły natury i przesuwając całe pasma wzgórz, zmieniły kąt nachylenia tych skał. 
 
       Dochodząc do zakrętu zbaczamy na chwilę w prawo, aby dojść do pozostałości starej skoczni. Skocznia ta powstała w roku 1952 roku i była areną kilku zawodów sportowych. Rekord skoczni, który został ustanowiony przez Jana Starzewskiego wynosił 32 metry. Z czasem nieużywany obiekt popadł w ruinę a jego metalowe elementy zostawały sukcesywnie rozkradane.
 
W otoczeniu skoczni zobaczyć można liczne nieduże łomiki, w których wydobywano czerwone piaskowce.
 
      Na jednym z powalonych pni, natrafiłem na pomarańczowego grzyba – Łzawnika rozciekliwego. Miąższ tego galaretowatego osobnika, jest bardzo miękki, wodnisty, bez zapachu i smaku. Po wyschnięciu, łzawnik zamienia się w cienką, ledwie widoczna żółtopomarańczową plamę. Natrafić na niego można przez cały rok, głównie jednak w okresach wilgotnej, deszczowej pogody. Tworzy często duże skupiska na zrzezach pni drzew liściastych i iglastych lub na okorowanych kłodach.
 
       Wracamy na wspomniany zakręt drogi i udajemy się na zachód, aby dotrzeć do kamieniołomu, znajdującego się na wschodnim skłonie Góry Grodowej (ok. 400m). Całkiem do niedawna wydobywany był tu tzw. tumliński piaskowiec, służącego niegdyś do produkcji m.in. kamieni młyńskich oraz wykładania pieców hutniczych. Jeszcze kilka lat temu pozyskiwane bloki skalne służyły do wyrobu płyt chodnikowych, schodów, okładzin elewacji budynków czy do nagrobków.
 
       Przyglądając się z bliska blokom piaskowca, dostrzec można ślady po wierceniach i widoczne w różnych odcieniach warstwy geologiczne. Znajdujące się tu skały, to jedyny w Polsce przykład osadów eolicznych (wydmowych) powstałych 240 milionów lat temu, które możemy podziwiać na powierzchni. Piaskowce charakteryzują się wielkoskalowym, przekątnym warstwowaniem z czerwonobrunatną barwą, pokrytą patyną i mchem.
 
      Ale góra ta skrywa również inne ciekawe miejsce. Przed wieloma wiekami na terenie Góry Grodowej istniało wczesnośredniowieczne grodzisko. Podczas badań archeologicznych natrafiono na pozostałości dwóch chat z paleniskami, datowane na przełom XI / XII wieku oraz XIII wiek. Miejsce to ma również jeszcze wcześniejszy rodowód. To ledwo już widoczne fragmenty wałów kamiennych, które zostały prawdopodobnie zniszczone już przy budowie opisywanego grodziska a następnie w wyniku prac górniczych. Są to pozostałości kulturowe po pogańskich kręgach kamiennych z VIII–IX wieku, podobnych do tych na Górze Dobrzeszowskiej, Łyśćcu czy na odległej Ślęży. Na widocznym zdjęciu z map Lidar, zaznaczyłem na czerwono fragmenty wałów, które niegdyś stanowiły trzy eliptyczne kręgi.  
 
       Schodząc w dół, na dno południowego wyrobiska podziwiać możemy surowe, pionowe ściany czerwonego piaskowca z którego zbudowane jest całe wzniesienie. Opodal szczytu Góry Grodowej (398m) w 1994 roku utworzony został rezerwat przyrody Kręgi Kamienne o powierzchni 2,33 hektara. Przedmiotem ochrony są odsłonięcia dolnotriasowych piaskowców tumlińskich, słowiański obiekt kultowy, krajobraz oraz ciekawa szata roślinna wzgórza. Na terenie rezerwatu rośnie kontynentalny bór mieszany z dominującym dębem szypułkowym i bezszypułkowym, osiągającym wiek 50–70 lat, buki, graby, klony i sosna pospolita. Nad skalnym urwiskiem, widać na zdjęciu niewielką kapliczkę, pod którą zaraz się udamy.
 
     Stoimy przed kamienną kaplicą pw. Przemienienia Pańskiego z 1850 roku, wybudowaną w miejscu wcześniejszej drewnianej kaplicy, która według lokalnych przekazów powstała dla upamiętnienia setnej rocznicy odparcia wojsk szwedzkich. Legenda głosi, iż stacjonujący w pobliżu Szwedzi oblegali grupę polskich rycerzy, którzy zza kamiennych wałów strzelali do nich kaszą. Chcieli w ten sposób pokazać swoim wrogom, jak niezliczone zapasy pożywienia posiadają i są gotowi na długotrwałą obronę. Obecna, murowana kaplica, wzniesiona została w 1850 roku na planie nieregularnego sześcioboku. Nad drzwiami wejściowymi znajduje się wnęka z rzeźbą przedstawiającą Chrystusa. Wewnątrz kaplicy stoi skromny ołtarzyk Matki Boskiej Częstochowskiej. Dach kaplicy wieńczy niewielka wieżyczka z latarenką.
 
Czas ruszać dalej w kierunku kolejnego wzniesienia – Góry Wykieńskiej.  
 
      Po drodze znów zbaczamy ze szlaku aby odwiedzić kolejne wyrobisko, w którym również wydobywany był czerwony piaskowiec. Jego ciekawostką jest wielki, płaski głaz położony na szczycie betonowego słupa. Jest to praca magisterska studenta architektury Jacka Plicha pod tytułem „Ciało”, który wyliczył dokładnie punkt podparcia 13 tonowego bloku granitu. Można by tu rzec – „mieli rozmach ….. studenci” 🙂
 
      Pozostajemy na chwilę w dawnym kamieniołomie i podziwiamy ciekawe formy skalne. Piaskowce tumlińskie to średnio i drobno ziarniste skały kwarcowe o spoiwie żelazisto-krzemionkowo-ilastym z charakterystycznym zabarwieniem, powstałym dzięki związkom żelaza.
 
W dawnych otworach strzelniczych swoje gniazda uwiły sobie pająki.
 
Po zachodniej stronie wyrobiska znajduje się niewielki, kamienny krzyż z krucyfiksem, wykonanym z miejscowego kamienia.


Na drewnianej żerdzi zadomowił się prawdopodobnie Wrośniak różnobarwny, pospolity grzyb który rośnie na martwym drewnie. Owocniki jego często wyrastają dachówkowato, jeden nad drugim.
  
      A tu kolejny ciekawy grzyb, rosnący na obumarłym pniu drzewa - Galaretek kolczasty. Jest to gatunek jadalnego grzyba, podobnie jak uszak bzowy, który smakuje nieco jak ryba i posiada niewyraźny zapach. Można go stosować jako dodatek do sałatek lub do dekoracji wystawnych potraw. Odradzam jednak spożywania go na surowo, gdyż można w ten sposób zarazić się tasiemcem bąblowcem, przenoszonym przez lisy.
 
       Na opadłym liściu dębu, zobaczyć niekiedy można różnobarwne kulki przytwierdzone do jego powierzchni. Są to galasy, znane również jako dębianki lub dębowe jabłka. To patologiczne narośla powstałe w wyniku podrażnienia przez owady, najczęściej galasówki dębianki. Samica owada nakłuwa liść i składa w nim jaja, a galas pełni funkcję ochronną dla rozwijającej się w środku larwy. Zawierają one dużo taniny i dawniej wykorzystywane były jako barwnik lub zaprawa do barwienia.
 
      Czas na mozolną wspinaczkę po ścieżce pełnej rumoszu skalnego, aby wejść na Górę Wykieńską. Zboczyliśmy lekko z czerwonego szlaku, by odwiedzić miejsce w którym znajdowała się kolejna skocznia narciarska.
 
        Druga ze skoczni, znacznie większa powstała w 1956 roku na Górze Łajscowej (obecnie zwanej Wykieńska). Do czasu otwarcia w 1970 roku skoczni narciarskiej na Pierścienicy, był to największy tego typu obiekt w Polsce o punkcie konstrukcyjnym K45, poza Karpatami i Sudetami. Podczas zawodów w skokach narciarskich, najlepszy wynik ustanowił Antoni Wieczorek, polski olimpijczyk z Oslo osiągając odległość 56 metrów. Po zakończeniu użytkowania skoczni przez klub LKS Skała Tumlin, obiekt został zdemontowany.
 
      Po wdrapaniu się (dosłownie) na grzbiet góry, zbudowanej z czerwonych piaskowców triasowych, skręcamy w prawo aby poszukać najwyższego punktu. I tu również jest niezgodność z mapą, ponieważ szczyt Wykieńskiej znajduje się nieco na zachód i ma wysokość 406 metrów (401 na mapach). Na zdjęciu najwyższy punkt tego wzniesienia.
 
        Spod szczytu Wykieńskiej udajemy się czerwonym szlakiem dalej na południe, aby dotrzeć do kolejnego szczytu - Góry Kamień (399m). Ścieżka wiedzie pomiędzy dorodnymi jodłami, rosnącymi w ciemnozielonym poszyciu z mchów.
 
    Nieco na zachód od samego szczytu, warto odwiedzić grupę skał, zwanych „Piekło Miedzianogórskie”. Są to naturalne wychodnie skalne piaskowca kwarcytowego z okresu dolnego dewonu, którym brunatne zabarwienie nadają tlenki żelaza powlekające spękania skał.
 
Występujące tu formy skalne tworzą stromą, nachyloną ku południowi skarpę o długości 15 metrów i wysokości 6-7 metrów. W pobliżu spotkać możemy stanowiska bluszcza pospolitego, objętego ścisłą ochroną gatunkową podczas kwitnienia.
 
      Schodząc z góry opuszczamy tumlińskie lasy i przechodzimy przez zabudowania Miedzianej Góry. Stąd idąc w kierunku południowym docieramy do kolejnej kaplicy górniczej, znajdującej się na niewielkim wzgórzu Buchcina. Kaplica pw. św. Barbary to zabytkowa, XIX-wieczna murowana kaplica ważna dla lokalnej historii górnictwa. Bryła świątyni z dobudowanym w 1922 roku przedsionkiem i portalem z piaskowca, posiada wewnątrz neobarokowe drewniane ołtarze i organy a jej zewnętrzna elewacja została niedawno odnowiona. Obiekt został ufundowany przez mieszkańców i związany z historycznymi kopalniami miedzi na tym terenie. U podnóża wzniesienia na której stoi, znajdowały się historyczne kopalnie i zakłady górnicze. Poszukiwania i wydobycie kruszców w Miedzianej Górze prowadzono z przerwami od przełomu XVI i XVII w do początków XX wieku. Blachą z miedzi pochodzącej z miedzianogórskich kopalń, pokryto między innymi dach Wawelu, po pożarze pod koniec XVI wieku.
 
      Po przekroczeniu drogi krajowej nr 74, przechodzimy na tyły domów, gdzie znajdują się pozostałości po trzech szybach wydobywczych (św. Stanisław, św. Katarzyna i Austriacki II). Ostatni z wymienionych szybów, to historyczny szyb wydobywczy dawnej kopalni miedzi, drążony przez Austriaków podczas I wojny światowej. Był to jeden z głębszych szybów (ponad 90 m), mający na celu eksploatację rud miedzi, cynku i żelaza. Połączony był z szybem "Austriacki I" chodnikiem na głębokości 54 metrów. Ostatnim epizodem górniczym w tym rejonie, były prace poszukiwawcze złóż pierwiastków promieniotwórczych na potrzeby radzieckiego przemysłu zbrojeniowego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz